Fabryka Maszyn Żniwnych w Płocku

Moderatorzy: UBOOT, zbyszekg9

Awatar użytkownika
Majsterek
Administrator - Stowarzyszenie
Posty: 640
Rejestracja: pn lis 15, 2010 11:20 pm

Fabryka Maszyn Żniwnych w Płocku

Postautor: Majsterek » ndz gru 20, 2015 4:57 pm

Płock przez długie lata był rozpoznawany w kraju i poza jego granicami dzięki dwom zakładom: Petrochemi i FMŻ, w tym drugim przypadku za prawą czerwonych BIZONÓW co rok pomagającym sprzątać z pól wszelkie zboża. Warto wspomnieć na naszym forum co nieco na temat owej fabryki. Zapraszam więc do poznawania i uzupełniania zamieszczonej poniżej historii FMŻ.

Historia przemysłu maszynowego w Płocku rozpoczęła się jeszcze za Cara, gdy pewien Żyd: Mojżesz Szyja Sarna przekształcił swoje warsztaty w Fabrykę Maszyn i Narzędzi rolniczych, co ciekawe, mieszczącą się przy ulicy Więziennej (ob. Sienkiewicza). W roku 1884 swoją firmę Nitkowski Born i spółka przy Tumskiej 229 otworzyli płoccy ziemianie, bezskutecznie starający się o rozkręcenie produkcji narzędzi rolniczych. Upadek słabej spółki wykorzystał Sarna, jak to bywa w "kapitalizmie", windując ceny i obniżając jakość. Polską firmę wykupił inny płocki Żyd: Maurycy Margulies. W 1908 Powstał przy królewieckiej zakład ślusarski Pawła Urbańskiego. Z działalnością ostatniego wiązał się epizod humanitaryzmu, kiedy to podczas I wojny światowej, gdy Niemcy po zajęciu Płocka wywieźli znaczną część wyposażenia zakładu, mimo ciężkiej sytuacji, Urbański pragnąc pomóc głodującym płocczanom, zaczął produkować śrutowniki do przemiału zboża na mąkę. W czasie kolejnej, II wojny, Niemcy zajęli zakłady Sarna i Marguliesa już we wrześniu `39, natomiast w lutym 1940 rekwirując zakład Urbańskiego i łącząc go z poprzednimi, utworzyli Landmaschinen Fabrik Plock Maschinen-Industrie, działające na potrzeby wojska, zatrudniając 500 robotników. W tych ciężkich, okupacyjnych czasach, wywiązała się w załodze działalność konspiracyjna.
arch1.jpg
Dawna odlewnia
arch1.jpg (79.64 KiB) Przejrzano 115 razy
arch2.jpg
Warsztaty przy Sienkiewicza
arch2.jpg (65.61 KiB) Przejrzano 115 razy
Zdjęcia z galeria.plock24.pl

Po wejściu armii czerwonej, już 5 lutego 1945 wznowiono pracę w Płockich Zakładach Przemysłowych - taką nazwę zakłady posiadały do roku 1948, gdy uzyskały znane powszechnie miano: Fabryka Maszyn Żniwnych im. Marcelego Nowotki w Płocku. W początkowym okresie funkcjonowania, fabryka produkowała i naprawiała: wialnie, młockarnie, sieczkarnie, kieraty, śrutowniki, wozy i koła do nich, czyli wszystko, co było niezbędne dla wznowienia prac na roli. Wystarczyło to by FMŻ stał się głównym zakładem przemysłowym regionu. W następnej kolejności przystąpiono do opracowania projektów żniwiarek i kosiarek, oraz innych urządzeń najbardziej na wsi potrzebnych.
nowe logo.jpg
nowe logo.jpg (11.2 KiB) Przejrzano 115 razy
fabryka.jpg
hale FMŻ przy Otolińskiej w Płocku
fabryka.jpg (31.22 KiB) Przejrzano 115 razy
Na początku lat `50 rozpoczęto budowę nowych hal przy Otolińskiej, gdzie produkcję uruchomiono w połowie dekady, choć odlewnia przy Sienkiewicza funkcjonowała jeszcze na początku lat `70. Zbudowano bocznicę by powiązać zakład z linią kolejową, na Kostrogaju powstało zaplecze magazynowo-wytwórcze, świadczące na rzecz fabryk najróżniejsze usługi. Inwestycje spowodowały napływ do Płocka, zarówno robotników z ościennych miejscowości jak i wykwalifikowanych techników z ośrodków krajowych. W 1961 powołano przyzakładową szkołę zawodową. Tak kształtowała się struktura społeczna oparta o fabrykę. Robotnicy w raz z inżynierami budowali zręby płockiego przemysłu maszynowego, którego rozwój nie potrzebował wcale ideologicznego wsparcia, czy programowych dotacji. Wystarczył popyt wewnętrzny. Wieś, przed którą stała próba mechanizacji i przystosowania do produkcji towarowej, potrzebowała maszyn. Kolejne prototypy wdrażano do produkcji. W roku 1954 Przyszedł czas na prototyp pierwszego kombajnu, wzorowanego na radzieckim ZMS-4. W 1962 wypuszczono kombajn Vistula, którego następcą był już BIZON. Stale prowadzono badania mające na celu podnoszenie efektywności zbioru, fabryka posiadała własne laboratorimu i współpracowała z Instytutem Budownictwa i Elektryfikacji Rolnictwa, mieszczącym się w Niegłosach przy trasie na Sierpc. W 1974 zakłady połączono z Państwowym Ośrodkiem Maszynowym w Żurominie. Z wyników badań kwalifikacyjnych kombajnu ZO56 BIZON SUPER (1978), prowadzonych przez wspomniany IBMER wynika, że okres trwałości produkowanego seryjnie modelu wyniesie 8 lat. Te kombajny młócą do dziś.
str logo.jpg
str logo.jpg (8.72 KiB) Przejrzano 115 razy
Kombajn zbożowy ZO56 Bizon-Super nr fabr. 179668 z produkcji seryjnej z 1978r. dostarczono do badań w stanie zmontowanym(...)Analizując usterki techniczne kombajnu należy stwierdzić, że sprzęgło mechanizmów jezdnych jest za słabe do pracy w trudnych warunkach.(...)
Dość istotną usterką, powtarzającą się z badań roku ubiegłego jest uszkodzenie łożyska w główce targacza(...) Dlatego też niezbędne są dalsze zmiany konstrukcyjne w kombajnie idące w kierunku poprawy jego funkcjonalności oraz trwałości i niezawodności w trudnych warunkach pracy
Poniższe zdjęcia to materiał załączony do sprawozdania z badań technicznych:
100_8576.jpg
ZO56 BIZON SUPER Podczas testów w 1978
100_8576.jpg (56.1 KiB) Przejrzano 115 razy
100_8577.jpg
ZO56 BIZON SUPER Podczas testów w 1978
100_8577.jpg (47.98 KiB) Przejrzano 115 razy
100_8578.jpg
ZO56 BIZON SUPER Podczas testów w 1978
100_8578.jpg (45.19 KiB) Przejrzano 115 razy
Kolejnymi modelami były GIGANT i REKORD. W połowie lat 80, z płockiej fabryki wyjeżdżało rocznie ponad 5500 kombajnów, przy zatrudnieniu dochodzącym do 4000 osób. Polecam ciekawą prezentację modelów kombajnów na YT oraz film z kronik WFDiF. Zdjęcia z galeria.plock.24.pl, portalplock.pl i konstrukcjeinzynierskie.pl:
Obrazek
Obrazek
Obrazek

Po 1989 nastała w Polsce transformacja. FMŻ weszła w nową erę jako dobrze prosperujący zakład, z monopolem na produkcję kombajnów zbożowych, porównywalnych z wytwarzanymi na zachodzie Europy. Fabryka dawała miejsca pracy, organizowała wokół sieć dostawców i jako największa w regionie miała przed sobą perspektywy rozwoju. Komu w `89 przeszła przez głowę myśl, że za parę lat produkcja niemal stanie? Właśnie wtedy zaczynały się problemy. Na skutek morderczych dla polskiego przemysłu reform Leszka Balcerowicza rolników nie było stać na zakup kombajnu, PGR-y czyli głównego odbiorcę zlikwidowano i rozkradziono, sprzedaż maszyn w 1991 roku spadła 8-krotnie (w następnych latach nawet 15-krotnie) w porównaniu do roku 1989.

Jan Gembara z czasopisma Projektowanie i konstrukcje inżynierskie w prostych słowach, w artykule Kombajny z Płocka cz. 3 Polowanie na Bizona (Upadek FMŻ) oddał tragedię polskiego przemysłu:
W tamtych czasach słyszało się z ust polityków, że w wolnej, nowej ojczyźnie obywatel zarabia tyle, na ile pozwala mu jego własna inwencja. Gdy fabryki upadały, a ludzie tracili pracę, mówiło się, że to prawa rynku, ekonomia nowych realiów. Czy aby na pewno? Gdyby człowiekowi odciąć dopływ tlenu to niechybnie skona, lecz czy wówczas można powiedzieć, że najwidoczniej nie umiał dostosować się do nowych, beztlenowych realiów?
Z dnia na dzień koszt materiałów wzrósł 5-krotnie, dywidenda 7-krotnie, odsetki od kredytów 8-krotnie, a amortyzacja 11-krotnie. Tak rozpoczęła się agonia FMŻ, Ursusa, FSC, FSO, FSM, Stara, Jelcza, Nysy, WSK, Rometu oraz kooperantów. A wymieniam tu tylko fabryki związane z motoryzacją. To samo dotyczyło hut, walcowni, odlewni, stoczni, kopalni itp., Lecz by uczynić Polskę atrakcyjną dla zagranicznych inwestorów trzeba było najpierw osłabić (czyt. zniszczyć) własny przemysł. Mocne słowa? A i owszem. Ludzie, którzy tracili pracę z powodu zamykania fabryk czuli się oszukani. Nie śmieli protestować czy strajkować, bo przeciwko komu tym razem? Przecież „komuny” oficjalnie już nie było.
Zapaść spowodowała w roku 1991 zwolnienie 1000 pracowników. Technicy wykształceni w przyzakładowej szkole nie dostali pracy w zakładzie, kolejne grupowe zwolnienia objęły robotników słabiej wykwalifikowanych, sprzedawano budynki socjalne, laboratoria. Ludzi trzymano w nieogrzewanych w zimie budynkach. W wyspecjalizowanej fabryce, na pustych stołach montażowych zaczęto robić na zamówienie stojaki do kaset VHS. Aby starczyło na wypłaty szukano egzotycznych rynków zbytu, jeśli udało się wysłać kilka sztuk bizonów np. do Libanu, był to wielki sukces. Pod koniec roku produkcja stanęła, zamówień nie było, Ministerstwo Przemysłu pozostawało głuche na postulowane programy restrukturyzacyjne. W 1992 pojawił się pomysł prywatyzacji, zakłady podzielono, utworzono spółeczki: Fabryka Maszyn Żniwnych Bizon S.A. oraz Zakład Powłok Galwanicznych. Mimo trudnej sytuacji, za wszelką cenę starano się nie porzucać produkcji kombajnów. w tym samym roku rozpoczęto produkcję na fińskiej licencji mniejszych kombajnów SAMPO, oraz Bizon BS Z110, w którym zastosowano pionierskie rozwiązania w zakresie omłotu i czyszczenia ziarna (rezygnacja z wytrząsaczy klawiszowych na rzecz 3 bębnów - pierwszy omłot, pozostałe służące jako "wialnia").

Rząd pozostawał bierny na apele pracowników:
(...) Uważamy, że nie wolno dalej tak beztrosko burzyć wszystkiego, co jest dotychczasowym dorobkiem całego społeczeństwa. Nie możemy więc biernie przyglądać się rujnowaniu zakładu, w który jako załoga cały czas inwestowaliśmy przekazując wypracowane zyski na jego rozwój. Dalsze ignorowanie problemów zakładu (...) wzbudza wśród załogi wiele emocji, a obecna desperacja może doprowadzić do wyrażenia tych nastrojów w bardziej zdecydowanej formie. W pierwszym etapie zmniejszyliśmy dwukrotnie zatrudnienie, przedsiębiorstwo dwuzakładowe zredukowano do jednozakładowego, uruchomiliśmy nowe wyroby, odstąpiliśmy od świadczeń socjalnych na rzecz pracowników. Obecnie realizowany drugi etap (...) wymaga zasilenia przedsiębiorstwa w środki finansowe, ponieważ finansowanie podjętych działań we własnym zakresie jest niemożliwe (...) Oczekujemy zatem stosownych decyzji rządowych , pozwalających na wyjście przedsiębiorstwa z zapaści, w jakiej się znaleźliśmy a która spowodowana została przede wszystkim 15 krotnym spadkiem sprzedaży kombajnów zbożowych oraz wyniszczającą całą gospodarkę polityką kredytową. Zwracamy się z apelem do Pana Premiera o podjęcie decyzji w sprawie oddłużenia zakładu i wsparcie finansowe drugiego etapu restrukturyzacji (...)”
W tym samym czasie, w ramach wspierania rozwoju gospodarki, państwo polskie pozwoliło na bezcłowy import kombajnów z zachodu, dobijając tym samym płocką fabrykę, przekreślając losy wielu zatrudnionych, pozbawiając ich środków do życia, zwyczajnie wyrzucając na bruk. Po przekształceniach i protestach pod koniec 1992, w fabryce efektywnie pracowało tylko 20 osób, zapewne mniej niż w przedwojennych warsztatach Urbańskiego. Powstała za to nowa spółka BIZON Sp. z o.o. Podjęto produkcję zastępczą, FMŻ była już jednak trupem, w 1993 wprowadzono zarząd komisaryczny, 1 lipca 1996, 126 letnia historia zakładów została przekreślona postawieniem w stan likwidacji. Osoby, których wypowiedzi wplotłem w powyższy tekst, nie dowierzają w to co się stało. Zwolnione przed 15 laty, klepią dziś bidę na nędznych emeryturach, jeśli nie były dość młode aby się przekwalifikować.
To był koniec FMŻ. 126 lat tradycji, niewyobrażalny wkład intelektualny i fizyczny w rozwój fabryki i produkcji kombajnów, lata badań i bezcennych doświadczeń – wszystko to przestało się liczyć.
Rozpoczęła się uczta dla sępów. Tym właśnie bowiem były przeprowadzane wówczas likwidacje przedsiębiorstw. Likwidatorzy mieli prawo sprzedawać za bezcen wszystko, co się dało, aby „ratować” w ten sposób majątek społeczny.
Czytamy w artykule Jana Gembary
To były setki detali, wszystko od zera było robione u nas, każda część, były też skomplikowane przecież, każdy detal miał swój stempel. Ty wiesz ile tych pras było? Wszystko było robione, na tokarkach, były wykrawarki, ciętarki - to wszystko obsługiwały narzędziownie, magazyny - gdzie to wszystko jest? - rozkradli!, kolesie Wałęsy
Tak oto zniszczono zakład maszynowy, który jak żaden inny, w realiach polskich miał ścisłe prawo bytu, dostarczania średniej wielkości maszyn dostosowanych do areału naszych gospodarstw. W raz ze zniszczeniem gospodarki w Płocku, pracę stracili dostawcy, hurtownicy - dziś podzespoły do Płocka przywożone są z "dalekich krajów". Absolwenci płockich techników, nie mając co ze sobą zrobić pakują walizy i wyjeżdżają na zachód. Ewakuacja z Polski trwa.

Trupa FMŻ (tzw. rentowną część fabryki) przejęło włoskie konsorcjum CNH (Case New Holland, grupa FIAT). Wśród załogi narastają spory, z opinii zamieszczonych na forum wynika że brak szacunku dla pracowników skutkuje podziałami wewnątrz zakładu:
Nie polecam tej firmy to banda wykorzystywaczy ludzi maja za śmieci jak potrzebują wykorzystują nawet w sobotę na noc, ganiają straszą obiecują coś potem jak już nie potrzeba wywalają jak śmiecia do kosza .. mój kolega tam pracował 5lat i został wyrzucony bo nie miał układów,,, i posiadał lepsze zdolności niż nie jeden tępy lider czy ciemny majster. ale nie miał pleców i papapa

Mam nadzieje że na P1 chłopacy nie podpiszą im 4-brygadowki niech poczują że muszą żyć dobrze z załoga a nie uważać ich za nic i nie szanować!!! Jeszcze trochę i poczują brak wykwalifikowanych pracowników! !

sezon sie zbliża ,a oni strasza ,że zwolnia ludzi ,jednocześnie proponując 4-brygadówkę ,troszke odwagi i by zrobili to co chcemy ,ale zabrakło wszystkim odwagi ,a co do laserowca ,to ciekawe ,kto sie kryje pod tym nickiem,ale chłopaki z laserów ,zawsze byli obsrani.

A ty jesteś bardzo odważny panie krawędziarz ciekawe jak ty byś miał umowę nie na stałe czy być taki mądry był wszyscy tylko cwaniakują jacy to są mocni a kerownik czy franek obsrany. Ale jak do ciebie przychodzi kierownik to sam robisz pod siebie wszystko w mordzie mocne a w rzeczywistości to cichutko siedzą. Jak jesteś taki odważny to napisz spotkamy się i zobaczymy czy nie zrobisz pod siebie.

Opracowałem na podstawie:
Kombajny z Płocka cz. 3 Polowanie na Bizona (Upadek FMŻ), Projektowanie i Konstrukcje Inżynierskie
Dzieje Fabryki Maszyn Żniwnych im. Marcelego Nowotki w Płocku 1870 - 1977, Jerzy Stefański, Płock 1985
Opracowania IBMER Płock
Relacje pracowników
Awatar użytkownika
skowron1980
Posty: 233
Rejestracja: ndz cze 26, 2011 12:11 pm

Re: Fabryka Maszyn Żniwnych w Płocku

Postautor: skowron1980 » wt gru 22, 2015 2:51 pm

Myślę, że warto by zbadać co do dziś zachowało się z dawnej fabryki między ulicą Sienkiewicza a Królewiecką. O ile mnie pamięć nie myli budynek dawnej odlewni (tej z pierwszego zdjęcia?) to dzisiejsze centrum handlowe Tayger. Zachowała się jeszcze druga odlewnia - przy uliczce Kaczmarskiego. Ten komin pewnie też miał jakiś związek z fabryką viewtopic.php?t=1834 . Czy ktoś kojarzy jeszcze jakieś przedwojenne pozostałości płockiej FMŻ?

Wróć do „Przemysłowe”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość