Tajemnica Anthona Dalmusa-ciekawy artykuł

Awatar użytkownika
Margos
Posty: 334
Rejestracja: pn mar 16, 2009 10:56 am
Lokalizacja: Łódź,Staňkov (okres Domažlice) Czech Republic

Tajemnica Anthona Dalmusa-ciekawy artykuł

Postautor: Margos » ndz maja 17, 2009 9:05 pm

Warte przeczytania

Materiał ten jest Fragmentem rozdziału "Sekrety Anthona Dalmusa" z książki J. M. Kowalskiego, J. R. Kudelskiego i Z. Rekucia "Tajemnica RIESE. Na tropach największej kwatery Hitlera"

Inżynier Anthon Dalmus jest jednym z niewielu znanych świadków, którzy uczestniczyli w budowie kompleksu "Riese". To na jego (wzbogaconych później przez licznych publicystów) relacjach opiera się mit "podziemnych Gór Sowich". Postać tą znamy jednak z krótkich, dziennikarskich wzmianek oraz wspomnień osób, które się z nim po wojnie zetknęły (dziennikarze Mosingiewicz i Makowski, inżynier Gisges, porucznik Jan Mospinek). To co wiemy o inżynierze Dalmusie opiera się na tym, co on sam zechciał o sobie powiedzieć. Warto jednak przyjrzeć się bliżej tej postaci. Być może pozwoli to nam na lepsze zrozumienie roli, jaką odgrywać miały drążone przez hitlerowców w Górach Sowich podziemne tunele.

Zaprezentowana przez dziennikarzy sylwetka, każe wierzyć, że Anthon Dalmus był niezastąpionym "inżynierem III Rzeszy". Inni autorzy bezkrytycznie powtarzali informacje publikowane przez swoich poprzedników. W jednym z artykułów pojawiła się nawet informacja, że Dalmus w roku 1953 zaproponował władzom sprzedaż tajemnic Gór Sowich za niebagatelną ówcześnie kwotę miliona złotych. W momencie, gdy oferta nie została przyjęta miał jakoby zniknąć...

Co jednak robił niemiecki inżynier-oficer przez 15 lat w Górach Sowich, "okupowanych" przez "bolszewików"? W chwili upadku III Rzeszy nie wycofał się z terenu budowy jak to uczynili inni niemieccy oficerowie i funkcjonariusze Organizacji Todt. Po podpisaniu kapitulacji pozostał w centrum sowiogórskich tajemnic. Zamieszkiwał w Głuszycy przy obecnej ulicy Grunwaldzkiej 9 (dawny numer 13). Do tej pory to ładna, duża willa z ogródkiem, w bezpośrednim sąsiedztwie zakładów bawełnianych, w samym centrum miasta. Budynek ten stał też niezwykle blisko szpitali dla byłych więźniów, jakie zostały zaraz po wojnie utworzone w Głuszycy: Blumenau, Bahnhof, Stoehr, Schule (!). W 1945 roku Dalmus został pracownikiem Ministerstwa Odbudowy - agendy rządu wrogiego państwa. Państwa, które wygrało wojnę i zajęło obszary, które na wieki miały zostać niemieckie. To był pierwszy sygnał, który kazał nam baczniej obserwować życiorys i poczynania Anthona Dalmusa.

Długie poszukiwania w polskich i niemieckich archiwach zaowocowały uzyskaniem dostępu do nieznanych dokumentów dotyczących Anthona Dalmusa. Deutsche Dienststelle w Berlinie odnalazło nazwisko Dalmusa w archiwach Wehrmachtu. Po dłuższych poszukiwaniach przesłało nam szczątkowe informacje dotyczące inżyniera - "Dalmus Anton, urodzony 28.12.1895 r. w Meiderich koło Duisburga". Jednym z najciekawszych materiałów do jakich dotarliśmy jest napisany odręcznie (prawdopodobnie przez Dalmusa lub jego żonę) życiorys niemieckiego inżyniera.

"Ja Antoni Dalmus ur. się dnia 28. VII.1895 r. z ojca Antoniego i matki Emmy Schlaupitz. Ojciec był urzędnikiem. (Rodzice nie żyją). Do szkoły powszechnej uczęszczałem od 1901-1906 r. po ukończeniu której, wstąpiłem do Gimnazjum, które ukończyłem w 1913 r. Od 1913-1918 r. służyłem w wojsku Austriackim. Od 1919-1924 r. studiowałem w wyższej szkole technicznej w Berlinie, uzyskując dyplom inżyniera elektryka. od 1927-1939 r. pracowałem jako inżynier w firmie "Siemens" przy budowie urządzeń elektrycznych i cieplnych. W roku 1940 powołany do służby wojskowej przy robotach lotniczych we Francji, a następnie w organizacji "Todt" w Jedlinie Zdroju pow. Wałbrzych. Od 1945-1948 r. pracowałem z ramienia Ministerstwa odbudowy w Głuszycy i okolicy. W roku 1947 ożeniłem się z Martą Sacher obywatelka polską. Od dn. 1.VI.1949 r. - 28.II 1950 r. pracowałem w Państw. Przedsieb. Poszukiwań Terenowych na terenie Głuszycy i Kolc. Od dnia 6.III r - 26.X.1953 pracowałem w G.Z.P.B. [ Głuszyckich Zakładach Przemysłu Bawełnianego] w Głuszycy jako Główny Energetyk, skąd zwolniłem się (w 1960 roku - przyp. autorów) na własne żądanie. Do żadnych organizacji politycznych nie należałem".

By przystosować się do nowych warunków, zmienia on jednak nieco swój życiorys. Podaje się za Austriaka, co tłumaczyć ma posługiwanie się językiem niemieckim oraz pracę przy budowie kompleksu "Riese". Dość szybko zdobywa zaufanie polskich władz i rozpoczyna współpracę z terenowymi organami Ministerstwa Odbudowy. "Ich szlaki wędrówek, mimo że zaczynały się w różnych miejscach, zawsze ocierały się o stale punkty terenowe. Rosjanie i Polacy patrzyli życzliwie na inżyniera, gdyż ten wskazywał im "dobra" jakie były w Górach (...) pozostawione przez Niemców". Praca przy pozyskiwaniu surowców (m.in. urządzeń z kompleksów Gór Sowich) dała mu możliwość poruszania się po terenie Dolnego Śląska. Dzięki tym czynnościom był w stanie bacznie obserwować eksplorację kompleksów, które niedawno wznosił.

Są jednak inne informacje dotyczące działalności Dalmusa, które mogą ukazać "drugą twarz" niemieckiego inżyniera. "W roku 1947 zaczęto usuwać ślady po byłych obozach koncentracyjnych. Robili to ludzie z terenowego przedsiębiorstwa zajmującego się jakimiś poszukiwaniami. Wśród nich był inż. Dalmus - Niemiec, Witkowski, Anders. Robiono to szybko". Najprawdopodobniej współpracował on z działającym prężnie na Dolnym Śląsku niemieckim podziemiem. Trudno bowiem przypuszczać, że w czasach gdy niemiecki Wehrwolf wciąż bezkarnie działał na ziemi dolnośląskiej, jeden z głównych budowniczych tajnego projektu "Riese" rozpowiadał polskim władzom o sekretach III Rzeszy (!). Gdyby tak rzeczywiście było, najprawdopodobniej znaleziono by go martwego jako przestrogę dla innych, którzy chcieliby pomagać "bolszewikom". Dalmus zaś bez przeszkód odwiedza miejsca, które go interesują, pokazując przy okazji pracownikom Ministerstwa Odbudowy to, co chce pokazać.

Na terenie powiatu wałbrzyskiego Wehrwolf działał aż do roku 1950. Dowódcą głównej grupy był Zoeffer zaś jego zastępcą Josef Weingang. Gdy w lipcu 1945 r. złapano 32 członków organizacji, osłabiło to na jakiś czas jej działalność. W połowie 1947 r grupę dywersacyjną reaktywowano jednak pod nazwą "Kessel-Ring". Wedle danych zawartych w archiwach Milicji składała się ona z czterech oddziałów, kierowanych przez byłych SS-manów - Alfreda Kramera, Helmutha Nowaka, Eksnera. Do głównych zadań grupy należały sabotaż, wroga propaganda, destabilizacja życia społecznego oraz rabunki. Czwarta grupa o nazwie "Munition-Spreng-Gruppe" kierowana przez byłego SS-mana Waltera Ebsberga, działała w okolicach Jedliny Zdroju. Specjalizowała się w wysadzaniu mostów, dróg, sabotażach w kopalniach i fabrykach. Obok walki zbrojnej celami jakie postawiono członkom niemieckiego podziemia było "podstępne zdobywanie obywatelstwa polskiego i przenikanie do polskich organizacji społecznych, politycznych oraz urzędów, aby od wewnątrz prowadzić swa destrukcyjną działalność".

Niemiecki inżynier wskazując różne miejsca gdzie odnajdowano pozostawione przez hitlerowców surowce i maszyny zyskuje sympatię przełożonych oraz otoczenia. Praca w terenie daje mu możliwość obserwacji terenu i poczynań Polaków. Spotyka się z dziennikarzami, oprowadza ich po kompleksach, wyjaśnia cel budowy. Być może obraz ukształtowany w naszej świadomości i wyobrażenie podziemi Gór Sowich, jest niczym innym jak zręczną manipulacją inżyniera.

Rok przed odejściem na emeryturę, Anthon Dalmus rozpoczął starania o zezwolenie na wyjazd stały do Austrii. Co więcej, jego pracodawca w tych działaniach mu pomagał, pisząc petycję do Wydziału Paszportów Zagranicznych Wojewódzkiej Komendy M.O. w Opolu. Z tego materiału dowiadujemy się również, że Dalmus starał się o rentę w firmie Siemens, w której pracował przed wojną. O dziwo polskie organa postanowiły niemieckiemu inżynierowi w wyjeździe. Kolejne pismo z Prudnickich Zakładów Przemysłu Bawełnianego, potwierdza zgodę na natychmiastowe rozwiązanie stosunku pracy z Dalmusem "po uzyskaniu przez w/w zezwolenia na wyjazd stały do NRD (!)... Ostatnia wiadomość o Anthonie Dalmusie (uzyskana w archiwach Niemieckiego czerwonego Krzyża) pochodziła ze stycznia 1945 r. z siedziby Organisation Todt w Jedlinie Zdroju (Bad Charlottenbrunn). Docieramy do kolejnych danych. Dalmus wrócił do Niemiec Zachodnich w 1960 roku. Zmarł 13 stycznia 1973 r. w miejscowości Wesel w Marien-Hospital. Szukamy na mapie tej miejscowości - leży niedaleko Duisburga. Tak więc w 15 lat po wojnie inżynier wrócił w swoje rodzinne strony. Zmarł w wieku 78 lat i prawdopodobnie zabrał do grobu tajemnicę "Olbrzyma".

Przytoczone fakty, relacje świadków i pytania bez odpowiedzi skłoniły nas do postawienia śmiałej tezy, że Anthon Dalmus, niemiecki oficer, wykwalifikowany inżynier oraz pracownik Organizacji Todt, był "strażnikiem sowiogórskiej tajemnicy". Całe powojenne życie Dalmusa wydaje się potwierdzać nasze przypuszczenia. Cichy, spokojny, inteligentny inżynier zawsze zjawia się na miejscu prowadzonych właśnie prac badawczych, poszukiwań oraz wizji lokalnych prowadzonych przez dziennikarzy. Pod pozorem współpracy z "okupantem", pilnował powierzonych sobie sekretów. Dezinformacja, którą realizował odwracała uwagę od miejsc, które posiadały szczególne znaczenie dla interesów państwa niemieckiego.
Obrazek
Awatar użytkownika
Rajmundek
Posty: 30
Rejestracja: wt maja 04, 2010 2:55 pm
Lokalizacja: Konstancin-Jeziorna

Re: Tajemnica Anthona Dalmusa-ciekawy artykuł

Postautor: Rajmundek » czw maja 06, 2010 1:57 pm

Pozostaje ciągle to samo pytanie czy jest całkowicie ukończony podziemny kompleks?, jeżeli tak
to gdzie? Odwiedziłem Osówkę, Włodarz, Rzeczkę dwa lata temu, muszę przyznać że z mieszanymi uczuciami ogrom prac a jednocześnie tak mało.Sam rejon turystycznie cud-miód, Wielka Sowa z wieżą widokową zrobiła na mnie większe wrażenie niż same podziemia - sorry betony!!

Wróć do „Kompleks Riese”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość