Drodzy użytkownicy. Docierają do nas zgłoszenia o trudnościach w logowaniu do forum. Dotyczy to niektórych użytkowników, a może być spowodowane awarią z którą jakiś czas temu mieliśmy do czynienia.
Jeśli nie możesz zalogować się na swoje konto, prosimy o informację na adres: logowanie@tradytor.pl - niezbędne może być zresetowanie hasła, w którym pomożemy. Pozdrawiamy.

Żelechów w dwóch podejściach.

Awatar użytkownika
trobal
Posty: 1198
Rejestracja: pt mar 13, 2009 9:32 am
Lokalizacja: Puławy
Kontakt:

Żelechów w dwóch podejściach.

Postautor: trobal » wt maja 12, 2009 4:47 pm

W długi majowy weekend wybrałem się do Żelechowa. Ot ciekawość ludzka. Jeden z największych rynków w Europie - jak podają źródła. Kirkut z 200 macewami. Ratusz. Pałacyk. Wszystko to zachęcało mnie do wyjazdu. Jednak za pierwszym razem nie dojechałem do celu. W Okrzei wybrałem złą drogę i wylądowałem w Rykach. Tydzień później, w drugim podejściu, wznowiłem trasę dojeżdżając najkrótszą drogą do Okrzei (tą samą, którą wcześniej z niej wyjechałem) i w samej Okrzei pojechałem jedną z nieoznakowanych dróg. Opis rozpocznę od drugiego podejścia, a pierwsze dodam jako dużą dygresję przy samej Okrzei. Gotowi? Start!

10 maja planowałem dojechać wreszcie do Żelechowa i zahaczyć o Maciejowice. Z zahaczenia nic nie wyszło - miałem poślizg czasowy i trochę mnie zniechęciła aura.
Jednym z miejsc, które szczególnie lubię odwiedzać są łąki nadwieprzańskie. Tu mam dwie ulubione przeprawy: Jeziorzany i Niebrzegów. Na trasie do Ryk Niebrzegów jest "po drodze". Pewnie nie raz jeszcze na moście łączącym Niebrzegów z Bobrownikami użyję aparatu. Widoki tu zawsze mnie zachwycają.
zelechow01.jpg
zelechow01.jpg (169.13 KiB) Przejrzano 764 razy
Kilka kilometrów dalej, już opuszczając Ryki, przejeżdżałem obok małego cmentarza. Tu szczególnie jeden pomnik zwraca na siebie uwagę.
zelechow02.jpg
zelechow02.jpg (232.61 KiB) Przejrzano 764 razy
Sam cmentarz jest wpisany na listę zabytków. Jest tu pochowanych co najmniej dwóch uczestników powstania 1863 roku. Obok cmentarza znajduje się stary, już nie działający młyn i stawy.
Dalsza droga choć nie trafiła na matrycę aparatu warta jest jakiegoś opisu. Po przejechaniu może 2 km drogą obramowaną drzewami wjeżdża się w ciąg zabudowań, może nieco krótszy od wcześniejszej drogi i dalej już droga prowadzi lasami do Grabowa Szlacheckiego. Za Grabowem, kierując się na Okrzeję znów wjeżdża się w las. To trasa na słoneczne dni a właśnie w takie mi się przytrafiło tamtędy jeździć. Gdy las się kończy, jeszcze nie widać, że Okrzeja jest tuż tuż. Ale wystarczy skierować oczy na prawo by dostrzec wysoki kopiec.

I tu jest miejsce na zapowiedzianą wcześniej dygresję.

W dniu 3 maja 2009 roku udałem się do Żelechowa. I nie dojechałem - zawiodła nawigacja. Podróż przebiegała przez Żyrzyn, Baranów, Sobieszyn i dalej. Te trzy miejsca już były opisywane więc relację rozpocznę nieco dalej, za Sobieszynem. Zaznaczę jednak, że trasę Puławy - Żyrzyn w formie najkrótszej, czyli przez Wronów i Osiny, wybieram bardzo rzadko. Jest bardzo ruchliwa, a droga nie posiada wyasfaltowanego pobocza. Traktuję ją więc jako niebezpieczną - parę razy zdarzało mi się uciekać z drogi przed szaleńcami z kółkiem w rękach.

Po przejechaniu przez Sobieszyn wybrałem drogę do Lenda Wielkiego. Zanim tam dojechałem poruszałem się wśród stawów i lasów. Część tego odcinka charakteryzuje się trwałym chłodem i cieniem - rozkosz w upały. Jednak nie Lendo było celem. Tędy tylko przejeżdżałem. Nim przejechałem je całkiem zatrzymałem się przy pomniku pomordowanych 5 lutego 1943 roku.
zelechow03.jpg
zelechow03.jpg (189.05 KiB) Przejrzano 764 razy
Na tablicy wymienione z nazwiska i imienia są 34 ofiary w wieku od lat 3 do 65. Jeszcze dwa lata temu to miejsce wyglądało na zaniedbane. Zaraz za nim zakręcam w kierunku Woli Gułowskiej.
zelechow04.jpg
zelechow04.jpg (162.14 KiB) Przejrzano 764 razy
Wieś ta wielu znana jest jako sanktuarium. Karmelici są tu obecni od XVII w. Zdaje się jednak, że religijną tradycję Woli Gułowskiej przyćmiły dokonania SGO Polesie pod dowództwem gen. Kleeberga.
zelechow05.jpg
zelechow05.jpg (218.43 KiB) Przejrzano 764 razy
To w tych okolicach w dniach 3 - 5 X 1939 toczono jeszcze walki. W Woli Gułowskiej znajduje się Muzeum Czynu Bojowego Kleeberczyków. Ja ruszyłem w dalszą drogę licząc na to, że jakoś przedostanę się do Woli Okrzejskiej. Mapy pokazywały, że istnieje tak możliwość choć nie jest "utwardzona".
Kierując się na Lipiny mijałem kolejne miejsca pamięci w Turzystwie.

Kamień upamiętniający miejsce śmierci Zbigniewa Szweycera, podch. plut. 2-go Pułku Ułanów Grochowskich. Zginął 4 X 1939 r.
zelechow06.jpg
zelechow06.jpg (204.03 KiB) Przejrzano 764 razy
Pomnik poświęcony 45 ofiarom okupantów z Turzystwa i Lipin zamordowanym w latach 1939 - 1945.
zelechow07.jpg
zelechow07.jpg (204.78 KiB) Przejrzano 764 razy
Miejsce w którym 5 X 1939 gen. Kleeberg podjął decyzję o kapitulacji. Nie wiem czy jest tu jeszcze dworek w którym miało dojść do narady zakończonej taką decyzją. Droga tu zakręca ostro w lewo, a na wprost jest teren ogrodzony i wybieg z końmi
zelechow08.jpg
zelechow08.jpg (232.58 KiB) Przejrzano 764 razy
W tym miejscu zdecydowałem się na zjechanie z drogi utwardzonej. Przynajmniej teoretycznie droga powinna mnie zaprowadzić tam gdzie chciałem dotrzeć. Po przedostaniu się przez piaszczysty kawałek drogi polnej dojechałem do lasu. Przywitały mnie przyczepione do drzew wydruki z zakazem wstępu do lasu. Rozumiem. Susza. W przeciwnym kierunku przejechały dwa samochody. Może zakaz jest tylko z tej strony? Zaraz za tym zakazem kolejny pomnik. Tu na tablicy następująca treść: Pola i lasy okupione krwią powstańców 1863 roku i żołnierzy wojny obronnej 1939 roku.
W tym miejscu 5.X.1939 r. poległ na polu chwały mjr Michał Bartula D-ca Samodzielnego Batalionu 179 PP

zelechow09.jpg
zelechow09.jpg (238.64 KiB) Przejrzano 764 razy
Las mimo suszy okazał się nie tylko łatwo-przejezdny ale i bardzo przyjemny. Było go chyba ponad 1 km. Na końcu drogi znów zakaz wstępu. Ale już nie chciało mi się wracać. Szukając konsekwentnie końca drogi dojechałem do asfaltu i na wyczucie skierowałem się w lewo. Zakładałem, że to prawidłowy kierunek w drodze do Woli Okrzejskiej. Zanim się w tym upewniłem natknąłem się na kolejną pamiątkę po SGO Polesie. Kamień z tablicą informującą, że w tej miejscowości 5 X 1939 roku wydano ostatni rozkaz gen Fr. Kleeberga. Jeszcze tylko musiałem ustalić co to za miejscowość. Na szczęście obok jest szkoła na której odczytałem nazwę - Hordzieżka.
zelechow10.jpg
zelechow10.jpg (213.2 KiB) Przejrzano 764 razy
Wyczucie, którym się kierowałem zawodzi gdy jestem zmęczony. W tym momencie jeszcze nie byłem. Wola Okrzejska była już niedaleko. W tym momencie miałem już za sobą miejsca pamięci związane z II wojną światową. Przed sobą miałem pamiątki po Henryku Sienkiewiczu. W Woli Okrzejskiej, od strony Okrzei, znajduje się muzeum H. Sienkiewicza w dworku należącym niegdyś do jego rodziny.
zelechow11.jpg
zelechow11.jpg (228.49 KiB) Przejrzano 764 razy
Mini galeryjka miejsca i postaci.
zelechow12.jpg
zelechow12.jpg (226.96 KiB) Przejrzano 764 razy
zelechow13.jpg
zelechow13.jpg (213.84 KiB) Przejrzano 764 razy
zelechow14.jpg
zelechow14.jpg (227.31 KiB) Przejrzano 764 razy
zelechow15.jpg
zelechow15.jpg (217.32 KiB) Przejrzano 764 razy
zelechow16.jpg
zelechow16.jpg (228.83 KiB) Przejrzano 764 razy
zelechow17.jpg
zelechow17.jpg (229.99 KiB) Przejrzano 764 razy
zelechow18.jpg
zelechow18.jpg (234.96 KiB) Przejrzano 764 razy
zelechow19.jpg
zelechow19.jpg (224.79 KiB) Przejrzano 764 razy
zelechow20.jpg
zelechow20.jpg (227.4 KiB) Przejrzano 764 razy
Po pokrzepieniu serca wizualizacjami literackich postaci udałem się do Okrzei. Tu minąłem kościół w którym ochrzczono małego Henia.
zelechow21.jpg
zelechow21.jpg (219.89 KiB) Przejrzano 764 razy
Wszedłem na kopiec usypany przez mieszkańców Okrzei w 70-tą rocznicę śmierci Henryka Sienkiewicza.
zelechow22.jpg
zelechow22.jpg (195.62 KiB) Przejrzano 764 razy
Odwiedziłem na cmentarzu grób matki Henryka.
zelechow23.jpg
zelechow23.jpg (223.52 KiB) Przejrzano 764 razy
Na tym samym cmentarzu znajduje się mogiła 10 bezimiennych żołnierzy poległych w wojnie 1920 roku.
zelechow24.jpg
zelechow24.jpg (194.31 KiB) Przejrzano 764 razy
W tym miejscu kończy się dygresja. Błąd nawigacyjny zaprowadził mnie przedwcześnie do Puław.

Siedem dni później...

W Okrzei wybrałem jedną z dróg nieoznakowanych i mi nie znanych. By podnieść sobie nieco poziom adrenaliny nie wziąłem z sobą żadnych map. Skoro ptaki ich nie potrzebują to może i ja się bez nich obędę? Jadę w prawie nie znane. Prawie - bo mapy oglądałem dzień wcześniej i mniej więcej pamiętałem gdzie co jest, lub gdzie co powinno być. Na pewno wybrałem inną drogę niż te z map. Nie przypominam sobie bym widział miejscowość Jagodne na planowanej trasie. Brak informacji wzmógł moją czujność. Zatrzymałem się widząc na przeciw siebie dwa elementy, które ilustruję zdjęciami.
zelechow25.jpg
zelechow25.jpg (201.29 KiB) Przejrzano 764 razy
zelechow26.jpg
zelechow26.jpg (228.91 KiB) Przejrzano 764 razy
Jak się powstrzymać by nie wejść przez bramę bez skrzydeł i płotu? I co kryją drzewa za bramą? Ciekawość zaprowadziła mnie w miejsce w którym chciałem zostać dłużej. Ale to posiadłość prywatna. Dobrze że nie sprywatyzowała się całkowicie i można choć rzucić na nią okiem.
zelechow27.jpg
zelechow27.jpg (219.06 KiB) Przejrzano 764 razy
Miejscowości Jagodne nie ma na mapie googli i może nie być na wielu innych. To zaledwie kilka domów, stawy i pola. Dla poszukiwaczy dodam, że trzeba jej szukać pomiędzy Okrzeją, a Kłoczewem. Dokładniej między miejscowościami Gózd i Kłoczewem. A dalsza droga do Żelechowa prowadzi przez Kłoczew. Z daleka poznałem wieżyczkę kościelną. Już w marcu w tych okolicach błądziłem. Przejeżdżałem też przez Gózd ale nie drogą utwardzoną, tylko polną i leśną. Przyglądając się mapom widzę teraz wyraźnie, że z Okrzei mogłem pojechać drogą sporo krótszą do Żelechowa ale ominąłbym Jagodne (było więc warto). Ominąłbym też Kłoczew ale choć raz warto gdzieś zawitać by wiedzieć co to za miejsce. Bo Kłoczew mnie nie urzekł. Choć zwróciłem uwagę na budynek przy kościele (może plebania?)...
zelechow28.jpg
zelechow28.jpg (219.59 KiB) Przejrzano 764 razy
...i sam kościół...
zelechow29.jpg
zelechow29.jpg (215.07 KiB) Przejrzano 764 razy
... to jednak po Jagodnem to nie było żadną rewelacją. Do Żelechowa stąd jest 12 km, czyli krótki skok. Droga wiedzie w sporej części przez lasy. Na końcu jednego z nich natknąłem się na miejsce pamięci.
zelechow30.jpg
zelechow30.jpg (215.79 KiB) Przejrzano 764 razy
zelechow31.jpg
zelechow31.jpg (204.67 KiB) Przejrzano 764 razy
Stąd do Żelechowa 8 km. Blisko, blisko coraz bliżej. Gdy na niebie zbiera się na deszcz odwiedzam żelechowską remizę strażacką.
zelechow32.jpg
zelechow32.jpg (141.48 KiB) Przejrzano 764 razy
Nie znalazłbym jej kierując się zapamiętanym wcześniej obrazem planu miasta. Na szczęście wieża remizy mignęła mi między budynkami. Z tego miejsca udałem się na rynek. Ten reklamowany jako jeden z największych w Europie pokazał oblicze raczej mało europejskie.
zelechow33.jpg
zelechow33.jpg (161.01 KiB) Przejrzano 764 razy
Jest przy nim kilka budynków w których zachował się klimat przedwojnia ale dominuje zabudowa o nowszym charakterze mimo tego że powstała na bazie starych budynków otaczających rynek. Ratusz wręcz przygnębia. Bardzo mnie to rozczarowało ale nie był to koniec rozczarowań. Udało mi się samodzielnie odnaleźć pałac Ordęgów. Tu kolejne rozczarowanie: nie można wejść na jego teren...
zelechow34.jpg
zelechow34.jpg (210.6 KiB) Przejrzano 764 razy
... a sam pałac jest właśnie remontowany.
zelechow35.jpg
zelechow35.jpg (196.04 KiB) Przejrzano 764 razy
Jest jednak nadzieja, że remont kiedyś się skończy i będzie można podejść bliżej - jak właściciele pozwolą. Tak samo można mieć nadzieję, że i rynek się zmieni na lepsze a szczególnie ratusz, który mógłby być perełką w morzu otoczaków.

Ostatnim elementem, który miał zwieńczyć zwiedzanie Żelechowa był tutejszy kirkut. Wg informacji znalezionych w sieci znajduje się na nim ok 200 zachowanych macew. Niestety nie podano, że zachowane są w większości tylko częściowo. Teren kirkutu podobnie jak w Kurowie otaczają słupy na których był kiedyś płot. Częściowo nawet się zachował. Miejsce to w coraz większym stopniu należy do świata roślin niż świata ludzkiej pamięci. Choć jest tu i nowy pomnik. Wystawiony przez dzieci ojcu zamordowanemu 17 XI 1943 roku przez hitlerowców w Hucie Dąbrowa. Dzieci mieszkają w Izraelu, a pomniczek powstał w 1990 roku.
zelechow36.jpg
zelechow36.jpg (238.67 KiB) Przejrzano 764 razy
Teren cmentarza:
zelechow37.jpg
zelechow37.jpg (193.25 KiB) Przejrzano 764 razy
Więcej zdjęć z kirkutu w Żelechowie.
zelechow38.jpg
zelechow38.jpg (225.91 KiB) Przejrzano 764 razy
zelechow39.jpg
zelechow39.jpg (199.48 KiB) Przejrzano 764 razy
zelechow40.jpg
zelechow40.jpg (217.88 KiB) Przejrzano 764 razy
zelechow41.jpg
zelechow41.jpg (196.08 KiB) Przejrzano 764 razy
zelechow42.jpg
zelechow42.jpg (196.37 KiB) Przejrzano 764 razy
zelechow43.jpg
zelechow43.jpg (214.47 KiB) Przejrzano 764 razy
zelechow44.jpg
zelechow44.jpg (250.47 KiB) Przejrzano 764 razy
A potem był deszcz. Zapowiedziany w prognozie i oczekiwany. Zauważyłem w Żelechowie dotkliwy brak czytelnego oznakowania dróg. Nic dziwnego, że pojechałem inną drogą niż planowałem. Zamiast kierować się na Maciejowice ruszyłem ku Trojanowowi. Jednogodzinna burza ostudziła nieco moja zapały i postanowiłem jechać najkrótszą drogą do Puław więc ta pomyłka nie miała wielkiego znaczenia. Zanim dojechałem do Ryk byłem całkowicie suchy i spokojnie zmierzałem ponownie na most w Bobrownikach. Po jego przejechaniu znalazłem się znów w strefie opadów. Tym razem nie zapowiadanych. Ciepły deszcz to sama przyjemność, jeżeli nie zmoknie się całkiem. I w takich warunkach cieszyłem oczy widokami poburzowymi. Łąki parowały intensywnie.
zelechow45.jpg
zelechow45.jpg (115.01 KiB) Przejrzano 764 razy
Kilka minut po wykonaniu tego zdjęcia nad moją głową rozpętało się piekło. Seria błyskawic bijących całkiem niedaleko mnie trochę mnie zaniepokoiła, gdy moment później znalazłem się w warunkach podwodnych nie potrafiłem nawet wyrazić swojego podziwu dla potęgi natury. Trwało to być może krócej nić 5 minut ale przemoczony byłem jakbym wpadł do rzeki. 2 - 3 km dalej w stronę Puław jezdnia już miejscami wysychała. Ta ulewa była tylko w tym miejscu w którym się na chwilę znalazłem. Szukając przyczyny takiego potraktowania przez naturę przypomniałem sobie, że już dawno obiecywałem sobie, że umyję rower i na tym się to kończyło. Teraz mam już czyściutki rower.
zapuszczam wąsy, wyciągam szablę
pędzę na koniu po śmierć i chwałę
a żadna myśl nie mąci w głowie
bo tu emocje podsycają ogień
Dezerter "My Polacy"
andzia

Re: Żelechów w dwóch podejściach.

Postautor: andzia » wt maja 12, 2009 8:37 pm

Dworek w Jagodnem z maila od ciebie Trobalu wylądował na tapecie mojego kompa,widzę że konie trafiły wreszcie na forum,pięknie,tak jak pisałeś.szkoda tylko ze deszczyk cię złapał,ale wyprawa warta była nawet zmoknięcia.
Awatar użytkownika
trobal
Posty: 1198
Rejestracja: pt mar 13, 2009 9:32 am
Lokalizacja: Puławy
Kontakt:

Re: Żelechów w dwóch podejściach.

Postautor: trobal » wt maja 12, 2009 9:28 pm

Andziu! Ciepły deszcz to dla mnie sama przyjemność. Tylko jak po czymś takim zmarznę może być kłopot.

Ponton? Raczej myślę o zakupie peleryny. Kurtka z membraną nie wystarczyła, ciśnienie przekroczyło jej możliwości. To było coś gorszego niż widziałeś Krzysiu w Małych Bieszczadach tylko trwało krócej. Martwi mnie jednak to, że peleryny mają mało odblasków. Na kurtkę zakładam kamizelkę odblaskową i czuję się trochę bezpieczniej.

Maciejowice. To będzie raczej gdzieś po drodze w inne miejsca. Zwłaszcza że nie chodzi o same Maciejowice. Koło nich jest miejscowość z zespołem pałacowo-parkowym i to mnie intryguje szczególnie. Ale i tu jest jakieś powiązanie z Kościuszką. Wcześniej w tym miejscu był pałacyk który uległ zniszczeniu. Ten nieistniejący już gościł Tadzia. Teraz przymierzam się do wyjazdu do Czerska. Wokół niego jest wytyczony szlak rowerowy z pamiątkami z różnych okresów historii. Może przy okazji załapią się i Maciejowice w których chyba niewiele jest do oglądania ale można kupić dobre bułki z kapustą i grzybami. Mam jednak podejrzenia że jest to wypiek z Garwolina a nie miejscowy. Niedawno odkryłem, że łatwo zapamiętuję smaki i wiążę z nimi miejsca. :piwko2:

Jednocześnie rozważam wyprawę do Zamościa, Szczebrzeszyna, Zwierzyńca. Nie chcę działać tu konsekwentnie z grafikiem w ręku. Takie podejście może zepsuć całą przyjemność włóczenia się. No i jeszcze pozostają podróże niedokończone, pozostałości z opisywanych wcześniej. Dobrze, że okres letni dopiero się zaczyna. Nie mam pojęcia czy dostanę urlop akurat jeszcze w lecie ale weekendy chcę wykorzystać na maksa. Może czasem uda się do tego dorzucić jakiś pojedynczy dzień "roboczy". Jest wiele miejsc w których już byłem zanim nabyłem cyfrówkę i wiem że warto do nich ponownie zawitać. Jest także sporo miejsc do których dopiero chcę dotrzeć.

Rynek w Żelechowie akurat z tego ujęcia najbardziej mi się podobał. I tylko z tej strony ratusza stoją na nim stragany. Te pozostałe strony są smutniejsze. Może gdyby akurat słoneczko wyjrzało byłoby ciekawiej i ładniej? Nie wiem bo w Żelechowie ze słoneczkiem się minąłem.
zapuszczam wąsy, wyciągam szablę
pędzę na koniu po śmierć i chwałę
a żadna myśl nie mąci w głowie
bo tu emocje podsycają ogień
Dezerter "My Polacy"
andzia

Re: Żelechów w dwóch podejściach.

Postautor: andzia » wt maja 12, 2009 9:39 pm

Mniam !!na buły z kapustą- byle dobre mogę się bryknąć parę kilometrów rowerkiem. :rower:
Awatar użytkownika
trobal
Posty: 1198
Rejestracja: pt mar 13, 2009 9:32 am
Lokalizacja: Puławy
Kontakt:

Re: Żelechów w dwóch podejściach.

Postautor: trobal » wt maja 12, 2009 9:42 pm

To jeszcze polecam buły z żółtym serem i grzybami w Annopolu, i cebularze z żółtym serem w Lubartowie. Na razie tylko tyle smaków wyjątkowych zapamiętałem. Jako wegetarianin mam ograniczone nieco możliwości poznawcze.
zapuszczam wąsy, wyciągam szablę
pędzę na koniu po śmierć i chwałę
a żadna myśl nie mąci w głowie
bo tu emocje podsycają ogień
Dezerter "My Polacy"
andzia

Re: Żelechów w dwóch podejściach.

Postautor: andzia » ndz maja 17, 2009 11:53 pm

Ja pamiętam smak cebularzy z Kazimierza ,mniam,lepszych już nie jadłam nigdy. W Łodzi takich nie robią. :cry:

Wróć do „Relacje z podróży”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość