Strona 2 z 2

Re: Gilno- historie ze strzepów wyrwane

: ndz cze 22, 2014 12:04 pm
autor: jarek64
jan pisze:Właścicielem Gilina był mój dziadek oficer WP Zygmunt Gorzechowski a poprzednim jego ojciec Adam. Zygmunt został w majątku aresztowany przez gestapo wywieziony do obozu w Niemczech a następnie do Oświęcimia gdzie został zamordowany, jego zona Janina została z 3 małych dzieci bez środków do życia, ojciec urodzony w Gilinie miał w 1939r 6 lat wiec niewiele pamięta, z przekazów rodzinnych wiem, że dziadek wszystkie pieniądze zainwestował w melioracje i był to najlepiej zagospodarowany majątek w rodzinie. Rodzina Gorzechowskich wywodzi się z tzw szlachty dobrzyńskiej od 13 wieku posiadała majątki na terenie prawobrzeżnej Wisły do dzisiaj zamieszkują w tych okolicach jej przedstawiciele.Z posiadanych informacji wiele okolicznych wsi należało do rodziny np Gorzechowo Gorzechówek Żukowo Wawrzonki, Karsy, Cieśle Kuchary wioski w okolicach Drobina gdzie centralnym punktem cmentarza jest rodzinny grobowiec Gorzechowskich z 1870r obecnie używany jako kaplica cmentarna.Już w 15 wieku rodzina straciła kilka wsi za odmowę udziału w jakiejś wojnie, w potopie szwedzkim Jerzy Gorzechowski był chorążym w wyprawie na Inflanty,za udział i przywództwo w powstaniu styczniowym Jakub został zesłany na sybir, były utraty mienia za powstanie listopadowe, kilkunastu członków rodziny zginęło w Powstaniu Warszawskim, 3 oficerów Gorzechowskich zostało rozstrzelanych w Katyniu i Miednoje ot i taka typowo polska historia starej polskiej rodziny.Trudno mi się wypowiadać i polemizować z przekazami mieszkańców ale mnie tez gonili jak za dzieciaka kradłem cudze jabłka /były zawsze o wiele lepsze/ta czarna furmanka to mógł być wóz gestapo.Tyle na razie, nie ukrywam ze liczę na jakieś informacje równocześnie zdając sobie sprawę, że po tylu latach będzie to bardzo trudne choć paradoksalnie o tyle łatwiejsze ze ci mogą mieć coś na sumieniu nie żyją ot taki sobie kolejny chichot historii Pozdrawiam czytelników i stowarzyszenie Jan Gorzechowski
.
Dzień dobry!
Proszę Pana. Moja mama z domu Dobrzeniecka ze znanej w tamtej okolicy dużej rodziny, niedawno przypadkiem natrafiła na Powązkach grób Jana Zumbacha, słynnego lotnika. Wcześniej przeczytała jego biografię Ostatnia walka. Matką Zumbacha była Gorzechowska spod Płocka, z pewnością spokrewniona z Panem. Ale ad rem! Co pamięta moja mama? W czasie okupacji przez kilka miesięcy dziadek z babcią i kilku letnią wówcza moją mamą, Dobrzenieccy, mieszkali u Malanowskich w Przybyszewie. Wcześniej przed moimi dziadkami zatrzymała się u nich Gorzechowska z dziećmi - na pewno były lub była 1 albo 2 córki, której mąż był w oflagu albo aresztowany "gdzieś w Niemczech". Była bodajże wygnana przez Niemców ze swojego domu. Szczegółó, rzecz jasna, mama nie może pamiętać. Natomiast, wie że były tam starsze od niej dziewczynki. Czy to aby nie pańska babcia z dziećmi? Potem dziadkowie przenieśli się do Malanowskich z sąsiednich Gnat. Malanowskich z Gnat nachodzili i okradali tuż po wojnie bandyci z MO, bracia Siemątkowscy powiązani z tamtejszym ubeckim zbrodniarzem Rypińskim "Rypą" z Łęgu. Malanowscy mieli podwójne obywatelstwo ponieważ pani Malanowska urodziła się w USA. Malanowscy w 1947-48 roku wyjechali do Stanów. Bracia Siemiątkowscy przerzuceni pod Grójec zamordowali wielu działaczy tamtejszego PSL i Akowców. Trafili nawet po 1956 do więzienia ale Gomółka nie pozwolił na proces. Rypińskiego zlikwidował Stryjewski "Cacko" jeden z dowódców podziemia na tamtych terenach. Zamordowany w 1951 na Rakowieckiej.

Re: Gilino- historie ze strzepów wyrwane

: pt maja 25, 2018 10:55 pm
autor: Tadeusz
Witam. Chciałbym odświeżyć temat dziedzica w Gilinie (powiat Płock).

Kim / Czym zajmował się w Gilinie Adolf Karwowski? Bo Adolf Karwowski był też w Gilinie, ponieważ wziął za żonę / był kawalerem / ciotkę mojej mamy. Ona była młodsza od niego o 20 lat, z domu Lewicka Paulina, która wychodziła ze Zbójna, ale urodzona w Tłubicach. Poniżej opiszę historię ciotki mojej mamy, jak doszło do zamążpójścia z Adolfem Karwowskim, który był urodzony w Błażejewicach. Moja mama mówiła mi, że on był też właścicielem. Ciotka mojej mamy, gdy była młodą dziewczyną uczyła się krawiectwa i kucharstwa u dziedzica Kazimierza Gościckiego w Lelicach. A że dziedzice z Lelic, Dębska, Gilina, Reczewa, Giżyna byli spokrewnieni, jeździli do siebie i przyjaźnili się, nadmienie Panu, że wspólnie wysadzili drogę lipami / teraz szosę - lipy zostały ścięte / z Bielska do Bonisławia - 6 km. Jak ciotka mojej mamy nauczyła się w Lelicach, to zabrał ją dziedzic z Dębska jako płatną kucharkę i krawcową. Była bardzo piękną kobietą i tak się spodobała Karwowskiemu, że zabrał ją z Dębska do siebie do Gilina i wzięli ze sobą ślub. Gdy brali ślub to on miał 40 lat, a ona 20 lat i tak im wyszło, że ze sobą nie mieli dzieci. Ona urodziła się w 1878 roku no to się ożeniła w 1898 roku i wtedy zabrał ją do Gilina. A Adolf Karwowski był urodzony w 1858 roku, ona zmarła w styczniu 1950 roku, a on bodajże pod koniec 1950 roku. Jak Niemcy zabrali Zygmunta Gorzechowskiego, a żona jego uciekła z trojgiem dzieci, to Karwowscy zostali / byli w majątku do 1947 roku do samej parcelacji / . Przed samą parcelacją wyjechali do brata Adolfa - Antoniego do Błażejewic. Brat Antoni Karwowski miał syna / chyba Tadeusza / , który jest pochowany w Baboszewie. Natomiast ciotka mojej mamy Paulina i Adolf Karwowski są pochowani w Górze k.Płońska. Obecnie jestem w trakcie ustalania ich grobu. Chciałbym wiedzieć jeszcze więcej na ten temat. Bo jak napisałem wyżej, inaczej opowiadała mi moja mama. Możemy się skontaktować w tej sprawie.

Pozdrawiam.