Gilino- historie ze strzepów wyrwane

Awatar użytkownika
jarek64
Posty: 2
Rejestracja: wt sty 14, 2014 5:35 pm

Re: Gilno- historie ze strzepów wyrwane

Postautor: jarek64 » ndz cze 22, 2014 12:04 pm

jan pisze:Właścicielem Gilina był mój dziadek oficer WP Zygmunt Gorzechowski a poprzednim jego ojciec Adam. Zygmunt został w majątku aresztowany przez gestapo wywieziony do obozu w Niemczech a następnie do Oświęcimia gdzie został zamordowany, jego zona Janina została z 3 małych dzieci bez środków do życia, ojciec urodzony w Gilinie miał w 1939r 6 lat wiec niewiele pamięta, z przekazów rodzinnych wiem, że dziadek wszystkie pieniądze zainwestował w melioracje i był to najlepiej zagospodarowany majątek w rodzinie. Rodzina Gorzechowskich wywodzi się z tzw szlachty dobrzyńskiej od 13 wieku posiadała majątki na terenie prawobrzeżnej Wisły do dzisiaj zamieszkują w tych okolicach jej przedstawiciele.Z posiadanych informacji wiele okolicznych wsi należało do rodziny np Gorzechowo Gorzechówek Żukowo Wawrzonki, Karsy, Cieśle Kuchary wioski w okolicach Drobina gdzie centralnym punktem cmentarza jest rodzinny grobowiec Gorzechowskich z 1870r obecnie używany jako kaplica cmentarna.Już w 15 wieku rodzina straciła kilka wsi za odmowę udziału w jakiejś wojnie, w potopie szwedzkim Jerzy Gorzechowski był chorążym w wyprawie na Inflanty,za udział i przywództwo w powstaniu styczniowym Jakub został zesłany na sybir, były utraty mienia za powstanie listopadowe, kilkunastu członków rodziny zginęło w Powstaniu Warszawskim, 3 oficerów Gorzechowskich zostało rozstrzelanych w Katyniu i Miednoje ot i taka typowo polska historia starej polskiej rodziny.Trudno mi się wypowiadać i polemizować z przekazami mieszkańców ale mnie tez gonili jak za dzieciaka kradłem cudze jabłka /były zawsze o wiele lepsze/ta czarna furmanka to mógł być wóz gestapo.Tyle na razie, nie ukrywam ze liczę na jakieś informacje równocześnie zdając sobie sprawę, że po tylu latach będzie to bardzo trudne choć paradoksalnie o tyle łatwiejsze ze ci mogą mieć coś na sumieniu nie żyją ot taki sobie kolejny chichot historii Pozdrawiam czytelników i stowarzyszenie Jan Gorzechowski
.
Dzień dobry!
Proszę Pana. Moja mama z domu Dobrzeniecka ze znanej w tamtej okolicy dużej rodziny, niedawno przypadkiem natrafiła na Powązkach grób Jana Zumbacha, słynnego lotnika. Wcześniej przeczytała jego biografię Ostatnia walka. Matką Zumbacha była Gorzechowska spod Płocka, z pewnością spokrewniona z Panem. Ale ad rem! Co pamięta moja mama? W czasie okupacji przez kilka miesięcy dziadek z babcią i kilku letnią wówcza moją mamą, Dobrzenieccy, mieszkali u Malanowskich w Przybyszewie. Wcześniej przed moimi dziadkami zatrzymała się u nich Gorzechowska z dziećmi - na pewno były lub była 1 albo 2 córki, której mąż był w oflagu albo aresztowany "gdzieś w Niemczech". Była bodajże wygnana przez Niemców ze swojego domu. Szczegółó, rzecz jasna, mama nie może pamiętać. Natomiast, wie że były tam starsze od niej dziewczynki. Czy to aby nie pańska babcia z dziećmi? Potem dziadkowie przenieśli się do Malanowskich z sąsiednich Gnat. Malanowskich z Gnat nachodzili i okradali tuż po wojnie bandyci z MO, bracia Siemątkowscy powiązani z tamtejszym ubeckim zbrodniarzem Rypińskim "Rypą" z Łęgu. Malanowscy mieli podwójne obywatelstwo ponieważ pani Malanowska urodziła się w USA. Malanowscy w 1947-48 roku wyjechali do Stanów. Bracia Siemiątkowscy przerzuceni pod Grójec zamordowali wielu działaczy tamtejszego PSL i Akowców. Trafili nawet po 1956 do więzienia ale Gomółka nie pozwolił na proces. Rypińskiego zlikwidował Stryjewski "Cacko" jeden z dowódców podziemia na tamtych terenach. Zamordowany w 1951 na Rakowieckiej.
Awatar użytkownika
Tadeusz
Posty: 1
Rejestracja: czw sie 31, 2017 8:01 pm

Re: Gilno- historie ze strzepów wyrwane

Postautor: Tadeusz » czw sie 31, 2017 8:07 pm

Witam, chciałbym odświeżyć temat dziedzica w Gilinie (powiat Płocki)

Kim w Gilinie był Tadeusz Karwowski? Tadeusz Karwowski wziął za żonę (bo był wdowcem) ciotkę mojej mamy, starszą pannę o 2 lata starszą od siebie, z domu Lewicką Zofię, wychodzącą ze Zbójna. Poniżej opiszę historię ciotki mojej mamy jak doszło do zamążpójścia z Tadeuszem Karwowskim. Moja mama mówiła mi, że on był też właścicielem.
Ciotka mojej mamy, gdy była młodą dziewczyną, uczyła się krawiectwa i kucharstwa u dziedzica Kazimierza Gościckiego w Lelicach. A że dziedzice z Lelic, Dębska i Gilina się przyjaźnili i jeździli do siebie, to tak bardzo, że nadmienię Panu wspólnie wysadzili drogę lipami z Bielska do Bonisławia - 6 km.
Jak ciotka mamy nauczyła się w Lelicach, to zabrał ją dziedzic z Dębska jako płatną kucharkę i krawcową. Była bardzo piękną kobietą i tak się spodobała T. Karwowskiemu z Gilina, że zabrał ją do siebie do Gilina i wzięli ze sobą ślub. A że obydwoje już byli starszym małżeństwem - to nie posiadali wspólnych dzieci. On z pierwszego małżeństwa miał dwie córki i syna. Tadeusz Karwowski był młodszy od ciotki mojej mamy o dwa lata. Nie wiem w którym roku p. Karwowski zabrał ją do Gilina, była ur. w 1899 roku.
Jak Państwo piszą, że Niemcy zabrali Zygmunta Gorzechowskiego, a żona jego uciekła z trojgiem dzieci, to po krótkim czasie uciekli też i Karwowscy do Góry koło Płońska. Krótko tam byli u rodziny Karwowskich. Później znaleźli się w Baboszewie i tam są pochowani. Dlatego ja chciałbym wiedzieć coś więcej, może Państwo wiedzą więcej na ten temat. Bo tak jak pisałem wyżej trochę inaczej opowiadała mi moja mama.

Możemy się skontaktować w tej sprawie.

Pozdrawiam.

Wróć do „Pamiętniki, Wspomnienia”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość