Spacery po krainie pagórków - Pojezierze Chełmińsko-Dobrzyńskie

Awatar użytkownika
Majsterek
Administrator - Stowarzyszenie
Posty: 630
Rejestracja: pn lis 15, 2010 11:20 pm

Spacery po krainie pagórków - Pojezierze Chełmińsko-Dobrzyńskie

Postautor: Majsterek » śr sie 28, 2013 10:32 pm

Kraina jezior i słońca
Pojezierze Chełmińsko - Dobrzyńskie, może bardziej dobrzyńskie, powiedziałbym nawet rypińskie. Kraina opisywana w kronikach jako zapadły kąt, ubogi gospodarczo, z niewielką liczbą ludności. I nawet widać to dziś gdy przemierzamy szlak wiodący w kierunku Zbójna czy Golubia - Dobrzynia. Niegdyś kończyły się tu wpływy polskich władców a zaczynały tereny ekspansji krzyżackiej, choć do granicy z państwem zakonu jeszcze pozornie daleko. Przyrodniczo teren arcyciekawy ze względu na krajobraz, znacznie już różniący się od tego płaskiego, mazowieckiego, środkowopolskiego.
100_5296.png
100_5313.png
Warto wybrać się tam rowerem, najlepiej na kilka dni, albo chociaż w piątek pojechać, w sobotę objeździć tyle jezior ile się da, a na niedzielni wieczór wrócić. Punktem startowym niech będzie Sierpc, celu podroży poszukamy później. Szukamy trasy jak najciekawszej. Więc najpierw przez lasy do Szczutowa, dalej w kierunku na Czumsk, Sosnowo, Rogowo. Tutaj trzeba koniecznie odwiedzić neoromański kościół ś Bartłomieja. A później można już spokojnie zmierzać na zachód w kierunku mniejszych, ale znacznie bardziej malowniczo położonych miejscowości takich jak Chojno. W krajobrazie zaczynają dominować obniżenia wypełnione coraz częściej jeziorami. malowniczo komponują się głębokie rynny wraz z górującymi nad nimi wierzchołkami pagórków morenowych. Jest to teren o znacznie wyraźniej zarysowanych cechach polodowcowych, niż nasze względnie płaskie Mazowsze. Żaden terenowy rowerzysta czy szosowy kolarz nie powinien się tu nudzić, bo deniwelacje dochodzą w terenie do 20m względnie, a bezwzględnie da się znaleźć trasy o różnicy wysokości dochodzącej do 70m, i nie są to jakieś miejscowe wyjątki terenowe, a ciągłe wzniesienia i obniżenia które pokonuje się z nadzwyczajną frajdą.
100_5327.png
100_5341.png
Warto zboczyć z asfaltówek na boczne polne i leśne drogi, szczególnie wieczorem, gdy słońce maluje na polach długie cienie, a niebo ogarnia świetlista, wieczorna poświata. Krajobraz wciągnie wtedy swym urokiem nawet najbardziej opornych. Miejscem które należy odwiedzić jest klasztor w Oborach nad jeziorem Oborskim (Chojeńskim). Warto zwiedzić klasztor oraz urządzony skromnie park wokół obiektu. Sanktuarium Matki Boskiej Bolesnej jest celem wielu pielgrzymów, więc aby odkryć pewien cichy urok tego miejsca, trzeba wybrać się tu w tygodniu. Do dyspozycji mamy dom pielgrzyma, gdzie da się przenocować, jeśli tylko dobrze pogadamy z którymś z braciszków.
100_5347.png
100_5364.png
Cały dzień rezerwujemy na objazd jezior, chociaż tych leżących blisko. Wyruszając z Obór w kierunku wsi Somsiory, wśród lasu natkniemy się na niewielkie jeziorko Parowskie. Gdy w Radzynku odbijemy na północny wschód, znajdziemy Żalskie Duże, następnie J. Kopiec i Bobrowiec. Gdy nad jeziorem Kleszczyńskim odnajdziemy drewnianą kapliczkę warto pomodlić się tam w jakiejś słusznej intencji. Kapliczka zwana Kalwarią kryje cudowne źródełko. Starodrzew otaczający kościółek uznano za pomnik przyrody. Jadąc w kierunku miejscowości Ostrowite odkryjemy J. Ostrowickie, a następnie J. Czarownica. Wszystkie z jezior, malowniczo współgrały przez wieki z otaczającą przyrodą. Dopiero człowiek w XXI wieku swą pychą musi udowodnić że on i jego pieniądze są ponad. Ponad harmonią krajobrazu i ponad prawem każdego Polaka do jego ojczystej ziemi w jej pełni. Okazuje się że tereny uznane za korytarze ekologiczne to nie jest żaden rezerwuar przyrody a czysta papierologiczna fikcja, i tylko odpowiednie znajomości i kasa w kieszeni gwarantują kawałek przyrody na własność. W ten sposób kawałek po kawałku wydziera się nam jeziora, które znikają za parawanem willi, domów i domeczków. Trzeba dodać że budują te wille ludzie nad wyraz uczciwi, którzy do swego bogactwa dochodzą ciężką pracą i niepodważonym szacunkiem do drugiego człowieka.
100_5376.png
100_5387.png
cdn
Nie masz wymaganych uprawnień, aby zobaczyć pliki załączone do tego posta.
Awatar użytkownika
bobola
Stowarzyszenie
Posty: 2590
Rejestracja: sob lis 14, 2009 11:30 am
Lokalizacja: Płock

Re: Kraina jezior i słońca

Postautor: bobola » czw sie 29, 2013 7:47 am

Piękne krajobrazy :!: :ok:
Awatar użytkownika
Majsterek
Administrator - Stowarzyszenie
Posty: 630
Rejestracja: pn lis 15, 2010 11:20 pm

Spacer po krainie pagórków

Postautor: Majsterek » śr lip 08, 2015 7:38 pm

Godzina 3 pod ranem to zdecydowanie za późno na rozpoczęcie spaceru. Zaraz robi się jasno, słońce szybko wznosi się ponad horyzont i robi się ciepło. Jednak zapas dnia jaki daje nawet tak późny start pozwala dobrze wykorzystać dzień. Wyprawa którą udało się wczoraj uskutecznić, była zbyt długa (przynajmniej dla mnie) jak na dzień z temperaturą dochodzącą do 40 stopni. Ale jednak, udało się przemaszerować 45km, po najbardziej malowniczej części (jak dotąd widziałem) pojezierza dobrzyńskiego. W wyprawie uczestniczyła czwórka wytrawnych piechurów: Ania, Arek, Zbyszek no i ja. Razem zrobiliśmy pewnie tyle zdjęć, że nie starczyłoby w swoim czasie klisz we wszystkich sklepach w Płocku, żeby je naświetlić. Podziwialiśmy geniusz autora krajobrazu, znaleźliśmy aż dwa zapomniane cmentarze, szukaliśmy też skutecznie śladów dawnych młynów. Zapraszam do przejrzenia poniższej relacji.
1-DSC_0182.JPG
Punktem startowym była miejscowość Chrostkowo, przedwojenna i dzisiejsza siedziba gminy. Z niegdysiejszego majątku zbyt wiele nie pozostało, charakterystyczna jest jednak zabudowa i wiele domostw noszących ślady dawnego związku z folwarkiem. Poranny, chłodny chwilami powiew wygonił nas stąd bardzo szybko, i pognał w krainę pagórków, która rozpościera się stąd aż po dolinę Drwęcy. Tereny w sąsiedztwie Chrostkowa wyróżniają się jednak dobitnie, nawet pośród pełnoprawnych krajobrazów pojeziernych. Nagromadzenie i ostrość pagórkowatej rzeźby są tu na tyle silne że aparatu prawie się nie wyłącza, wszystko niemal nadaje się do utrwalenia na „kliszy”. „Pagórki chrostkowskie”, bo taka nazwa funkcjonuje w literaturze, to jednostka ściśle wyróżniająca się od morenowych i sandrowych równin położonych na południu. Jezior przybywa gdy poruszamy się z południa na północ, Pojezierze Dobrzyńskie stopniowo staje się Pojezierzem Brodnickim na północy, od zachodu mamy Dolinę Drwęcy.
1-DSC_0040.JPG
2-DSC_0053.JPG
Trzymajmy się jednak szlaku. Rześki poranek pozwolił przemykając miedzy pagórkami szybo i bezwysiłkowo dotrzeć z Chrostkowa do Obór. Ów odcinek wydłużyliśmy nieco, aby odwiedzić kilka ważnych obiektów. Pierwszym był opuszczony cmentarz w miejscowości Adamowo, kryjący się w kępie zarośli. Następnie szliśmy przez kapitalnie malowniczo położone wioski, łapiąc poranne promienie i zapisując to co wymalowały na kliszach aparatów. Poranne zdjęcia zawsze oddają najwięcej z głębi krajobrazu, każdy pagórek rysuje się z charakterystycznym cieniem, morza zbóż dają płynny, subtelny wyraz krajobrazu; słońce nie prześwietla zieleni, kładzie cienie na tyle długie, aby lasy nie pozostawały płaskie; całej bajki dopełniają poranne, białe mgiełki snujące się to tu to tam w dolinnych obniżeniach.
3-DSC_0061.JPG
4-DSC_0062.JPG
6-DSC_0059.JPG
Dobyliśmy do miejsca w którym miały być ruiny młyna na rzece Ruziec (Miejscowość Podjabłonie). Znaleźliśmy fundamenty obiektu. Następny na trasie był zupełnie istniejący młyn w miejscowości Nietrzeba, położonej na skraju lasów zajmujących dolinne obniżenie. Okazało się, że miała tu miejsce potyczka powstańcza w 1863. Na tą okazję ustawiono tu stosowny pamiątkowy kamień z krzyżem. Poległych pochowano na cmentarzu w Chrostkowie. Dalszą drogę w kierunku Klasztoru w Oborach urozmaicały nam żurawie, na porannym oblocie szukające śniadania pośród dolinnych łąk. Dobyliśmy tak do Głęboczka – niegdyś siedziby ziemiańskiej, dziś już tylko poPGRowskiej wioski. Dalej, w drodze na północ mogliśmy już w pełnym świetle dnia podziwiać bajeczny krajobraz jeziora Oborskiego (dawniej Chojeńskiego), niezmącony żadną prawie zabudową! Jest to widok kapitalny, ze względu na pasma pasmo pagórków okalające jeziorną misę. Z oddali, widać już klasztorną wieżę, jakże charakterystyczną i dopasowaną do otoczenia.
5-DSC_0088.JPG
Nie masz wymaganych uprawnień, aby zobaczyć pliki załączone do tego posta.
Awatar użytkownika
konwalia
Posty: 101
Rejestracja: śr kwie 03, 2013 9:15 pm

Re: Spacer po krainie pagórków

Postautor: konwalia » czw lip 09, 2015 2:46 pm

Och, jak to miło czyta się te zachwyty :oczko2:
Odnośnie młyna w Nietrzebie: wziesiony został w połowie XIX wieku, na miejscu innego, znajdującego się tu wcześniej. Praktycznie do wybuchu II wojny św. dach pokryty był gontem.
Odnośnie potyczki pod Nietrzebą: sfotografowane, prawdopodobne miejsce głównych wydarzeń tej potyczki znajdziemy w książce: M.Grzybowski i in. (2012): Ślady powstania styczniowego na ziemi dobrzyńskiej.
Nie martw się o jutro, nigdy nie wiesz, co cię spotka dziś.
Awatar użytkownika
Dziadek Jacek
Posty: 87
Rejestracja: ndz lut 02, 2014 10:50 pm

Re: Spacer po krainie pagórków

Postautor: Dziadek Jacek » czw lip 09, 2015 6:31 pm

Och, jak to miło czyta się te zachwyty
Mi też.
Coraz bardziej tęsknie i chyba nie wytrzymam. Czekamy na resztę relacji
Awatar użytkownika
Majsterek
Administrator - Stowarzyszenie
Posty: 630
Rejestracja: pn lis 15, 2010 11:20 pm

Re: Spacer po krainie pagórków

Postautor: Majsterek » czw lip 09, 2015 8:02 pm

Do klasztoru w Oborach dotarliśmy parę minut po 7, powitani donośnym dźwiękiem dzwonów budzących okolicę. Klasztor karmelitów z XVII w. i Sanktuarium Matki Bożej Bolesnej w Oborach przyciągają pielgrzymów z różnych zakątków naszego kraju. Mimo to, szczególnie w dzień roboczy, jest to miejsce spokojne, pozwala na chwilę modlitwy i wyciszenia. Świątynia wzniesiona została na szczycie pagórka dawniej zwanego „grodziskiem”. Stopniowo rozbudowywana od początku wieku XVII, kształt zbliżony do obecnego uzyskała dopiero w połowie XVIII w. Otoczenie jest zagospodarowane dość skromnie, stanowi o nim kalwaria, osadzona na parkowym skłonie kościelnego pagórka. Tuż obok znajduje się cmentarz, dość mały i dość ciekawy. (Całe założenie trzeba opisać oddzielnie).
1-DSC_0138.JPG
2-DSC_0143.JPG
3-DSC_0151.JPG
Z Obór wyruszyliśmy w kierunku Wojnowa, ale nie asfaltem, lecz najbardziej malowniczą z polnych dróg, jakie udało się wcześniej określić na mapie. Odwiedziliśmy przy okazji dwa młyny, a raczej ich ruiny, zlokalizowane w przysiółkach „Rochal” i „Kiełbzak”. Oba obiekty, szczególnie ten drugi, musiały być sporych rozmiarów, co świadczy o zupełnie innym przepływie w tutejszych, ubogich dziś w wodę ciekach. Wiek temu wrzała w nich praca, młyńskie koła napędzane siłą strumieni mieliły ziarno, prawdziwa mąka rodziła później prawdziwy chleb. Po wojnie młyny „mliły” jeszcze dość długo, oba możemy znaleźć na mapach z lat 70` oznaczone jako czynne. Dziś to już tylko historyczne, ciekawe ruiny. (Co ciekawe, wszystkie które odwiedziliśmy mają bardzo stary rodowód. Znaleźć je można na mapie Davida Gilly, o metryce 1800 - 1805)
Gilly2.jpg
02-DSC_0166.JPG
01-DSC_0160.JPG
03-DSC_0202.JPG
WIGj.jpg
Młyny w dolinach, a z pagórków krajobrazy. Niezwykłe, bo aż dudni tu od przestrzeni. Co więcej, zabudowa jest na tyle rozproszona, że nie męczy, pozwala na szerokie ujęcia. Mało tego mamy już na Mazowszu, gdzie krajobraz, nawet parków krajobrazowych można zaśmiecać bezkarnie. Tutaj parku krajobrazowego jeszcze nie ma, zabudowy też, jest za to czysty, pojezierny, młodo glacjalny krajobraz z rozmaitymi formami pozostawionymi przez wycofujący się 20 tyś. lat temu lodowiec, szczególnie dorzeźbiony przez wody roztopowe. Ta świeżość form pozostanie jeszcze na długo, marzeniem jest tylko, aby stopień ludzkiej ingerencji w to mistrzostwo architektury natury, pozostał co najwyżej na dzisiejszym poziomie. Wędrówka jest tu przyjemna jak w górach, nie idzie się znudzić, gdy droga wije się malowniczo między kolejnymi pagórkami, raz wznosi się, raz niespodziewanie opada, albo wcina się stromym wąwozem w pagórek, z którego widać dziesiątki kilometrów ziemi dobrzyńskiej.
04-DSC_0199.JPG
05-DSC_0207.JPG
W takim nastroju, ochoczo, dotarliśmy do Wojnowa, (niegdyś majątek, dziś raczej nic). Przywitał nas tu pierwszy pas drumlin (choc do końca nie wiadomo, co to właściwie jest), wchodzących swoimi łagodnymi, równoległymi grzbietami do miejscowości Ruże. Położona na szczycie pagórka, nad Ruźcem, z dala przyciąga widokiem świątyni św. Apostołów Piotra i Pawła, zaraz przed nią cmentarz. Tutaj trzeba było wyznaczyć pierwszy dłuższy odpoczynek, wszak lipcowe słońce około godziny 11 weszło na obroty, i nie dawało już obyć się bez większej ilości wody.
fotolotoj.jpg
Kolejne kilometry to kraina drumlinów (do niedawna tak się to nazywało). Rysują się one jako wąskie, acz wyraźne pasma pagórków, oddzielane przegłębieniami. W tych z kolei mamy okazję obserwować podłużne oczka wodne. Taka konfiguracja terenu daje ciekawy efekt, tym żywszy im wyżej się znajdujemy. Grzbiety wzniesień prowadzą wzrok wzdłuż falistych linii, zaprojektowanej tak doskonale, jakby to miało wynikać z projektu. Wszystkie mają jednak element przypadkowości, nie ma dwóch takich samych i to decyduje o właściwym tylko(!) temu skrawkowi naszej ojczyzny charakterze krajobrazu. Drumliny zbójeńskie to temat szeroko opisywany w literaturze fizyczno geograficznej, jednak nowsze opracowania (2014+) zdają się obalać pogląd wyrażany od prawie wieku. Z form akumulacyjnych, teraz stają się naukowo formami erozyjnymi. Szkoda miejsca na opisywanie tu którejkolwiek z pogmatwanych teorii na temat ich genezy. Tak czy inaczej są to dzieła lodowca, i tego się trzymajmy. Zainteresowanych odsyłam na odpowiednią stronę ze kapitalnymi zdjęciami z lotu ptaka.
06-DSC_0211.JPG
07-DSC_0226.JPG
08-DSC_0239.JPG
09-DSC_0241.JPG
10-DSC_0245.JPG
11-DSC_0249.JPG
geomorfj.jpg
Dalszą część opisu wyprawy pozostawiam już pozostałym uczestnikom. Będzie na pewno nieustająco ciekawa.

Dodam tylko, że cała nasza wyprawa, jak i wszystkie poprzednie, została już bardzo dokładnie skartowana, wraz z odwiedzonymi obiektami na naszych mapach. Tereny nieco bardziej wysunięte na północ opisywałem dwa lata temu w wątku o Krainie jezior i słońca.
Nie masz wymaganych uprawnień, aby zobaczyć pliki załączone do tego posta.
Awatar użytkownika
zbyszekg9
Posty: 1472
Rejestracja: pn paź 28, 2013 3:32 pm

Re: Spacer po krainie pagórków

Postautor: zbyszekg9 » pt lip 10, 2015 9:09 am

Majsterek pisze:Świątynia wzniesiona została na szczycie pagórka dawniej zwanego „grodziskiem”. Stopniowo rozbudowywana od początku wieku XVII...
Maleńkie sprostowanie. Z kontekstu wynika, że kościół stoi na wzgórzu "grodzisko". Tak, kościół został wzniesiony na "grodzisku", ale nie ten. To "grodzisko" zwane jest obecnie "kalwarią" i jest to wzgórze cmentarne, na które podchodziliśmy schodkami z polnych kamieni, zwieńczone kaplicą św. Krzyża, która została wybudowana w 1686 roku dla upamiętnienia pierwszego kościoła w Oborach (ilustruje je zdjęcie zamieszczone przez Piotra 3-DSC_0151). I to właśnie tu stał pierwszy drewniany kościół wybudowany prawdopodobnie między rokiem 1605 (fundacja Rudzowskich) a 1608 (potwierdzenie fundacji przez papieża Pawła V). Kościół ten spłonął w 1612 roku. Drugi kościół stanął w obecnym miejscu - a więc raczej u stóp "grodziska" - w latach 1617-1618. Początkowo również drewniany, obecnego wyglądu nabrał w wyniku wielu procesów przebudowy i rozbudowy.
Awatar użytkownika
andzia
Posty: 4
Rejestracja: wt wrz 20, 2011 10:06 pm

Re: Spacer po krainie pagórków

Postautor: andzia » pt lip 10, 2015 9:09 pm

DSC_0093.JPG
Wyprawy z Tradytorem to nie tylko chodzenie od obiektu do obiektu oraz przejście planowanych kilometrów :) To zdrowy w ciekawym towarzystwie spacer. Może i długi, ale wnoszący dużo wiedzy geograficzno-historyczno-przyrodniczej i nie tylko... :oczko2: Wyprawa przez łąki, malownicze pola i lasy zdecydowanie pozostaje w pamięci wzrokowej. Zauważamy, że Polska jest przepiękna i to przez swoje "proste" widoki, które teraz tworzą różnokolorowe pola żyta, pszenicy, kukurydzy. Barwy dodają im czerwone maki, niebieściutkie chabry, białe rumianki i kwiatki żółte oraz fioletowe.
DSC_0056.JPG
DSC_0077.JPG
DSC_0086.JPG
DSC_0107.JPG
DSC_0146.JPG

Warto jest poświęcać czas na cieszenie się pięknymi widokami, które mamy na wyciągnięcie ręki, nie zawsze o tym wiedząc i pamiętając. Przyjrzeć się chwile kwitnącej lipie i posłuchać, jak tętni w jej liściach mnóstwo życia i pracy wykonywanej przez pszczoły. Każdy na takiej wycieczce znajdzie coś dla siebie i coś co go najbardziej cieszy :) A na pewno każdy będzie zachwycony widokami naszego kraju, niezależnie od pory roku i dnia :ok2:
1-DSC_0306.JPG
2-DSC_0310.JPG
3-DSC_0325.JPG
4-DSC_0344.JPG
5-DSC_0354.JPG
6-DSC_0361.JPG
Nie masz wymaganych uprawnień, aby zobaczyć pliki załączone do tego posta.
Awatar użytkownika
Dziadek Jacek
Posty: 87
Rejestracja: ndz lut 02, 2014 10:50 pm

Re: Spacer po krainie pagórków

Postautor: Dziadek Jacek » sob lip 11, 2015 9:24 pm

Wspaniała wyprawa, zazdroszczę.

Do notki o Oborach dołożę:
Na akcie oddającym Karmelitom grunt pod budowę kościoła i klasztoru zapisano „górę pogrodową”. Dokument pochodzi z 1605 roku a fundatorem był Łukasz Rudzowski z Murzynowa wraz z małżonką, Anną.
Faktycznie, grodzisko zajęte jest przez cmentarz z katakumbami dla zakonników i zasłużonych obywateli okolicy i przez to nie poczyniono badań by potwierdzić istnienie grodu w tym miejscu. Nie został on ujęty na liście grodów ziemi dobrzyńskiej przez L. Kajzera i A. Horąziaka w "Bud. Obronne i Rezydencjonalne Z.D." (W podobnej sytuacji był gród w Kikole. Tam jednak mimo, że nie odnaleziono artefaktów potwierdzających istnienie grodu zapisano go na wspomnianej liście - miał pisemne wymienienia.)
Klasztor z dzisiejszym kościołem pobudowany jest na podgrodziu, które równie jest niedostępne jak samo grodzisko z cmentarzem. Wszystko pierwotnie było drewniane i również się spaliło (ponoć aż dwa razy) jak pierwszy kościółek na grodzisku. Po śmierci fundatora, wdowa przepisała resztę majątku zakonowi i wtedy rozpoczęto budowanie z trwałych materiałów. Obecny barokowy kościół zaczęto budować w 1642 roku.
Znaleziono tu ślady osadnictwa z okresu rzymskiego.

Wcześniej wspomnieliście o Rużu. Jest tam jedno z większych grodzisk na ziemi dobrzyńskiej - 0,5 h majdanu.
Pierwszy pisany dokument pochodzi z końca XI w (według W. Kętrzyńskiego) lub około 1239 roku, mówiąc jednak o najstarszych posiadłościach, (według B. Ulanowskiego). W nim wymienione jest „castrum Rusck”, którym było uposażone biskupstwo płockie, uposażone – więc obdarowane. Budowniczym, założycielem był zapewne któryś z książąt jeszcze wcześniej niż czas określany przez dokument. Wskazywany jest Bolesław Śmiały lub Władysław Herman.

Zdjęcie 4-DSC_0344.JPG pokazuje grodzisko w Podolinie : Pierwszy o nim napisał R. Jakimowicz w swym „Sprawozdaniu z działalności…” w 1924-1925 roku. Nie ma o grodzie żadnych wzmianek, a nawet najwcześniejsza o wsi jest dopiero w zestawieniu osad powiatu lipnowskiego z 1775-1787 roku. Znalezione artefakty pozwalają wydatować okres użytkowania na początek XII i początek XIII wieku.

Ze śladów na mapce widać, że zahaczyliście o Chrostkowo - piękny drewniany kościółek - zapewne zwiedzaliście.

Czekam na ciąg dalszy i nadal zazdroszczę.
Awatar użytkownika
Majsterek
Administrator - Stowarzyszenie
Posty: 630
Rejestracja: pn lis 15, 2010 11:20 pm

Re: Spacer po krainie pagórków

Postautor: Majsterek » sob lip 11, 2015 9:40 pm

Same ciekawostki, historia zatoczyła więc koło jeśli pojawia się wątek fundatora z naszego(?) Murzynowa. Jak zaznaczyłem, założenie klasztorne i kościół znajdzie swój opis w oddzielnym wątku, wtedy przeniosę odpowiednie posty.

A co do grodziska w Podolinie - mieliśmy takie podejrzenia przechodząc tamtędy, ale że w okół rzeźba też bardzo urozmaicona to zachowaliśmy sceptycyzm. a tu proszę, nieśmiałe przypuszczenia się potwierdzają :smile1: . Trzeba obiekt wrzucić na naszą mapę, bo grodziska już są pośród warstw.

Dziękuje w imieniu uczestników wyprawy za okazane zainteresowanie. Na pewno jeszcze wiele wypraw przed nami, i na pewno w te właśnie tereny również.
Awatar użytkownika
zbyszekg9
Posty: 1472
Rejestracja: pn paź 28, 2013 3:32 pm

Re: Spacer po krainie pagórków

Postautor: zbyszekg9 » pn lip 13, 2015 9:53 am

Wywołany niejako do tablicy przez Piotra, postaram się opisać dalszą część naszej wyprawy. Rejony położone na północ i północny-zachód od Zbójna to kraina drumlinów, dość szeroko przedstawionych powyżej. Aczkolwiek żadne ze zdjęć nie odda rzeczywistego charakteru specyficznego ukształtowania terenu komuś, kto nie przekona się o tym naocznie. Praktycznie każdych następnych kilka kroków powodowały zmianę perspektywy, odsłaniając i prezentując nam bajkowe widoki. Migawki aparatów rozgrzane były do czerwoności.
DSC_0266.JPG
DSC_0277.JPG
DSC_0278.JPG
DSC_0284.JPG
DSC_0291.JPG
Kolejny punkt programu wycieczki to poszukiwanie cmentarza ewangelickiego w Zbójenku, którego istnienia nie byliśmy pewni. O powodzeniu w poszukiwaniach świadczy wpis Piotra viewtopic.php?f=97&t=5373. Jako, że słońce dawało się coraz bardziej we znaki, potrzeba odpoczynku oraz uzupełnienia płynów wydawała się coraz bardziej wskazana. Idealnym na to miejscem wydawało się Zbójno, gdzie można było zaopatrzyć się w schłodzone napoje, zastępując nimi te, które w plecakach osiągnęły stan bliski wrzenia. Zanim jednak dotarliśmy do jakiegokolwiek sklepu, udało nam się zobaczyć zespół pałacowy, mimo śladów zniszczeń i zaniedbań, w dalszym ciągu imponujący. Miejsce to wymaga opracowania w osobnym wątku, co prawdopodobnie niebawem nastąpi, tu natomiast warto wspomnieć o autorze projektu pałacu - był nim Henryk Marconi, oraz wymienić obiekty wchodzące w skład zespołu: pałac z połowy XIX w., park krajobrazowy również z połowy XIX w., zabudowania dworsko-folwarczne z rządcówką, oficyną dla służby, kuźnią, spichlerzem, stajnią i wozownią z końca XIX w. O wielkości majątku może świadczyć fakt, że budynek pełniący prawdopodobnie rolę lokajówki bądź rządcówki wyglądem i rozmiarem nie ustępuje wielu budynkom z kategorii pałace/dwory.
DSC_0335.JPG
DSC_0342.JPG
DSC_0351.JPG
Po uzupełnieniu zapasów cukrów prostych w organizmie ruszyliśmy ochoczo w kierunku miejscowego kościoła. Ta współczesna budowla jest kościołem filialnym parafii w Rużach. Konsekracji kościoła dokonał w 1994 roku Zygmunt Kamiński.
DSC_0366.JPG
Dalsza część spaceru prowadziła dłuższy czas drogą asfaltową, co przy takich temperaturach do przyjemności nie należy. Sporym urozmaiceniem dla strudzonych już organizmów, pozwalającym zapomnieć nieco o zmęczeniu i lejącym się żarze z nieba, w dalszym ciągu były genialne formy terenu udekorowane taflami jezior, w tym jednego z większych na naszym szlaku - jeziora Ruduskiego.
DSC_0370.JPG
Minąwszy wieś Rudusk, po dotarciu do kolejnych zabudowań, tym razem wsi o nazwie Podolina, konieczny był kolejny odpoczynek w cieniu przydrożnych brzóz. Wszystkim zrobiło się tak dobrze, że perspektywa dotarcia do zaparkowanego w Chrostkowie auta o w miarę wczesnej godzinie oddalała się bezpowrotnie. Kolejne metry to niekończące się ukwiecone „wzgórki i pagórki”, upiększone złocącymi się w słońcu łanami zbóż, a także pokryte soczystą zielenią traw i kukurydzy, co tworzyło piękne kolorowe kompozycje krajobrazu. Gdzieniegdzie poniżej linii horyzontu migały błękitne tafle jeziorek i stawów. W oddali zamigotały to wieża kościoła w Oborach, to zabudowania wsi Stalmierz.
DSC_0381.JPG
DSC_0386.JPG
DSC_0388.JPG
DSC_0403.JPG
DSC_0408.JPG
Świadkami miejscowej historii są mijane przez nas murowane kapliczki maryjne, większość z nich wybudowana w podobnym stylu niczym siostry-bliźniaczki, opowiadają o swoich dziejach.
DSC_0112.JPG
DSC_0115.JPG
W ten sposób dotarliśmy do wioski o swojsko brzmiącej nazwie - Sikórz. Wypatrywanie śladów po istniejącym i pracującym tu przed laty młynie zakończyło się niestety niepowodzeniem.
DSC_0412.JPG
Po kolejnej godzinie spaceru osiągnęliśmy w końcu punkt docelowy - Chrostkowo, które z tej strony wita przybyszów urokliwie położonym cmentarzem.
DSC_0426.JPG
W centrum wsi na uwagę zasługuje zabytkowy kościół drewniany z końca XVII wieku z przykościelnym cmentarzem i drewnianą kostnicą.
DSC_0439.JPG
Jednak my skupiliśmy naszą uwagę w pierwszym względzie na sklep (napoje, lody, cokolwiek, czym możnaby się schłodzić). Uczestnicy wyprawy, niezależnie od tego, czy byli tu po raz pierwszy (tak, byli i tacy), czy też po raz kolejny, zachwyceni byli spacerem i możliwością dotknięcia głównego celu naszej wyprawy, czyli drumlinów. Fascynujący polodowcowy krajobraz z pewnością przyciągnie nas do siebie jeszcze nie raz. A zatem do zobaczenia...
Nie masz wymaganych uprawnień, aby zobaczyć pliki załączone do tego posta.
Awatar użytkownika
Majsterek
Administrator - Stowarzyszenie
Posty: 630
Rejestracja: pn lis 15, 2010 11:20 pm

Re: Spacer po krainie pagórków

Postautor: Majsterek » pn sie 07, 2017 11:35 am

Kolejny spacer w podobnych, letnich okolicznościach udało się uskutecznić 27 lipca 2017. Tym razem stara załoga odpuściła by ustąpić miejsca nowym śmiałkom. Pomaszerowali z nami Dorota, Teresa i Łukasz z sierpeckiej grupy rowerowo - turystycznej VELO. Pewnie następnym razem połączymy siły i uzbieramy bardziej mieszany i liczny skład.
09-DSC_0097.JPG
Gdy rozpoczynaliśmy wędrówkę pod kościołem św Anny w miejscowości Żałe już zapowiadał się piękny, ciepły dzień. Tak pozostało przez całą niedzielę, ale temperatura tylko rosła. Żałe to cicha miejscowość położona między jeziorami, gdzieś między Lipnem a Rypinem. Otaczają ją jeszcze nie odkryte lasy i malownicze jeziora, błękit wody i zieleń ściany drzew, tu i ówdzie samotna zagroda, tam znowu większe osiedle. Dużo niestety warszawskiej zabudowy - domów budowanych na dotychczas nietkniętych pagórkach, nad jeziorami, całkowicie odcinając dostęp do nich. Tak niestety szanujemy nasz kraj - jedni chronią przyrodę a drudzy ją zawłaszczają albo dorabiają się na tym co wspólne, w szlachetnym założeniu. Tak czy inaczej kraina piękna, warta odwiedzin i długiego spaceru.
01-DSC_0074.JPG
02-DSC_0080.JPG
03-DSC_0077.JPG
04-DSC_0083.JPG
Ruszyliśmy na północ, polną drogą oplatającą jezioro Kopiec i jez. Bobrowiec. Ludzie mieszkający w starych domkach mają tu faktycznie wszędzie daleko, ale za to spokój blisko. Faktem jest, że brakuje już otwartej panoramy jeziora, zastawionego szeregiem nowych domków. Gdzieniegdzie można jeszcze dotknąć jeziora i tam zrobić kawałek zdjęcia, ale niedługo wyprzedamy i te parcele - pozostaną zdjęcia archiwalne.
10-DSC_0102.JPG
Droga wśród pagórków doprowadziła nas do Kleszczyna a w zasadzie do przysiółka Studzianka gdzie akurat odbywały się przygotowania do uroczystości odpustowych. Mamy bowiem w Studziance, położonej nad jeziorem Kleszczyn, mały drewniany kościółek i murowaną kapliczkę tłumnie dziś nawiedzaną przez przez mieszkańców okolicznych wiosek. Przychodzą oni pokłonić się Matce Boskiej i zaczerpnąć wody z studzienki znajdującej się zaraz za kapliczką. Całość otoczona jest wiekowym parkiem - rosną tu wyniosłe lipy i graby. Sama kapliczka jest ciekawie urządzona. Na dole znajduje się jeszcze jedna studnia rozmiarów nazwijmy to gospodarczych. Wejście do dolnego pomieszczenia otwarte jest zapewne okazyjnie i dla tego na zewnątrz usytuowano drugą. Na drugiej kondygnacji znajduje się właściwa kaplica - wchodzi się tam po metalowych stopniach - a w środku mały ołtarzyk i figura Matki Bożej.
05-DSC_0086.JPG
06-DSC_0087.JPG
07-DSC_0089.JPG
Dalej poszliśmy na powrót w kierunku Żałego, obchodząc jezioro Kopiec i zahaczając o południowy skraj jez. Kleszczyńskie. Dalej asfaltem w kierunku Radzynka. Tutejszy krajobraz stracił niedawno nieco uroku przy okazji remontów dróg - oczywiście chodzi tu o totalną wycinkę wszystkiego co przy nich rosło. Wędrówka przez nieocienione pola przy takim upale dała się mocno we znaki. Chcieliśmy dostrzec stąd największe z lokalnych jezior: Żalskie Wielkie ale niestety jest to niemożliwe z ciekawego powodu. Stoki okalające jezioro opadają tak szybko, że tafla wody jest niewidoczna z przyległych pagórków. Pewnie z drugiej strony da się coś sfotografować.
08-DSC_0094.JPG
cdn
Nie masz wymaganych uprawnień, aby zobaczyć pliki załączone do tego posta.

Wróć do „Relacje z podróży”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 2 gości