Borem, lasem... Wędrówki po Górznieńsko - Lidzbarskiej krainie

Awatar użytkownika
zbyszekg9
Posty: 1472
Rejestracja: pn paź 28, 2013 3:32 pm

Borem, lasem... Wędrówki po Górznieńsko - Lidzbarskiej krainie

Postautor: zbyszekg9 » wt mar 24, 2015 6:21 pm

Trasa na mapie

Czy istnieje jakiś lepszy sposób powitania wiosny dla miłośników turystyki, niż spacer? Nie wyobrażam sobie. Zebrała się zatem czteroosobowa grupka w składzie: Arek, Julek, Piotrek i Zbyszek, aby zapuścić się w najbardziej na północ odległe rejony rodzimej diecezji płockiej. Wyznacznikiem tejże wyprawy stało się odnalezienie miejsc pamięci związanych z II wojną światową, których na tym terenie nie brakuje, śladów kolonistów niemieckich w postaci opuszczonych cmentarzy oraz sprawdzenie, jak wygląda rezerwat „Mszar Płociczno” w atmosferze budzącej się do życia po zimowym okresie przyrody. Ale żeby nie było tak poważnie, głównym celem była dobra zabawa w dobrym towarzystwie podczas niekrótkiego w sumie spaceru.
Głównym zmartwieniem w tygodniu poprzedzającym nasz spacer były dość niekorzystne prognozy pogody (zapowiadano zimno, deszcz ze śniegiem), ale im bardziej zbliżał się termin wyprawy, tym mniejszą uwagę zwracaliśmy na prognozy, a bardziej skupiliśmy się na zamysłach dotyczących samego szlaku. Wielowariantowość zaplanowanej przez Piotrka trasy pozwalała na jej dowolne kształtowanie, a i tak rządził w pewnym sensie spontan, co pozwoliło nam dotrzeć do kilku miejsc, których w planie nie było.
Po półtoragodzinnej podróży dojechaliśmy do naszego punktu wypadowego, jakim stała się wieś Płociczno. I już w punkcie „0”, wyruszając spod leśniczówki, nastąpiła pierwsza zmiana planów. Wczesna pora (godz. 6.00) dawała nadzieję na ciekawe obserwacje w torfowiskowo-leśnym rezerwacie przyrody. Arek, który penetrował wcześniej ten teren, obiecał, że zobaczymy łosia. Przywiązawszy się do tego zapewnienia, ochoczo ruszyliśmy w stronę mszaru.
Główną atrakcją rezerwatu jest zanikające jeziorko, które jednak przesiąka przez zarastający pokład torfu, co skutecznie odstraszyło nas przed próbą wejścia zbyt daleko.
DSC_0010.JPG
DSC_0013.JPG
DSC_0014.JPG
DSC_0023.JPG
A zamiast łosia spotkaliśmy żurawia i wiewiórkę. Dobre i to. Wokół jeziorka rozciągają się łęgi oraz lasy, głównie bory sosnowe, przecinane niezbyt gęstą siecią dróg i ścieżek leśnych. Po dotarciu do takiej drogi trafiliśmy wprost na oznaczony symbolem miejsca pamięci, symboliczny głaz ustawiony tu w latach 60. w rocznicę PKWN, upamiętniający miejscowy oddział GL.
DSC_0032.JPG
Prognozy pogody nie sprawdziły się zupełnie. Dość wysoka, jak na tę porę roku, temperatura i przebijające się przez gałęzie wysokich drzew słońce sprzyjały spacerowi. W międzyczasie sokole oczy Arka wypatrywały bez większego trudu skrytki geocachingowe, oczywiście beż żadnych namiarów gps (ten to ma wzrok!). Długa, szeroka, utwardzona droga gruntowa, doskonała do jazdy rowerem, doprowadziła nas do wsi o nazwie Wierzchownia. Po wyjściu z lasu rzuciła się w oczy zmiana krajobrazu, czyli urozmaicona rzeźba terenu z licznymi wzniesieniami i obniżeniami, często tworzącymi swoistego rodzaju łańcuchy (to z terminologii górskiej), morenowe wzniesienia, ale naukowe podejście do tematu pozostawiam fachowcowi w tej dziedzinie - Piotrowi.
DSC_0037.JPG
DSC_0054.JPG
Wieś znana jest, jako miejsce urodzenia słynnej lekkoatletki, olimpijki, wielokrotnej medalistki dużych imprez lekkoatletycznych o zasięgu europejskim i światowym, Stanisławy (Stefanii) Walasiewiczówny. Będąc tam, nie znaliśmy tego faktu, bo być może poszukalibyśmy jej rodzinnego domu. Wiedzieliśmy natomiast, że we wsi powinniśmy znaleźć pozostałość po młynie wodnym. I rzeczywiście, nieopodal miejsca, gdzie rzeka Pissa wypływa z Jeziora Wierzchownia, zobaczyliśmy to, co zostało z drewnianego młyna z przełomu XIX i XX wieku.
DSC_0065.JPG
DSC_0071.JPG
DSC_0081.JPG
DSC_0082.JPG
Kolejny etap trasy, prowadzący wijącą się pomiędzy wzniesieniami drogą (otoczenie jako żywo przypominające choćby dolne partie Beskidu Małego) to już poszukiwanie konkretnych miejsc związanych z tragicznymi losami narodu polskiego w czasie II wojny światowej.
DSC_0089.JPG
Pierwsze z nich to miejsce pogrzebania ofiar egzekucji z 20 stycznia 1942 roku. Fundatorem stojącego w tym miejscu pomnika (viewtopic.php?f=79&t=5214 ) była Rada Gminy Świedziebnia w 2011 roku. Nie minęło 10 minut, jak napotkaliśmy na swojej drodze kolejne miejsce egzekucji, tym razem symbolizujące mogiłę, a dotyczące wydarzenia z 1 października 1944 roku (viewtopic.php?f=79&t=5215). Po kolejnych kilku minutach spaceru wypatrzyliśmy następny punkt (tym razem zaskoczenie, bo nie mieliśmy na niego namiaru). Jest on powiązany również z datą 20 stycznia 1942 roku i dotyczy tego samego wydarzenia. Tym razem jest to miejsce egzekucji Polaków, którzy zostali pogrzebani tam, gdzie byliśmy wcześniej. To naprawdę godne upamiętnienie ich męczeńskiej śmierci.
Na skraju lasu dało sie zauważyć przebijającą się między drzewami taflę malowniczego Jeziora Księte. Każdą taką okazję wykorzystywaliśmy do zrobienia ciekawych zdjęć, niektórzy aby uchwycić ujęcie idealne, czynili to z narażeniem życia.
DSC_0112.JPG
Chwilę dalej naszym oczom ukazało się nienaturalne wzniesienie o stromych zboczach. „Jak nic, grodzisko” - przekonywaliśmy samych siebie. A zatem nie pozostało nam nic innego, jak stanąć na jego górnym poziomie i sprawdzić, czy ta teza znajdzie swoje uzasadnienie. Jednoznacznie stwierdziliśmy o własnej racji, a potwierdzeniem słuszności naszych przypuszczeń był drogowskaz stojący dalej, już na skraju wsi Księte, wskazujący drogę zarówno do grodziska, jak i wcześniej napotkanych miejsc związanych z drugowojennymi dramatami.
DSC_0120.JPG
DSC_0126.JPG
Księte osiągnęliśmy po dwunastu kilometrach marszu. Nadszedł więc czas na pierwszy posiłek, częściowo zakupiony w miejscowym sklepie otwartym od godz. 7 do... zmierzchu. Mieszkańcy wsi, których spotkaliśmy, odnosili się do nas z życzliwością, chętnie udzielając odpowiedzi na nurtujące nas pytania. Dało się zauważyć ich zaangażowanie w dbałość o miejscową, lokalną tradycję i pamięć. O samej wsi warto napisać, jako o uporządkowanej, z ciekawą historią i kilkoma obiektami, o których warto wspomnieć: miejsce, w którym dawnej stał młyn, przyozdobione młyńskimi kamieniami, przekształcony dawny dwór otoczony parkiem z zachowanymi alejami oraz drewniany kościół pw. św. Michała Archanioła, datowany na XVIII wiek- niestety podczas naszej wizyty zamknięty.
DSC_0157.JPG
DSC_0155.JPG
DSC_0183.JPG
DSC_0190.JPG
DSC_0198.JPG
Nie masz wymaganych uprawnień, aby zobaczyć pliki załączone do tego posta.
Awatar użytkownika
Majsterek
Administrator - Stowarzyszenie
Posty: 623
Rejestracja: pn lis 15, 2010 11:20 pm

Re: Powitanie wiosny w okolicach Płociczna

Postautor: Majsterek » śr mar 25, 2015 10:59 pm

Ciąg dalszy sobotniej wyprawy, okraszonej na przekór prognozom pogody błękitem nieba i tylko nutą wiosennego chyba już wiatru.
1-DSC_0676.JPG
Kolejny etap naszej wędrówki wiązał się z przecięciem linii wysokich pagórków, ciągnących się równoleżnikowo między Górznem i Księtem. Są to wyraźne na tle przylegającej krainy wynieniesienia, dające się odnaleźć na mapie geomorfologicznej jako wzgórza moreny czołowej. Co to oznacza? Otóż pasmo takich pagórków, wyznacza granicę terenu objętego lodową czaszą w jednym z etapów ostatniego zlodowacenia. Tzw moreny górznieńskie ciągną się dalej w kierunku Lipna, otoczone mnogością jeziornych rynien, pagórków i innych ciekawostek, stanowiąc jedynie przepustkę do krainy polskich pojezierzy. Co ciekawe, a dla nas jeszcze bardziej znaczące, wody roztopowe z wspomnianego stadiału spływały jeszcze głównie do rodzących się dolin Skrwy i Wkry, sypiąc przy tej okazji sandr dobrzyński (sandr Skrwy) oraz w znacznej mierze kurpiowski, znany nam dziś jako cały ten północnomazowiecki piasek. Krajobraz jaki ukazuje się po przekroczeniu owej linii pagórków rysuje się jako falista równina, lekko pochylona na północ w kierunku doliny Drwęcy.

Szliśmy więc podziwiając wszystko, co wczesnowiosenna przyroda chciała nam tego słonecznego dnia pokazać. Odsłonięty horyzont pozwala zmierzyć wzrokiem wszelkie łagodne rysy krajobrazu, delikatnie wymalowane przez bystre słońce. Gdzieniegdzie mijaliśmy wodne oczko w dolince porośniętej szuwarami, innym razem kapliczkę osłoniętą wiekowymi kasztanowcami. Przyroda niewyraźnie budzi się do życia, zmęczona trwałą suszą. Da się to obserwować w tumanach kurzu wzbijanego przez maszyny używane w uprawie pól oraz w obniżonym poziomie wody w mijanych zbiornikach. W miejscowości o znajomo brzmiącej nazwie Szczutowo, oraz w Gołkowie dopatrzeć się można reliktów dawnej drewnianej zabudowy. Wsie tutejsze zwracają uwagę rozproszeniem siedzib, co przyczynia się do wrażenia porządku. Rozsiane pośród pagórków domostwa są najwyraźniej zmorą dla listonoszy. To pewnie ze względu na nich, przy zjeździe z głównej drogi ustawiono schematy dojazdu do poszczególnych siedlisk, z przypisanymi im numerami. Rozwiązanie ciekawe, myślę że sprawdziłoby się również na Mazowszu.
2-DSC_0679.JPG
3-DSC_0689.JPG
4-DSC_0692.JPG
5-DSC_0693.JPG
Nasz szlak wiódł kulminacyjnym wzniesieniem do samego Górzna, którego nazwa już teraz na pewno nie wydaje się przypadkowa. Miasteczko położone jest faktycznie na wyniesieniu morenowego łańcucha, malowniczo opadającego ku rynnie jezior: Górznieńskiego i Młyńskiego. Charakter zabudowy, wąskie uliczki i różnice poziomów które trzeba pokonywać poruszając się po miejsowości sprawiają że ma ona właściwy tylko sobie, może nawet nieco górski klimat. Odwiedziliśmy kilka obiektów związanych z historią miejscowości. Na początek cmentarz, a właściwie cmentarze. Bo jak dowiedzieliśmy się z rozmowy ze starszym mieszkańcem Górzna był tam również Kirkut. Poza tym, dostrzec można pozostałości pochówków właściwych dla ewangelików. Ten fakt łączy się z istnieniem w Górznie przebudowanego bądź co bądź dawnego ewangelickiego kościoła. Będąc na cmentarzu, moją uwagę przykuł nietypowy jak na cmentarz, żeliwny krzyż. Przypuszczenia co do pochodzenia symbolu z wierzy kościoła potwierdził wspomniany wcześniej rozmówca. Poza tym, zatrzymaliśmy się przy kwaterze poświęconej ofiarom niemieckich zbrodni z okresu II wojny światowej. Kolejnym punktem odwiedzonym w Górznie, był ewangelicki kościół - przebudowana od zewnątrz, kompletna awangarda, a poza tym, w środku zupełna ruina.
6-DSC_0698.JPG
7-DSC_0714.JPG
Nie masz wymaganych uprawnień, aby zobaczyć pliki załączone do tego posta.
Awatar użytkownika
Majsterek
Administrator - Stowarzyszenie
Posty: 623
Rejestracja: pn lis 15, 2010 11:20 pm

Re: Powitanie wiosny w okolicach Płociczna

Postautor: Majsterek » czw mar 26, 2015 10:19 am

Kolejny odwiedzony w Górznie obiekt to sklep. Sklepów Ci tu dostatek, podobnie jak fryzjerów, szmatexów itp. Wszystkie te obiekty otaczają składnie zagospodarowany ryneczek, z główną atrakcją w punkcie centralnym: Znaleźć tam można fontannę. Taką tam, niezbyt piękną, niezbyt brzydką, taką w sam raz. Obok fontanny za to ewenementalnie kunsztowna tablica na kamiennym cokole, sławiąca imię wszystkich darczyńców - fundatorów owej fontanny. Śmiem przypuszczać, kosztowała więcej niż fontanna. To tak z cyklu lokalne atrakcje.
01-DSC_0320.JPG
01-DSC_0722.JPG
02-DSC_0321.JPG
03-DSC_0322.JPG
Odwiedziliśmy też kolejne miejsce pamięci związane ofiarami II wojny. Po Górznie watro pospacerować, szczególnie uliczką wiodącą nad samym stokiem doliny opadającej ku jeziorom. Szeroka panorama lasów po drugiej stronie, wczesna zieleń świerków, ciemny błękit nieba i udane zdjęcia. Następny na szlaku był kościół Podwyższenia Krzyża Świętego. Świątynia ulokowana w centrum miejscowości, w zadbanym otoczeniu, dziś w sobotnim spokoju przyciąga prawie tylko turystów takich jak my.
04-DSC_0325.JPG
04-DSC_0731.JPG
05-DSC_0330.JPG
06-DSC_0336.JPG
03-DSC_0730.JPG
Najciekawszy wg mnie w Górznie jest parkowo zagospodarowany cypel, wystający lekko na wschód, mieszczący niegdyś grodzisko. Bajkowy widok jezior, ciekawa ekspozycja otaczających pagórków, w dole struga łącząca jeziora Górznieńskie i Młyńskie. Schodzi się z tej "góry" stromą ścieżką, przypominającą zejścia z płockiej skarpy wiślanej. Okazale grodzisko prezentuje się właśnie z dołu. Widać wkład pracy włożonej w przygotowanie piętrami układających się zboczy. Panorama Górzna widzianego z nad jezior to grodzisko, kościół i ośrodek wypoczynkowy, położony po przeciwnej stronie drogi oddzielającej dwa wysokie cyple wysunięte nad jeziora. Dziś panuje tu spokój, w okresie letnim miejscowość tętni życiem za sprawą przyjeżdżających z daleka grup kolonijnych. To z myślą o nich rozbudowuje się również drugi ośrodek, położony nad jeziorem.
07-DSC_0361.JPG
07-DSC_0775.JPG
08-DSC_0363.JPG
11-DSC_0374.JPG
09-DSC_0366.JPG
10-DSC_0373.JPG
10-DSC_0783.JPG
09-DSC_0781.JPG
06-DSC_0773.JPG
Nie masz wymaganych uprawnień, aby zobaczyć pliki załączone do tego posta.
Awatar użytkownika
zbyszekg9
Posty: 1472
Rejestracja: pn paź 28, 2013 3:32 pm

Re: Powitanie wiosny w okolicach Płociczna

Postautor: zbyszekg9 » wt mar 31, 2015 8:51 am

Nieco więcej czasu spędziliśmy w miejscu zwanym Wapionką, zlokalizowanym na wschodnim krańcu miejscowości. Jest to bardzo urokliwy punkt leżący w bezpośrednim sąsiedztwie olbrzymiego kompleksu leśnego, stanowiącego obszar Górzniańsko-Lidzbarskiego Parku Krajobrazowego. Należy podkreślić, że mimo skomercjalizowania tego miejsca na usługi hotelowe, daje się poczuć ducha starej osady młyńskiej, która istniała tu przed przed stu-stu pięćdziesięciu laty. Stare zabudowania zostały zaadaptowane na obiekty proponujące miejsca noclegowe, a w budynku dawnego młyna mieści się karczma. Obszar wokół zabudowań również dodaje uroku temu miejscu (jeziorko Wapionka z mostkami i wyspami), nawiązuje również do historii, choćby poprzez figurę Chrystusa, ufundowaną przez jeszcze przedwojennych właścicieli młyna, a zbezczeszczoną przez Niemców.
DSC_0402.JPG
DSC_0406.JPG
DSC_0407.JPG
DSC_0409.JPG
DSC_0412.JPG
DSC_0418.JPG
DSC_0421.JPG
DSC_0423.JPG
Powrót z Górzna w kierunku Płociczna prowadził fragmentem wspomnianego już Górzniańsko-Lidzbarskiego Parku Krajobrazowego, zaś początek drogi stanowiła ścieżka przyrodnicza „Szumny Zdrój”. Jest to obszar, na którym widać działalność lodowca, przez co o monotonności nie sposób tu mówić. Bogactwo form, urozmaicona rzeźba terenu, liczne jeziorka - to jego najkrótsza charakterystyka.
DSC_0428.JPG
DSC_0432.JPG
DSC_0436.JPG
DSC_0441.JPG
DSC_0450.JPG
DSC_0452.JPG
Kolejny odcinek to długa leśna droga prowadząca dawną granicą zaborów, udekorowana szeregiem okazów starodrzewu, kontrastującego z otaczającym nas lasem. W przydrożnych krzyżach dopatrywaliśmy się dowodów na istnienie niegdysiejszych posterunków granicznych.
DSC_0461.JPG
DSC_0466.JPG
DSC_0470.JPG
DSC_0471.JPG
Zbliżaliśmy się do miejsc, gdzie spodziewaliśmy się znaleźć pozostałości dawnych cmentarzy. Mimo posiadania dość dokładnych namiarów na jeden z nich i ustawienia się w tyralierę, nie udało się na dostrzec choćby najmniejszego śladu, który dowiódłby istnienia miejsca pochówku w tym fragmencie młodego lasu. Dzięki wcześniejszej ekspedycji Arka zdołaliśmy dotrzeć do drugiego z oczekiwanych cmentarzy ewangelickich (opis: viewtopic.php?f=97&t=5145&hilit=p%C5%82ociczno), niedaleko zabudowań wsi Płocziczno. Spacer zakończyliśmy tu, gdzie go rozpoczęliśmy, przy leśniczówce w Płoczicznie. Pogoda dopisała, nogi wytrzymały, a sam rekonesans zaowocował sporą ilością materiału badawczego, wymagającego kolejnych wizyt w tym interesującym pod względem historycznym, a zwłaszcza topograficznym terenie.
DSC_0520.JPG
DSC_0522.JPG
Nie masz wymaganych uprawnień, aby zobaczyć pliki załączone do tego posta.
Awatar użytkownika
Majsterek
Administrator - Stowarzyszenie
Posty: 623
Rejestracja: pn lis 15, 2010 11:20 pm

Zimowe spacerowanie w okolicach Górzna

Postautor: Majsterek » ndz lut 19, 2017 9:05 pm

Gęsta mgła spowiła jeziora, pagórki, bory górznieńskiej krainy. Mimo że to dopiero połowa lutego, śnieg znika, na polach stoją kałuże, a drogi pokrywa warstwa ujeżdżonego, mokrego lodu. Warunki do spaceru takie sobie ale to nie przyczyna dla której wartoby się nie ruszyć.
03-DSC_0016.JPG
Sobotni tradytorowy spacer rozpoczęliśmy pod gospodą Wapionka w Górznie - malowniczo położony obiekt, nad jeziorem Górznieńskim zajmuje miejsce dawnego młyna. Poranna mżawka przebija się przez kłęby mgły, gdzieś w oddali widać ledwie zarysy pagórków na których sadowiły się domki mieszkańców Fiałek. Świat uśpiony w zimowej szarości, mieszkańców nie widać, chyba śpią jeszcze. Mijamy dwa przydrożne krzyże, bardzo powoli posuwając się po lodowej nawierzchni. Uwagę naszą przykuł dziwnie duży, okryty stromym dachem hangar – okazuje się że zorganizowano tu mały skansen rybactwa i wędkarstwa, dziś chyba zamknięty. Doszliśmy wreszcie do skraju lasu, ciemnego i ponurego całkiem, ale tym samym tajemniczego i ciekawego jak zwykle. Zimowe wyprawy bywają także okazją do długich rozmów na wiele luźno powiązanych tematów. Omówiwszy bieżącą sytuację, w towarzystwie starych sosen i świerków oraz młodych saren przeskakujących naszą drogę, dobrnęliśmy do Bryńska Czarnego i rezerwatu utworzonego wokół jego jeziora. Całkowity spokój, nic się tu nie dzieje i całkiem to przyjemne. Widać jednak oznaki życia – zwierzaki kręcą się w za jedzeniem, tu i ówdzie przemknie gdzieś między konarami olszyn jakaś zgłodniała sikora, tu i tam widać pozgryzane pieńki młodych sosenek, widocznie smacznych.
15-DSC_0090.JPG
01-DSC_0003.JPG
02-DSC_0015.JPG
04-DSC_0020.JPG
05-DSC_0022.JPG
06-DSC_0027.JPG
Udało się po drodze odwiedzić kilka pomników przyrody – najważniejszy z tutejszych starców, Dąb Rzeczpospolitej rośnie w rezerwacie Jar Brynicy. Szacuje się że może mieć 500 lat, ma około 35m wysokości i 640cm obwodu. Wysoki króluje nad okolicą i nad innymi dębami w tym ciekawym, grądowym fragmencie Górznieńsko - Lidzbarskiego Parku Krajobrazowego. Warto tu wspomnieć o historii. Tutaj swą tragiczną przygodę w walce z czerwonymi zaczynało zgrupowanie wyklętych, o których mowa przy okazji potyczki pod Górznem. Pod dębem mieli przysięgać na wierność ojczyźnie na przekór tym co uznali że jedynym wrogiem byli Niemcy. Świadkował im dąb, jako król i władca puszczy, pamięta o ofiarach i krwi przelanej w lidzbarskich lasach.
10-DSC_0061.JPG
11-DSC_0063.JPG
12-DSC_0066.JPG
07-DSC_0031.JPG
08-DSC_0034.JPG
09-DSC_0043.JPG
Trasa dzisiejszego marszu była zupełnie przypadkowa i nie planowana. Szliśmy gdzie nas poniosło i gdzie dało się przejść. Miejscami drogi zasypane topniejącym śniegiem odstraszały od przygody. A przypadków podobno nie ma, bo natknęliśmy się „niespodziewanie” na położony przy jednym z leśnych duktów grób(?) leśników zamordowanych podczas II wojny, przez Niemców. Z tego znalezionego pomnika cieszę się najbardziej, bo jak każdy odnaleziony ubogaci nasze forum i mapę. Oczywiście nie jest to jakieś wielkie odkrycie – miejsce jest zadbane i widocznie odwiedzane – ale myślę że strona, forum i mapa Tradytora powinna dzięki pełnemu przebadaniu terenu, stać się na lata kompendium wiedzy i źródłem w którym każdy pasjonata historii łatwo znajdzie czego szuka. Dla tego z takim pietyzmem i radością zamieszczamy na forum opisy wszystkich ważnych napotkanych miejsc, one z czasem mogą ginąć, ale teraz już będzie trudniej je zgubić.
13-DSC_0082.JPG
14-DSC_0087.JPG
Powrót do Górzna wyznaczyły ścieżyny fantazyjnie wijące się niezliczoną ilością zakrętów między leśnymi pagórkami i obniżeniami, tu i ówdzie strumyk, tam znowu małe wodne, zamarznięte jeszcze oczko. Minęliśmy kilka wyludnionych przysiółków rozrzuconych pośród kniei. Zastanawiająco ciekawe są ich nazwy, np. Diabelec, Kocioł, Gać. Dawniej małe osady, dziś zarastane młodnikami kryją historię ludzi związanych z lasem i żyjących niegdyś dzięki jego hojności. Śpiący, spokojny las, a jednak pełen życia, które tylko czeka aby niebawem wykluć się w zagrzebanych jeszcze pod śniegiem nasionkach, z zalążków pąków, z dziupli w starych kolonach i dębach. Pomyśleć że ta szara kraina znów za parę miesięcy przemaluje się w pełną zieleń, za sprawą siły życia, w odwiecznym cyklu przemian przyrody. Z tą refleksją żegnamy się z lasami Górzna i obiecujemy wrócić tu, gdy już zrobi się przedwiosennie. Na kolejnej wyprawie zajmiemy się już bardziej konkretnie rezerwatami parku.
Nie masz wymaganych uprawnień, aby zobaczyć pliki załączone do tego posta.

Wróć do „Relacje z podróży”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość