Atomowy U-Boot

Awatar użytkownika
Rajmundek
Posty: 32
Rejestracja: wt maja 04, 2010 2:55 pm
Lokalizacja: Konstancin-Jeziorna

Atomowy U-Boot

Postautor: Rajmundek » pt maja 21, 2010 2:22 pm

16 kwietnia 1945 roku z norweskiego portu Kristiansand wypłynął UBoot U234 wiozący tajemniczy ładunek i pasażerów. W metalowych pojemnikach na dziobie okrętu spoczywało pół tony uranu do produkcji bomby atomowej. U234 wyszedł z macierzystego portu w Kilonii 25 marca 1945 roku dowodził kapitan Johann Heinrich Fahler. Był to duży okręt mierzący 90 metrów typu XB przystosowany do przewozu 250 ton ładunku. Żeby skryć się przed alianckimi niszczycielami mógł zanurkować na ponad 200 metrów. Popłynął z Kolonii do Norwegii gdzie został załadowany a na pokład weszło 12 pasażerów. Na pokładzie znaleźli się oficerowie Luftwaffe płk Erich Mentzel specjalista od łączności, płk Fritz von Sandrath technik obrony lotniczej, ppłk Kai Nieschling wojskowy sędzia, gen Urlich Kessier ekspert od rakiet przeciwlotniczych, oficerowie Kriegsmarine kmdr Gerhard Falk inżynier okrętowy, kmdr Richard Bulla ekspert współdziałania powietrze-morze, kmdr Heinrich Hellendorm ekspert artylerii, kmdr Heinz Schlicke elektrotechnik. Cywilni pracownicy fabryki Messerschmitta inż August Bringewald, zaopatrzeniowiec Franc Ruf oraz oficerowie japońscy pułk Genzo Goshi inżynier lotnictwa i kmdr Hideo Tomonaga inżynier łodzi podwodnych. Obaj zaokrętowani Japończycy znali dobrze cel misji i zawartość ładowni a był tam również rozmontowany samolot odrzutowy ME262, 78 ton ołowiu, 26 ton rtęci, 12 ton stali, 7 ton szkła optycznego, 3 tony amunicji 20 i 37 mm, 6 ton wyposażenia dla niemieckich baz dla niemieckich okrętów podwodnych na Dalekim Wschodzie, tona poczty i filmów. Poza tym Niemcy przygotowali 43 tony dokumentów min plany odrzutowca ME 163 Komet, bomby latającej HS 239, rakiet V1 V2, oraz najnowszych typów broni pancernej. Poza tym w kasie pancernej znajdowało się 5 milionów dolarów amerykańskich. Jednak najważniejszy ładunek załadowano do dziobowych pomieszczeń były to puszki z 560 kilogramami tlenku uranu. U 234 powoli ruszył w stronę Japonii, na dostawę uranu czekał naukowiec Yosio Nishina kierujący japońskim programem budowy bomby atomowej. O programie tym wiadomo jeszcze mniej niż o niemieckim pomyśle z bronią jądrową. Na początku maja kapitan Fehler uznał że misja nie ma już sensu radiostacja odebrała komunikat o kapitulacji III Rzeszy. 10 maja przejęto rozkaz skierowany do wszystkich U-bootów nakazujący przerwanie walk i poddanie się alantom, na okręcie podjęto decyzję podania się Anglikom lub Kanadyjczykom. Kapitan wyznaczył kurs do Kanady ale wkrótce zrezygnował z tego planu i postanowił poddać się Amerykanom. Przeciw temu protestowali Japończycy, zawiedzeni popełnili samobójstwo połykając tabletki nasenne. Istnieje też wersja że wybrali tradycyjne samobójstwo zgodnie z kodeksem Bushido. 15 maja 1945 roku U234 poddał się kapitanowi niszczyciela USS Sutton. Pod jego eskortą dwa dni później wszedł do portu w Portsmouth w stanie New Hampshire. Załoga okrętu trafiła do obozu jenieckiego gdzie znajdowali się już marynarze z U805, U873 i U1228, byli wielokrotnie przesłuchiwani przez amerykański wywiad. Amerykanie oglądali i przeszukiwali okręt przez prawie dwa lata, 20 listopada 1947 roku USS Greenfish storpedował U234 40 mil od brzegu Cape Cod. Co stało się z uranem dokładnie nie wiadomo z pewnością wywieziono go w głąb kraju i wykorzystano do projektu MANHATTAN, niewykluczone nawet że właśnie ten uran był częścią jednej lub nawet obydwu zrzuconych na Japonię bomb atomowych. W historii U234 wiele faktów pozostało jeszcze do odkrycia. Zastanawiające jest czemu w tak długi rejs wysłano już starszego Uboota klasy XB zamiast nowoczesnych XXI, dlaczego z tak cennym ładunkiem nie wysłano bardziej doświadczonego kapitana lub hitlerowskiego fanatyka? Nie wiadomo też czy kapitan Fehler nie dostał rozkazu poddania się właśnie Amerykanom i nadal nie wiadomo jakie skarby znaleźli oni w ładowniach okrętu???
Awatar użytkownika
Speedy
Posty: 10
Rejestracja: wt gru 28, 2010 2:38 pm

Re: Atomowy U-Boot

Postautor: Speedy » wt gru 28, 2010 10:49 pm

Hej
Co stało się z uranem dokładnie nie wiadomo z pewnością wywieziono go w głąb kraju i wykorzystano do projektu MANHATTAN, niewykluczone nawet że właśnie ten uran był częścią jednej lub nawet obydwu zrzuconych na Japonię bomb atomowych.
Obydwu to raczej nie :). Bomba Mk.III zrzucona na Nagasaki miała rdzeń z plutonu. Jakkolwiek znano już teoretyczne zasady produkcji rdzeni "kompozytowych" (uranowo-plutonowych) to produkcję ich opanowano dopiero po wojnie.
Poza tym, jak policzyłem kiedyś na potrzeby innego forum, zakładając że na tym U-Boocie przewożony był ten najpopularniejszy trwały tlenek U3O8, to w zawartej w nim ilościu uranu naturalnego znajdowało się około 3 kg uranu-235 czyli tego rozszczepialnego. Nawet zakładając 100% wydajność procesu wzbogacania (co oczywiście nie jest możliwe) byłby to tylko ułamek ilości potrzebnej do zrobienia bomby.
Zastanawiające jest czemu w tak długi rejs wysłano już starszego Uboota klasy XB zamiast nowoczesnych XXI, dlaczego z tak cennym ładunkiem nie wysłano bardziej doświadczonego kapitana lub hitlerowskiego fanatyka?
Na to pierwsze pytanie bardzo łatwo odpowiedzieć, wziąwszy pod uwagę ogromny ładunek, jaki zamierzano przewieźć - rozmontowany samolot, dziesiątki ton dokumentów (jako to musiała być objetość...?) surowców itd. Typ XB był właśnie przebudowanym ze stawiacza min wyspecjalizowanym podwodnym okrętem transportowym. Oprócz wykorzystania do celów transportowych dawnych komór minowych, można było przyspawać nad nimi dwa długie metalowe kontenery ładunkowe, o łącznej objętości chyba 700 m3 (? - nie jestem pewien dokładnej liczby, ale kilkaset m3 na pewno). Tak więc byłoby to wszystko gdzie pomieścić. Typ XXI, mimo że niewiele mniejszy, był zwykłym okrętem torpedowym i nie byłoby jak przewieźć na nim tyle gratów; a jakiejś specjalnej wersji transportowej nigdy się nie dorobił.
Przypomina mi się niezwykła historia, jaką przeczytałem w jakiejś książce o walkach na Pomorzu. Wiosną 1945 UBoot właśnie typu XXI ewakuował z Prus Wschodnich (chyba z Piławy?) jakiegoś ważnego urzędnika, zarazem szlachcica ze starego pruskiego rodu. Wśród jego bagaży znalazła się rzecz niezwykła, mianowicie zabytkowe poroże łosia, czy jelenia, olbrzymich rozmiarów, pamiątka rodzinna po jakimś słynnym przodku, który owego zwierza przed wiekami upolował. No i okazało się, że owe rogi nijak przez właz przejść nie mogą. Propozycja ich pocięcia została z godnością odrzucona, nie mówiąc już o pozostawieniu rodowej pamiątki rosyjskim hordom. Ostatecznie poroże zostało przywiązane stalową linką do przedniej części kiosku i w takiej nieco niezwykłej konfiguracji okręt wyruszył w drogę. Nic mu się niestety nie stało i bezpiecznie dotarł do Kilonii budząc zrozumiałą radość kolegów z U-Boot-waffe :D
W każdy razie, skoro na XXI-kę nie udało się załadować rogów jelenia, to z większym od nich Me 262 też z pewnością byłyby znaczne problemy...

Wróć do „Marynarka wojenna”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość