Rodzina Górnickich.

Awatar użytkownika
kwis
Posty: 493
Rejestracja: sob sty 23, 2010 12:49 am
Lokalizacja: Płock

Rodzina Górnickich.

Postautor: kwis » sob mar 27, 2010 11:58 am

Autor: Hanna z Porembińskich Wróblewska

Rodzina Górnickich.

Dawno, dawno temu żyło sobie trzech braci i dwie siostry. Gdy dorośli założyli własne rodziny. Tak powstało pięć gałęzi rodu Górnickich. Ten zbiór fotografii opowiada w skrócie historię jednej z nich, której protoplastą był Julian Górnicki, Wasz pra-pra-pradziadek.

Zwracam się do moich wnuków Żywii i Urszuli Łęczyckich, Andrzeja Wróblewskiego i do mego wnuka ciotecznego Adama Kolczyńskiego, chcąc przekazać im garść wspomnień rodzinnych.

Żyjemy w czasach, w których szybkość następstwa wydarzeń każe skupiać całą naszą uwagę na dniu dzisiejszym i na myśli o przyszłości. Bohaterami przeżywanej przez nas historii jesteśmy my sami i współcześni nam nasi najbliżsi. Niemniej jednak wiemy, że świat, który nas otacza nie powstał wraz z nami. Wiemy, że istnieje od dawien, poznajemy jego historię i wiemy, że jesteśmy jedynie jej fragmentem. Czasem chcemy poznać bliżej tę część historii, która należy do nas osobiście - historię własnej rodziny.

Niewiele mogę Wam ofiarować. Musicie pamiętać, że historia Polski ostatnich dwóch wieków to dzieje wojen, zaborów, niewoli, powstań narodowych. To dzieje walk, w których było więcej klęsk niż zwycięstw. Ginęli w nich członkowie starszych pokoleń naszej rodziny, tracili swój dobytek, przepadały dokumenty rodzinne. Ostatecznego zniszczenia dokonała II wojna światowa. Pozostało niewiele pamiątek - 3 portrety, parę srebrnych przedmiotów, 1 talerzyk ze zbioru porcelany i garść fotografii. Te właśnie fotografie stanowią treść tego albumu.

Najstarsze z tych fotografii pochodzą z drugiej połowy XIX wieku. Są to fotografie mojej babki, a Waszej pra-prababki Michaliny z Górnickich Szmelczyńskiej. Tej "babci z biblioteki", jak mówicie, bo to właśnie jej portret wisi w bibliotece w naszym mieszkaniu w Warszawie, przy ul. Mickiewicza 14. Jest to jeden z trzech uratowanych portretów rodzinnych. Został namalowany w 1905 r. przez niemieckiego malarza z Monachium (nazwisko zakrywa rama). Malarz ów przebywał w tym czasie w Płocku i pracował przy odnawianiu katedry płockiej. Jego dziełem są malowidła ścienne w kaplicy Najświętszego Sakramentu, na których po raz drugi sportretował babcię Mitę, bo tak zdrobniono jej imię Michalina. Tym razem jako Michała Archanioła z mieczem ognistym w dłoni. Na tym samym malowidle dwa aniołki mają buzie dwóch córek babci Mity - Zofii i Heleny.

Najwięcej zachowało się fotografii babci Mity z różnych okresów jej życia. Od nich rozpoczyna się ten album i jest prowadzony po linii jej potomstwa. Jest to więc linia "po kądzieli", macierzysta. Moją matką była najstarsza córka babci Mity, Zofia.

W odpowiednich miejscach włączam, nieliczne zresztą, zdjęcia dotyczące Waszego pra-pradziadka, pradziadka i dziadka.
Komentarze, z braku właściwych dokumentów, opieram głównie na własnej pamięci, relacji tych, którzy już odeszli.

Nie jest to przypadek, że najwięcej wiem o rodzinnej linii "po kądzieli". Potomkowie babci Mity tworzyli mocno związany ze sobą klan rodzinny. Jego seniorka babcia Mita była kobietą o nieprzeciętnej osobowości. Wybitnie inteligentna, o szerokich horyzontach myślowych, obdarzona zdolnościami artystycznymi (malowała), mądra, o wielkiej sile ducha, której nie złamały żadne przeciwności losu, czuwała nad wszystkimi członkami swego klanu. Kto przez małżeństwo wchodził do tego klanu ulegał jego dominacji. Moje pokolenie było przede wszystkim i prawie wyłącznie wnukami babci Mity. Poprzez jej postać odczuwaliśmy silnie łączące nas pokrewieństwo.

Zwarty klan babci Mity stanowił część klanu rodziny Górnickich osiadłego w Płocku. Nie wiem ani skąd, ani kiedy przybyli do tego miasta. Myślę, że mogło to być w połowie XIX wieku. Wiem, że była to rodzina pochodzenia szlacheckiego, która już wówczas utraciła swoje ziemskie majętności. Pamięć moja sięga osoby Waszego pra-pra-pradziadka Juliana Górnickiego, ojca babci Mity, który miał dwóch braci i dwie siostry. To właśnie jego bracia założyli przedsiębiorstwo żeglugi rzecznej "Vistula". Byli właścicielami lub współwłaścicielami statków pasażerskich i barek towarowych, które pływały po Wiśle, jak również stoczni, w której były budowane jednostki pływające żeglugi śródlądowej. Stocznia znajduje się w Radziwiu, przedmieściu Płocka położonym na drugim brzegu Wisły. Po II wojnie światowej tak "Vistula", jak i stocznie zostały upaństwowione. Stocznia istnieje do dzisiaj i podobno buduje bardzo dobre barki. Ze stocznią związany był również Wasz pra-pra-pradziadek Julian. Julian Górnicki ożenił się z panną Konstancją Głowacką. Głowaccy to szlachta osiadła na Mazowszu. Ojciec Konstancji posiadał duże majętności ziemskie. Po jego śmierci podział majątku pomiędzy jego liczne potomstwo doprowadził do rozdrobnienia dóbr ziemskich. Konstancji przypadł niewielki majątek o znamiennej nazwie "Ostatni grosz" i chyba już niedługo pozostawał w rękach rodzinnych, bo za mego życia stanowił już odległe wspomnienie. Ostatni majątek Głowackich został sprzedany w końcu lat dwudziestych XX w. Był to piękny majątek "Drozdówka" ze stadniną koni i hodowlą owiec. Znałam go z opowiadań mojej matki. Należał do brata Konstancji, który zmarł bezpotomnie, a spadkobiercami były liczne dzieci jego rodzeństwa. W tych warunkach podziału spadkowego można było dokonać jedynie przez podział kapitału uzyskanego ze sprzedaży majątku. Wspominam o tym przede wszystkim dlatego, że jest to przykład jednego ze sposobów w jaki szlachta polska traciła swe ziemskie posiadłości. O innych wspomnę później. Pozbawione ziemi rodziny szlacheckie osiadały w miastach i zasilały szeregi inteligencji.

Konstancja z Głowackich i Julian Górniccy mieli tylko jedno dziecko - córkę Michalinę, naszą późniejszą "babcię Mitę". Michalina Górnicka jako jedynaczka utrzymywała bliskie stosunki rodzinne ze swym rodzeństwem stryjeczno-ciotecznym, tak ze strony ojca, jak i matki. Silniejsze więzy łączyły ją jednak z rodziną Górnickich niż Głowackich. Wynikało to głównie ze wspólnego miejsca zamieszkania. Rodzeństwo Juliana Górnickiego dało początek pięciu gałęziom rodziny Górnickich. Większość ich członków mieszkała w Płocku. Przedstawiciele młodszych pokoleń, którzy ruszali w świat wracali, by odwiedzić swe rodzinne miasto. Te bliskie stosunki rodzinne między członkami poszczególnych gałęzi rodziny Górnickich utrzymały się jeszcze w moim pokoleniu. Po II wojnie światowej nastąpiła nowa epoka, która nie sprzyja szerokim kontaktom rodzinnym, ograniczając je do najbliższych osób. O ile w stosunkach rodzinnych Górnickich orientuję się dobrze, to o ile chodzi o Głowackich znałam tylko Pyrzakowskich. Były to dzieci siostry mojej prababki Konstancji Bronisławy z Głowackich Pyrzakowskiej: Henryk Pyrzakowski, ksiądz prałat Pyrzakowski i ich siostra Regina z Pyrzakowskich Ziemińska. Rodziny Górnickich z Głowackimi połączyły się raz jeszcze przez małżeństwo siostrzeńca Waszej pra-pra-pra-babki Konstancji Henryka Pyrzakowskiego z Janiną Górnicką wnuczką brata pra-pra-pradziadka Juliana Stanisława Górnickiego.

O innych Waszych przodkach będę pisała w komentarzach do fotografii... cdn.

Julian Górnicki
juliangornicki.jpg
juliangornicki.jpg (19.1 KiB) Przejrzano 458 razy
więcej zdjęć rodziny Górnickich w galerii: http://tradytor.pl/node/128
Awatar użytkownika
tete
Administrator - Stowarzyszenie
Posty: 775
Rejestracja: pt mar 13, 2009 10:37 am
Lokalizacja: Płock
Kontakt:

Re: Rodzina Górnickich.

Postautor: tete » sob kwie 03, 2010 10:55 pm

Ja z kolei, czytając pamiętnik M. Macieszyny, natrafiłem na kilka wzmianek o właścicielu pierwszej płockiej elektrowni - Józefie Górnickim. Ciekaw jestem czy to ta sama rodzina. Pozostaje czekać na dalsze części...
Być rządzonym oznacza, pod pretekstem dbałości o dobro ogółu być zmuszanym do płacenia
Być rządzonym oznacza być uciskanym okradanym, oszukiwanym, drenowanym, represjonowanym
Taka jest władza, taka jest jej sprawiedliwość,
Taka jest władza, taka jest jej moralność.

(c) SS20 aka Dezerter
Obrazek
Awatar użytkownika
werdan
Posty: 130
Rejestracja: czw sie 13, 2009 2:26 pm
Lokalizacja: Płock
Kontakt:

Re: Rodzina Górnickich.

Postautor: werdan » ndz kwie 04, 2010 10:10 am

Ja z kolei, czytając pamiętnik M. Macieszyny, natrafiłem na kilka wzmianek o właścicielu pierwszej płockiej elektrowni - Józefie Górnickim. Ciekaw jestem czy to ta sama rodzina. Pozostaje czekać na dalsze części...
To ta sama rodzina, tylko inna gałąź :D
Stanisław wraz z synem Józefem założyli pierwszą w mieście elektrownie, kino oraz żeglugę na Wiśle.
Kamienica - Tumska 8 - gdzie mieści się Muzeum Mazowieckie, także zostało przez nich sfinansowane.

Julian z fotografii - to rodzony brat Stanisława, który mieszkał w Płocku przy ulicy Rybaki 3. Pochowany w grobowcu rodzinnym Górnickich na cmentarzu miejskim w Płocku.
I to właśnie o jego rodzinie jest zamieszczony pamiętnik.
Awatar użytkownika
kwis
Posty: 493
Rejestracja: sob sty 23, 2010 12:49 am
Lokalizacja: Płock

Re: Rodzina Górnickich.

Postautor: kwis » śr cze 02, 2010 2:28 pm

W dniu 2 czerwca adresaci tego pamiętnika powrócili do Płocka na zaproszenie Stowarzyszenia Przyjaciół Muzeum Mazowieckiego w Płocku i Muzeum Mazowieckiego. Po zwiedzeniu muzealnych sal odżyły wspomnienia o dawnym Płocku i rodzinie Górnickich.
DSC05301_640x584.JPG
DSC05301_640x584.JPG (267.6 KiB) Przejrzano 342 razy
DSC05297_640x442.JPG
DSC05297_640x442.JPG (191.1 KiB) Przejrzano 342 razy
Awatar użytkownika
kwis
Posty: 493
Rejestracja: sob sty 23, 2010 12:49 am
Lokalizacja: Płock

Re: Rodzina Górnickich.

Postautor: kwis » wt cze 22, 2010 8:29 am

Autor: Hanna z Porembińskich Wróblewska

Chcę Wam podać parę liczb, które w pewien sposób charakteryzują ro­dzinę. Ograniczam się do trzech pokoleń - Waszych pra-pradziadków, pra­dziadków i dziadków. Wśród członków tych trzech pokoleń było 9 lekarzy, 5 pedagogów, 3 prawników, 4 filologów - polonistów, łacinników i germa­nistów, 4 osoby obdarzone były zdolnościami artystycznymi (malarstwo). Jak widzicie przeważały zainteresowania przyrodnicze i humanistyczne. Natomiast nie było nikogo o zdolnościach technicznych, nie było żadnego inżyniera. Ponadto było 2 księży katolickich, 2 zakonnice oraz 3 oficerów w służbie czynnej w okresie dwudziestolecia międzywojennego.

Swą postawę patriotyczną przodkowie Wasi potwierdzali biorąc udział w walkach o wolność Polski. Walczyli w powstaniu 1863 r., w I wojnie światowej, w wojnie polsko-bolszewickiej 1920 r. W pierwszym miesiącu II wojny światowej we wrześniu 1939 r. 5 oficerów z naszej rodziny w szeregach wojska polskiego walczyło z najeźdźcą niemieckim. 7 września 1939 r. zginęła od niemieckiej bomby Jadwiga ze Szmelczyńskich Waszyńska, która w działaniach wojennych towarzyszyła swojemu mężowi kapitanowi Antoniemu Waszyńskiemu. Po klęsce wrześniowej trzech oficerów dostało się do nie­woli sowieckiej. Byli jeńcami Starobielska i wiosną 1940 r. zostali za­mordowani przez NKWD: Tadeusz Porembiński - mój ojciec, Jerzy Szmelczyński - mój wuj i Tadeusz Ziemiński - kuzyn z linii Głowackich. W czasie niemieckiej okupacji 8 członków rodziny, między nimi i ja, należało do ruchu oporu, byli żołnierzami podziemnej Armii Krajowej i walczyli w Po­wstaniu Warszawkim 1944 r. Nikt z nich nie zginął. Jedynie Wasz dziadek Fred Wróblewski był ciężko ranny. Nie był wtedy jeszcze członkiem naszej rodziny, bo został mym mężem kilka miesięcy później.

Chciałabym jeszcze powiedzieć Wam parę słów o Płocku, o naszym gnieździe rodzinnym, bo tak o tym mieście myśli moje pokolenie. Ale będę mó­wiła o Płocku z przed II wojny światowej, o takim jakim go pamiętam.

Położony malowniczo na wysokim brzegu Wisły Płock był w XI w. sie­dzibą książąt mazowieckich. W średniowiecznej Polsce był to ważny ośro­dek kulturalny. Wspominam o tym, bo to co za moich czasów nadawało mias­tu jego szczególny charakter i urok to była właśnie kultura. Kultura je­go budowli, instytucji, jego mieszkańców. W tym czasie Płock był niedu­żym miastem, około 30 tys. mieszkańców. Były w nim 3 szkoły średnie, jedna z nich najstarsza w Polsce, seminarium duchowne. Działało bardzo aktywnie Płockie Towarzystwo Naukowe. Były muzea, teatr i kina. Ładna zabudowa, porządnie utrzymane ulice, wszystko w zieleni ogrodów i parków. To było bardzo piękne miasto. Przyjrzyjcie się tej fotografii.
Bez nazwy.jpg
Widok Płocka od strony Wisły.
Bez nazwy.jpg (35.7 KiB) Przejrzano 324 razy
Prawie po środku zdjęcia widać górę tumską, a na niej katedrę z XII w. Na dole Wisła ze statkami i przystaniami dla statków. To statki firmy "Vistula" należącej do Górnickich. Powyżej przystani przebiega bulwar, nazywa się Rybaki. Duży, biały, dwupiętrowy dom Górnickich, potomków Sta­nisława Górnickiego, brata Waszego pra-pra-pradziadka Juliana. Dom ten przesłania położony nieco w głębi dom zamieszkały przez pra-pra-pradziadka Juliana i rodziną jego córki Mity.
Bez nazwy2.jpg
Bez nazwy2.jpg (27.25 KiB) Przejrzano 324 razy
Widzicie go na zdjęciu powyżej. Obrośnięty dzikim winem i przesłonięty drzewami. Otwarte okno na drugim piętrze to okno z mego pokoju. Przed wojną dwa i pół roku mieszkałam u dziadków.

Po klęsce wrześniowej 1939 r., kiedy to Niemcy zajęła całą Polskę, przyłączyli Płock do Rzeszy Niemieckiej, wysiedlając z niego bardzo dużo ludności, przede wszystkim inteligencję. Cały klan Górnickich musiał opuścić to miasto. Tak skończył się płocki rozdział historii rodzinnej. Po wojnie nikt już z rodziny do Płocka nie powrócił.

Wy jednak możecie odwiedzić Płock. Choć miasto się bardzo po wojnie zmieniło, gdy wybudowano tak wielkie zakłady petrochemiczne, znajdziecie jeszcze pamiątki rodzinne. I domy na Rybakach nad Wisłą, i malowidła w katedrze, o których wspominałam, i groby rodzinne w kościółku na cmenta­rzu płockim.
Awatar użytkownika
kwis
Posty: 493
Rejestracja: sob sty 23, 2010 12:49 am
Lokalizacja: Płock

Re: Rodzina Górnickich.

Postautor: kwis » pn lip 19, 2010 9:14 am

Autor: Hanna z Porembińskich Wróblewska

Michalina Górnicka ur. w 1882 r., jedyne dziecko Konstancji z Głowackich i Juliana Górnickich, babcia Mita, "babcia z biblioteki" jak mówicie, Wasza pra-prababcia.
1.jpg
1.jpg (21.71 KiB) Przejrzano 308 razy
Kilkuletnia Mita w towarzystwie kuzynki Marii.
Nic bliższego nie wiem o kuzynce Marii. Przez szereg lat przebywała w domu Konstancji i Juliana Górnickich, spełniając obowiązki opiekunki i towarzyszki Mity.
W XIX w. było to zjawisko dość częste, że ubogie kuzynki znajdowały utrzymanie i pracę w domach lepiej sytuowanych krewnych.
2.jpg
2.jpg (24.15 KiB) Przejrzano 308 razy
Mita Górnicka w dniu I Komunii.
3.jpg
3.jpg (48.17 KiB) Przejrzano 308 razy
Mita Górnicka, w wieku 12-13 lat, z kuzynką Marią w strojach wioślarskich, początek lat dziewięćdziesiątych XIX w., w Płocku. Zwróćcie uwagę na te stroje. Ile potrzeba sprawności fizycznej, aby w takich ubraniach uprawiać sport. A pływały one nie po żadnym jeziorku spacerowym, a po Wiśle, która jest rzeką o szybkim nurcie i niebezpiecznych wirach.
4.jpg
4.jpg (31.72 KiB) Przejrzano 308 razy
Mita Górnicka jako młoda panna, kiedy to w Warszawie uczyła się rysunku, rozwijając swoje zdolności artystyczne.
5.jpg
5.jpg (19.06 KiB) Przejrzano 308 razy
Wkrótce potem poznała i poślubiła Romana Szmelczyńskiego, oczarowana jego szlachetnością, delikatnością i wytwornymi manierami.

Roman Szmelczyński Wasz pra-pradziadek, jedyne zachowane zdjęcie, pochodzi z przełomu lat dwudziestych i trzydziestych XX w. Fotografia ta nie oddaje zupełnie osobowości Waszego pra-pradziadka Romana. Był to człowiek niezwykle subtelny, o wielkiej dobroci. Niewiele żądał dla siebie, myślał o innych. Jego uczciwość i lęk wyrządzenia komuś krzywdy posuwały się niemal do absurdu. Płacąc rachunek w sklepie pytał ekspedientkę: "Czy pani nie policzyła mi za mało?". Cała rodzina uważała go za świętego. Jego żona babcia Mita mówiła: "Roman jest święty. Najlepszy dowód, że ze mną wytrzymał". Tu trzeba dodać, że babcia Mita miała charakter gwałtowny i apodyktyczny. Pra-pradziadek Roman Szmelczyński ur. 1877 r. pochodził ze starego szlacheckiego rodu. Był synem Cecylii i Romana Szmelczyńskich. To Wasi pra-pra-pradziadkowie. Ich zdjęcie poniżej.
6.jpg
6.jpg (38.7 KiB) Przejrzano 308 razy
Zdjęcie to przedstawia Cecylię i Romana Szmelczyńskich w dniu 50 rocznicy ich ślubu 20 sierpnia 1921 r.
W ręku pra-pra-pradziadka Romana widzicie czapkę weterana powstania styczniowego 1863 r. Jako młody człowiek walczył w tym powstaniu przeciwko zaborcy rosyjskiemu. Po klęsce powstania władze carskiej Rosji skonfiskowały jego rodzinny majątek. Była to kara za udział w powstaniu. Taki los spotkał wielu Polaków. Potem pracował jako dzierżawca cudzych majątków ziemskich. Tacy jak on byli prototypami postaci Bogumiła Niechcica, bohatera wspaniałej powieści Marii Dąbrowskiej "Noce i dnie".
Matka pra-pra-pradziadka Romana Szmelczyńskiego była hrabianką niemiecką. Nazwiska już nie pamiętam. Był to niemiecki ród, który darzył dużą sympatią Polskę. Wspominam o tym, bo fakt ten uratował życie jej wnukowi Romanowi Szmelczyńskiemu. W pewnym okresie I wojny światowej pra-pradziadek Roman dzierżawił młyn w Imielnicy koło Płocka. W tym czasie ziemie te zajęły niemieckie wojska i wydały nakaz pracy młyna wyłącznie na ich potrzeby. Pra-pradziadek Roman nie mógł jednak pozostawić bez mąki okolicznej ludności. Pracował więc dla niej potajemnie w nocy. Szybko się to wydało. Niemcy aresztowali Romana i sąd wojskowy skazał go na rozstrzelanie. Traf chciał, że gdy prowadzono go na miejsce wykonania wyroku przyjechał na inspekcję wyższy oficer. Wstrzymał egzekucję i zainteresował się sprawą. Gdy zobaczył nazwisko skazańca krzyknął: "Przecież to von Szmelczyński!" (von - to niemiecki przydomek szlachecki) i kazał go uwolnić. Szczęśliwy przypadek sprawił, że przyjechał właśnie oficer, który znał polsko-niemieckie więzy rodziny Szmelczyńskich.

Wracamy znowu do babci Mity, ale już jako Michaliny z Górnickich Szmelczyńskiej.
7.jpg
7.jpg (53.29 KiB) Przejrzano 308 razy
Babcia Mita (pierwsza od lewej) ze stryjecznymi braćmi księdzem Górnickim i Eugeniuszem Górnickim lekarzem oraz z żoną trzeciego brata stryjecznego Józefa Górnickiego, Marią.
Zdjęcie to zrobione jest przed wejściem do domu Górnickich na Rybakach w Płocku, w pierwszych latach XX w.
8.jpg
8.jpg (47.82 KiB) Przejrzano 308 razy
Babcia Mita z matką Konstancją z Głowackich Górnicką i z dziećmi. Pierwsza od lewej stoi najstarsza córka Zofia, obok siedzi Wasza pra-pra-prababcia Konstancja Górnicka, oparty o jej kolana stoi najmłodszy z rodzeństwa Jerzy. Z tyłu stoi Babcia Mita obejmując ramieniem najmłodszą córkę Jadwigę. Stojąca na prawo dziewczynka to osoba z poza rodziny, nieznana mi. Zupełnie na prawo siedzi średnia córka Helena. Na ścianie widać portret babci Mity, który obecnie wisi w moim mieszkaniu w bibliotece.

Zdjęcie z poprzedniej strony (powyższe - dop.) jest zrobione około 1911 r. Jest jedynym zachowanym wizerunkiem Konstancji z Głowackich Górnickiej tak jak jedyną fotografią jej męża Juliana Górnickiego jest ta umieszczona poniżej.
9.jpg
9.jpg (47.69 KiB) Przejrzano 308 razy
Julian Górnicki, ojciec Babci Mity, wraz ze swymi ulubionymi pieskami Fifinką i Perełką, w początkach lat trzydziestych XX w. Takim go jeszcze pamiętam. Pra-pra-pradziadkowie Wasi Konstancja i Julian Górniccy pochowani są w Płocku, w krypcie kościółka wybudowanego przez rodzinę Górnickich na cmentarzu płockim.
10.jpg
10.jpg (19.72 KiB) Przejrzano 308 razy
Zofia Szmelczyńska, najstarsza córka babci Mity, w dniu ukończenia szkoły średniej, Wasza prababcia.
11.jpg
11.jpg (42.42 KiB) Przejrzano 308 razy
Dzieci Michaliny z Górnickich i Romana Szmelczyńskich. Od lewej: Jerzy, Zofia, Helena, Jadwiga.
Awatar użytkownika
bobola
Stowarzyszenie
Posty: 2477
Rejestracja: sob lis 14, 2009 11:30 am
Lokalizacja: Płock

Re: Rodzina Górnickich.

Postautor: bobola » ndz paź 24, 2010 12:26 pm

Od pewnego czasu, na terenie kościoła Dobrego Pasterza na Skarpie w Płocku stoi figura NMP. Statua jest współczesna natomiast cokół z 1886 r. Gdzie pierwotnie stała ta figura nie wiem, ale prawdopodobnie gdzieś na Skarpie, w granicach parafii Ducha Świętego.
Załączniki
100_4717-tr.Skarpa.jpg
100_4717-tr.Skarpa.jpg (60.84 KiB) Przejrzano 292 razy
100_4718-tr,Skarpa.jpg
100_4718-tr,Skarpa.jpg (76.92 KiB) Przejrzano 292 razy
Awatar użytkownika
kwis
Posty: 493
Rejestracja: sob sty 23, 2010 12:49 am
Lokalizacja: Płock

Re: Rodzina Górnickich.

Postautor: kwis » śr paź 27, 2010 6:00 pm

Oni uciekli do Mandżurii - Te słowa zapoczątkowało kłamstwo katyńskie. Te słowa przypomniał pracownik Instytutu Pamięci Narodowej Jacek Pawłowicz w czasie uroczystości sadzenia Dębów Pamięci. Wśród kilkudziesięciu drzewek upamiętniono pamięć wspominanego w pamiętniku babci Mity Majora dr. Jerzego Szmelczyńskiego.

W pierwszym miesiącu II wojny światowej we wrześniu 1939 r. 5 oficerów z naszej rodziny w szeregach wojska polskiego walczyło z najeźdźcą niemieckim. 7 września 1939 r. zginęła od niemieckiej bomby Jadwiga ze Szmelczyńskich Waszyńska, która w działaniach wojennych towarzyszyła swojemu mężowi kapitanowi Antoniemu Waszyńskiemu. Po klęsce wrześniowej trzech oficerów dostało się do nie­woli sowieckiej. Byli jeńcami Starobielska i wiosną 1940 r. zostali za­mordowani przez NKWD: Tadeusz Porembiński - mój ojciec, Jerzy Szmelczyński - mój wuj i Tadeusz Ziemiński - kuzyn z linii Głowackich.

Uroczystość rozpoczęła Msza Święta po której społeczność Gimnazjum i Liceum Ogólnokształcącego im. Władysława Jagiełły uhonorował Aleją Dębów Pamięci Jagiellończyków - dwudziestu jeden wychowanków i absolwentów tej uczelni z lat 1912 - 1930, zamordowanych w Katyniu i Charkowie przez NKWD w 1940 roku.

Wśród nich w Alei Dębów Pamięci znalazł się awansowany pośmiertnie do stopnia majora w roku 2007 przez Ministra Obrony Narodowej Aleksandra Szczygłę kapitan sł. zdr. dr. syn Romana i Michaliny z Górnickich, Jerzy Szmelczyński . Pełnił służbę w 27 Pułku Ułanów im. Króla Stefana Batorego w Nieświeżu. Praktykę lekarską odbywał w 36 Pułku Piechoty Legii Akademickiej w Warszawie i 78 Pułku Strzelców Słuckich w Baranowiczach.

Dąb Pamięci umieścił w wyznaczonym miejscu Prezydent Płocka Mirosław Milewski, a poświęcenia wszystkich Dębów dokonał ks. Andrzej Kurto - Salezjanin.
Załączniki
a.jpg
a.jpg (89.07 KiB) Przejrzano 282 razy
b.jpg
b.jpg (207.48 KiB) Przejrzano 282 razy
c.jpg
c.jpg (227 KiB) Przejrzano 282 razy
e.jpg
e.jpg (179.6 KiB) Przejrzano 282 razy
f.jpg
f.jpg (222.24 KiB) Przejrzano 282 razy
d.jpg
d.jpg (128.67 KiB) Przejrzano 282 razy
Awatar użytkownika
bobola
Stowarzyszenie
Posty: 2477
Rejestracja: sob lis 14, 2009 11:30 am
Lokalizacja: Płock

Re: Rodzina Górnickich.

Postautor: bobola » wt sty 18, 2011 3:45 pm

Sądząc po napisie na postumencie, to raczej nie jest pomnik, który opisała Macieszyna.
Załączniki
100_4715-tr.Skarpa.jpg
100_4715-tr.Skarpa.jpg (77.15 KiB) Przejrzano 207 razy
Awatar użytkownika
bobola
Stowarzyszenie
Posty: 2477
Rejestracja: sob lis 14, 2009 11:30 am
Lokalizacja: Płock

Re: Rodzina Górnickich.

Postautor: bobola » sob maja 07, 2011 12:01 pm

kazet-kz pisze:"Wszedłwszy na schody, jesteśmy na ulicy Mostowej. Przed nami nawprost leży górzysty park - plac Ewangelicki z kościołem na szczycie. U stóp góry, wśród zieleni stoi figura Matki Boskiej z piaskowca, wzniesiona przez przemysłowca St. Górnickiego na pamiątkę ocalenia, gdy, przeprawiając się przez Wisłę, uniesiony przez krę, szczęśliwie wyratował się z niebezpieczeństwa."

źródło: Maria Macieszyna, Przewodnik po Płocku, Płock 1922.
Obecnie, na szczycie góry opisywanej przez Macieszynę, na ogrodzonym terenie prywatnym stoi figura Matki Boskiej ale czy to jest figura ufundowana przez Górnickiego, przeniesiona na górę i pomalowana na biało? Mam wątpliwości.
Załączniki
100_1755-tr.Płock.jpg
100_1755-tr.Płock.jpg (80.1 KiB) Przejrzano 179 razy

Wróć do „Pamiętniki, Wspomnienia”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość