Spacer krytyczny (Susk - Lisewo - Proboszczewice)

Awatar użytkownika
Majsterek
Administrator - Stowarzyszenie
Posty: 651
Rejestracja: pn lis 15, 2010 11:20 pm

Spacer krytyczny (Susk - Lisewo - Proboszczewice)

Postautor: Majsterek » wt kwie 07, 2015 12:44 pm

W wielką sobotę przeważnie idzie się na spacer ze święconką. Tym razem święconka poczekała na popołudnie, a tradytorowy zwiad wykorzystując słoneczny poranek wyruszył w teren w poszukiwania wielkanocnego zająca.
Wybór padł na tereny niezbyt od Płocka odległe, a i sam dystans dobraliśmy tak, aby wrócić możliwie niepóźno. Ok. 7 wyruszyliśmy szynobusem z Płocka do Suska, stacji kolejowej 7km przed Sierpcem, by pomaszerować 25km do Proboszczewic i stamtąd również szynobusem do Płocka wrócić. Pogoda jak zwykle dopisała a i wrażeń nie zabrakło, choć trzeba przyznać, że wiele z nich było tego dnia negatywnych.
Pierwszy odcinek, przez ustrojone szronem pola, z Suska przez Ostrowy do Kurowa trzeba było potraktować bardziej sportowo, żeby się rozgrzać. Tereny między miejscowościami pozostają zupełnie puste. Poranny wiaterek niesie tu wrażenie dzikości. Powietrze po lekkim, nocnym przymrozku jest zdrowo rześkie, a i przejrzyste na tyle, by przy porannym słońcu uchwycić na zdjęciach atmosferę właściwą tylko porankowi. Zupełnie odmienne od reszty dnia są warunki oświetlenia, co przyzna każdy kto choć trochę parał się fotografią. Ucieszeni widokami szliśmy więc przed siebie rozmawiając o tym, jak to właśnie z tym światłem jest.
7-SuskProb_38.jpg
Wierzbica w Starych Proboszczewicach, płynie przy ozie przez który wcześniej przechodzi
7-SuskProb_38.jpg (90.32 KiB) Przejrzano 110 razy
Przez Ostrowy, pośród morenowych pagórków wiedzie żwirowa droga, która z czasem zamienia się w asfaltówkę. W około widać szramy na powierzchni ziemi, które pozostawiło tu intensywne górnictwo piasków i żwirów, wywożonych masowo na produkcję budowlaną. Uwidacznia się jednak zjawisko w Polsce powszechne, to jest wszechobecny bałagan, dający wrażenie niegospodarności. Doły żwirowe są kopane wszędzie, rozrzucone bezładnie w ilości zatrważającej. W niektórych wyrobiskach zbiera się woda, w innych na dnie spoczął gruz i sterty śmieci. Nie są to objawy terenowe, które można by nazwać gospodarnością. Skalę wydobycia widać w całej rozciągłości dopiero na zdjęciach z satelity.
Przechodząc przez Ostrowy minęliśmy szkołę, rudery sterczące zaraz koło niej niezmiennie od nie wiem już ilu lat, sklep, remizę, skierowaliśmy się w stronę kościoła. Co po drodze? Po prawej stronie drogi, w centrum tej klimatycznej niegdyś wsi wyrosła kopalnia. Wyrobisko sięga do samej dolinki rzeczki, poprzedzone hałdami gruzu przywiezionymi tu niewiadomo skąd. Obraz swoiście postindustrialny. Tym samym można stwierdzić, że Kurowo straciło już swoje cechy kulturowe doszczętnie, i można szybo iść stąd dalej.
Za cmentarzem skręciliśmy ku zachodowi, w żwirową drogę do Smorzewa. Przecięliśmy dzięki niej zachowane jeszcze pasmo morenowych pagórków stwierdzając, że krajobraz ma walory nieprzeciętne. Na szlaku znalazły się zabudowania wsi, wraz z pozostałościami dawnych budynków (gliniane szopy, drewniane stodoły, resztki piwnic i kamiennych murów) związanych w naszym domyśle z niegdysiejszymi folwarkami, popadającym wraz z zabidzoną wioską w kompletną rozsypkę. Przeszliśmy przez wieś uzupełniając kartograficzne zasoby geotradytora o kolejne przydrożne figury i krzyże.
Za Smorzewem wyszliśmy na otwarte pola, które ciągną się stąd do Lisewa. Otwarta przestrzeń nieco tutaj przytłacza. Powraca ciekawe wrażenie wtórnej dzikości, potęgowane rzewnym zawodzeniem jakiegoś nieznanego zwierza, dobiegające z głębi dolinki. Mimo to jest tu coś, co przyciąga. Może świadomość tajemniczej aury związanej z cmentarzyskiem średniowiecznym które przy okazji odwiedziliśmy. Od badań prowadzonych tu przez płockie muzeum w 2011 roku nic się tu nie zmieniło. Rosnąca wokół wierzba energetyczna krzewi się tylko na potęgę, przyozdobiona kolorowymi koćkami.
8-SuskProb_40.jpg
Resztki cmentarza w Proboszczewicach
8-SuskProb_40.jpg (79.53 KiB) Przejrzano 110 razy
Niestety, kolejny punkt wyprawy przyprawił mnie swym widokiem o zawrót głowy. Lisewo. Niegdyś siedziba prężnej gminy, szkoła, remiza, społeczność, sklep, tradycja wsi zakorzeniona w odległych wiekach. Dziś: pustka. Krajobraz jak po przejściu frontu albo tajfunu. Zgliszcza i ruiny. Ze szkoły pozostały tylko hałdy pokruszonej cegły. To tutaj, z okolic Gozdowa, Mochowa, Zglenic zmierzali przez lata nasi dziadkowie i zasiadali w szkolnych ławach. Każdy kto z tych stron wywodzi się, słyszał przecież opowieści, jak to z dalekiego kiedyś np. Golejewa, przed wojną chodziło się do Lisewa co dzień te 7 km, do szkoły właśnie. Zachowały się przecież świadectwa dziadków świadczących o tej historii. Dziś ktoś, tę historię oddzielił grubą kreską. A zabytkową, drogą cegłę pokruszył i rozsypuje na drogach. Samotny drewniany krzyż, opiera się o słup elektryczny, dopełniając przykrego widoku.
(Świadectwem niegospodarności właściciela obiektu, jest potraktowanie zabytkowej cegły z likwidowanej szkoły. Budynek był pokaźnych rozmiarów, w stanie dość dobrym, aby wykorzystać wiekowy surowiec. Obecnie cena klasycznej, czerwonej retro-cegły na allegro dochodzi do 3zł/szt. Pomnóżmy to przez parę ładnych tysięcy pokruszonych tu cegieł, które zapewne wylądują na polnych drogach. W ubiegłym roku do remontu zabytkowej dzwonnicy w Gozdowie nie było odpowiedniej cegły, a to właśnie ten sam sort i okres budowy.)
Wypadało odwiedzić tego dnia pamiątkową tablicę w Lisewie Małym, poświęconą urodzonemu tu ks. Bis. Czesławowi Kaczmarkowi. Ciekawszym jednak obiektem jest tu żarno wbetonowane dokumentnie w podstawę metalowego krzyża stojącego tuż obok. O ile jest to żarno, to trzeba przyznać, że kunsztowne i pokaźnych rozmiarów. Miało być używane w wiatraku stojącym tu jeszcze na początku XXw. Teraz nasz szlak wiódł do Rękawczyna i Rempina. Miejscowości po byłym PGR. W obu istniały oddzielne majątki, po których ślady zauważamy w zabudowaniach. Postępująca zabudowa zatarła granicę między dwoma wsiami. Sam Rempin, zazwyczaj omijany z daleka, prawdopodobnie po raz pierwszy w swej historii gościł turystów z aparatami. Miejscowość pozbawiona dawno cech założenia ziemiańskiego (XIXw - dwór), zeszpecona została poPGR-owską biedą. Ni to miasto ni to wieś… Trzeba jednak przyznać, że w bystrym słońcu, widziane znad stawu dawne dworskie wzgórze pozwala wyobrazić sobie co zaważyło na lokalizacji ziemiańskiej siedziby. Pozostały starodrzew w parkowym otoczeniu co nieco o tym miejscu jeszcze opowie.
5-SuskProb_24.jpg
Oz trzebuński
5-SuskProb_24.jpg (62.6 KiB) Przejrzano 110 razy
Szliśmy dalej na południe przez gliniaste pola, na nowo niedawno zmeliorowane. W porównaniu do ostatniej mojej tu wizyty zauważyłem, że całkowicie zmieniono strukturę gruntów. Znikła również droga którą wcześniej Zbyszek znalazł na mapie. Szliśmy brzegiem nowego, supergłębokiego rowu, aż doszliśmy do jakiejś miedzy, później pojawiła się droga wiodąca do Czarnominka. Ciekawie nazwana miejscowość położona jest na szczycie pasma pagórków. Choć zabudowań nigdy nie było wiele, zawsze jedna kamienna obora w starodrzewnym otoczeniu rzucała się w oczy. To pozostałości po dawnym, sporym gospodarstwie, z rybnymi stawami i parczkiem. Ku mojemu zdziwieniu, nic tam nie znaleźliśmy. Z daleka widać było sterczące karpy po wyciętych drzewach i rozwleczony gruz. Prawdziwy obraz jak po bitwie zobaczyliśmy dopiero na miejscu. Tony śmieci walają się po całym terenie. Znaleźć tam można dużo ciekawych szpargałów, od zbiornika na olej opałowy, po resztki z budów. Dawne stawy rybne są częściowo tym rumoszem zasypane. Znikły prawie wszystkie drzewa, pozostała zarośnięta piwnica, i nieco dalej, resztki jednego budynku. Sprawa dziwna, pokazuje kolejną zasadę: jak jest w Polsce dół, to trzeba tam wsypać śmieci. Poprzednia pozostaje bez zmian: jak jest w Polsce drzewo, to trzeba je wyciąć.
4-SuskProb_16.jpg
Czarnominek - tak dbamy o nasz krajobraz
4-SuskProb_16.jpg (90.35 KiB) Przejrzano 110 razy
Z malowniczo położonego Czarnominka przeszliśmy do Golejewa, zeszpeconego przebiegiem wielkiej elektroenergetycznej linii niemalże przez środek miejscowości. Zachował się tu, dzięki oddaniu w ręce prywatnego właściciela, budynek szkoły zbudowanej w latach `50 ubiegłego wieku. Jednak można zagospodarować obiekt który stracił swe pierwotne przeznaczenie. Dalej szliśmy w kierunku Trzebunia przez Czachowo, wspominając o dworze, który ulega tu stopniowej destrukcji, przez działanie gminy urzędników z Gozdowa, do której obiekt należy. W swoim czasie (lata `90), po wpłaceniu wadium, otwarciu, i rozpatrzeniu ofert, przetarg na kupno obiektu został dziwnym, polskim prawem unieważniony. Ciekawe, czy dla tego obiektu też przewidziany jest los Lisewskiej szkoły?
W Trzebuniu słońce zaświeciło całą mocą, pozwalając nam podziwiać resztki zdewastowanego wydobywczą działalności ozu, niegdyś nawet objętego ochroną. Mimo to, miejsca nad Wierzbicą, przecinającą tu ów oz są niezwykle krajobrazowo wydatne, i zupełnie nie przystają do otaczającej równiny, także pod względem świata roślin.
3-SuskProb_11.jpg
Rempin, wzgórze dworskie
3-SuskProb_11.jpg (65.54 KiB) Przejrzano 110 razy
1-SuskProb.jpg
Wiosenne rozlewiska pod Ostrowami
1-SuskProb.jpg (52.02 KiB) Przejrzano 110 razy
Dalej szliśmy do Proboszczewic, przez kolejny rozkopany oz – Proboszczewicki. Ciekawie wyglądają tu resztki dawnego, niemieckiego cmentarza, pozostawione chyba tylko ze względu na charakter miejsca na wysokim, symbolicznym stożku, okopanym ze wszystkich stron. Groby dosłownie „wysypują się” ze zboczy. W planach było wnikliwe zbadanie cmentarza w Proboszczewicach, ale niestety, zbrakło czasu.
2-SuskProb_08.jpg
Plantacja energetycznej wierzby
2-SuskProb_08.jpg (57.17 KiB) Przejrzano 110 razy
Krótka tylko wizyta i trzeba szybko zdążać na stację, by wrócić do Płocka. Podsumowując spacer jak zawsze udany, bardzo owocny w nowe spostrzeżenia, choć nie pozbawiony smutnych refleksji.
Niebawem więcej zdjęć.

Wróć do „Relacje z podróży”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 2 gości