Strona 1 z 1

Więzienie i miejsce zbrodni - Sierpc

: pn maja 05, 2014 1:56 pm
autor: zbyszekg9
Na murze należącym do klasztoru na wzgórzu Loret, znajduje się tablica upamiętniająca pomordowanych przez hitlerowców w latach 1940-1945. W czasie II wojny światowej klasztor wykorzystywany był przez Niemców, jako więzienie.

Re: Tablica ku czci zamordowanych - Sierpc

: wt maja 06, 2014 10:22 am
autor: Dziadek Jacek
Ta ziemia co rusz spływała krwią.
W klasztorze, jak się doczytałem w jakimś opracowaniu (chyba o Skępem?), na sam koniec Powstania Styczniowego był szpital dla rannych powstańców (wymordowanych przez kozaków ?). Ponoć pod Koziołkiem - wieś (stacyjka kolejowa) w połowie drogi do Skępego, została stoczona jedna z ostatnich bitew, nie chcących złożyć broni zdesperowanych powstańców. Zginęło paru ze Skępego, wśród nich ksiądz czy kleryk - kapelan oddziału powstańczego.
Nie znalazłem potwierdzeń tej wiadomości - czy może ktoś coś słyszał ? Jeśli to prawda, to obok tej istniejącej tablicy powinna się znaleźć i druga, ta upamiętniająca rannych powstańców, pomordowanych przez kozaków.

Re: Tablica ku czci zamordowanych - Sierpc

: wt maja 06, 2014 11:01 am
autor: tete
Dziadek Jacek pisze:Ponoć pod Koziołkiem - wieś (stacyjka kolejowa) w połowie drogi do Skępeogo, została stoczona jedna z ostatnich bitew, nie chcących złożyć broni zdesperowanych powstańców. Zginęło paru ze Skępego, wśród nich ksiądz czy kleryk - kapelan oddziału powstańczego.
Nie znalazłem potwierdzeń tej wiadomości - czy może ktoś coś słyszał
Słabo Waść szukałeś ;) - viewtopic.php?f=86&t=3328&p=13449&hilit ... iem#p13449

Re: Tablica ku czci zamordowanych - Sierpc

: śr maja 07, 2014 6:50 pm
autor: Dziadek Jacek
Teraz znalazłem - dziękuje

Re: Tablica ku czci zamordowanych - Sierpc

: pt lis 11, 2016 5:54 pm
autor: Majsterek
Na święto niepodległości pojawiła się nowa tablica pamiątkowa na murze dawnego niemieckiego więzienia. Nareszcie nowego tynku doczekał się wydzielony pod miejsce pamięci fragment muru. Prace zakończyły się przedwczoraj. Nowa tablica w krótkich słowach informuje o poległych tu Polakach. Nie dowiemy się z niej jednak że było tu więzienie, skąd pochodzili skazani, co się tu działo podczas "wyzwolenia". Przypominam że Niemcy zamordowali tu przed własną ucieczką z Sierpca wszystkich pozostałych więźniów, dla zatarcia śladów zwłoki czymś polali i wszystko spalili. Po wejściu sowietów krwawej jatce nie było końca. Ruscy, do spółki z lokalnym polskim elementem prosowieckim oraz ze zwykłymi obywatelami w ramach odwetu zaczęli mordować przedstawicieli mniejszości niemieckiej, pozostałych w okolicach Sierpca.

Uważam, że oprócz eleganckiej, na pewno potrzebnej tablicy kamiennej, na którą długo czekaliśmy, powinna stanąć obok plansza informująca o całości zdarzeń, jakie tu zaszły. Oczywiście z zachowaniem odpowiedniej kolejności i proporcji.
t1.jpg
Tablica ku czci zamordowanych - Sierpc
t1.jpg (343.93 KiB) Przejrzano 1507 razy
t2.jpg
Tablica ku czci zamordowanych - Sierpc
t2.jpg (295.69 KiB) Przejrzano 1507 razy
t3.jpg
Tablica ku czci zamordowanych - Sierpc
t3.jpg (299.58 KiB) Przejrzano 1507 razy
Ponizej fragment opracowania ze strony Pracowni dokumentacji dziejów miasta Sierpca:
19 stycznia, Niemcy metodycznie mordowali polskich więźniów osadzonych w poklasztornym więzieniu. Późnym wieczorem Polacy wprowadzani byli pojedynczo do cel, strzelano im w tył głowy. Część mordowanych miało ręce związane drutem kolczastym. Sterty ciał polewano łatwopalną cieczą (według relacji - naftą) i próbowano spalić. Kilka osób przeżyło tę masakrę. Jedna z ocalałych, Sabina Kozłowska, była świadkiem oskarżenia przeciwko niemieckiemu gauleiterowi i nadprezydentowi Prus Wschodnich, Erich'owi Koch'owi (Sierpc podczas wojny znajdował się w granicach III Rzeszy, w prowincji Południowe Prusy Wschodnie (Südostpreussen).
Większości ofiar nie udało się zidentyfikować, znanych jest kilka nazwisk: Kazimiera i Irena Różańskie, Jan Grajda, Józef Ocicki, Władysław Ablewski, Czesław Dąbrowski,Wacław Laskowski, Marian Trojanowski, Halina Ciesielska.
Po wkroczeniu Rosjan ciała zamordowanych wyniesiono z cel i ułożono przy klasztornym murze, na dziedzińcu więzienia, celem identyfikacji. Jednak ze względu na ich stan, w większości przypadków była ona niemożliwa.
Sierpczanie, porażeni ogromem zbrodni, spontanicznie rozpoczęli wymierzanie sprawiedliwości, czy raczej zemsty, na pozostałych w mieście Niemcach. Co było równie tragiczne, ponieważ zostali ci, którzy Polakom w żaden sposób nie zaszkodzili przez cały okres wojny - a więc czuli się w miarę bezpiecznie. Według późniejszych relacji Niemców spędzano na miejsce, gdzie leżały ciała zamordowanych Polaków i tam ich zabijano. Podobno młody człowiek, który wśród zwłok rozpoznał swoją żonę, gołymi rękami zatłutkł na śmierć przejeżdżającego w pobliżu dorożką niemieckiego gospodarza.

Re: Więzienie i miejsce zbrodni - Sierpc

: sob sty 19, 2019 7:18 pm
autor: Majsterek
Obchodzimy dziś ważną rocznicę. 74 lata minęły od tragicznych wydarzeń w Sierpcu. Pamiętna noc z 19 na 20 stycznia 1945 miała w Sierpcu wiele zmienić. Jedni liczyli na wyzwolenie spod bata niemieckich ciemiężycieli. Inni wiedzieli, że wojna nie kończy się, a do bram puka nowy, rosyjski okupant. Tak jak w całej naszej ojczyźnie, po nocy, która trwała prawie 64 okupacyjne miesiące, miał nie wstać nowy, radosny dzień.

Niemcy uciekali w popłochu: uciekało wojsko i administracja okupacyjna. Jak dotąd nieustraszeni w szykanowaniu, wywożeniu i mordowaniu Polaków teraz uciekali jak zwykli tchórze - przedstawiciele „rasy panów”. Uciekali członkowie mniejszości niemieckiej, koloniści - jak często się ich nazywa. Uciekali napływowi Niemcy, zwożeni z różnych zakątków wojennej Europy na miejsce wysiedlanych rodzin Polskich i Żydowskich. Cywile - nierzadko zaangażowani w tępienie Polskości, ale i tacy, których bierna postawa wobec wyniszczania narodu polskiego mieściła się może na końcu listy krzywd. Uciekali również sprawiedliwi Niemcy, którzy potrafili przeciwstawić się polityce wyniszczania Polaków, pomagali polskim rodzinom, nie wyrzekli się człowieczeństwa, na rzecz hitlerowskiego nadczłowieczeństwa. Wszyscy nie uciekli.

To nie koniec zmian. Stawało się jasne, że naród który przeszedł piekło wojny, nigdy nie będzie tym samym. Stosunek do Sowietów, przynależność do organizacji bojowych - tych podległych dotąd władzy w Londynie, albo tych które ciągnęły ze wschodu, niosąc mrzonki ludowego wyzwolenia – to kolejne rozterki szargające konającego ducha narodu, na tych szwach pękała teraz Polska. Dotychczasowi rodacy stawali się zdrajcami, bratnia dotychczas ręka sąsiada miała okazać się zdradziecką ręką mordercy. Tak rysowała się tragedia państwa pozbawionego już stolicy, skazanego przez mocarzy w Teheranie na niebyt, ograbionego, rozszarpanego zbrodniami i nienawiścią, osnutego łuną pożarów, zgliszcz, wśród krzyku sierot, płaczu matek, grobów ojców, jazgotu pociągów wywożących skazańców wytypowanych już przez nowego okupanta.

Tak w nocy zmiany okupacyjnej warty wglądał również Sierpc, a w szczególności miejsce uchodzące za jedno z najważniejszych w dawnym grodzie nad Sierpienicą: sanktuarium Matki Bożej z przynależnym klasztorem. Najpierw wypada wspomnieć nieco o historii. Niegdyś zmierzały tu tłumy pielgrzymów z najdalszych zakątków Polski. Słynąca łaskami Matka Boża Sierpecka nie szczędziła pociechy w utrapieniach, ulgi w chorobach, umocnienia w życiowych powołaniach. Zgromadzenie Benedyktynek funkcjonowało od 1620 roku, gdy sprowadzono tu 6 sióstr zakonnych z Chełmna. Zakon rozwijał się za sprawą fundatorki, Zofii Potulickej. Przekazała ona swe dobra i wstąpiła w szeregi sióstr zakonnych wraz z dwoma córkami w 1625.
Zakon służył chwale Matki Bożej ale i miastu, działalnością wytwórczą, charytatywną, opiekuńczą i oczywiście wstawiennictwem sióstr w chwilach radości rozkwitu i smutku upadku. A doszło do niego wraz z upadkiem państwowości, kolejnymi przegranymi powstaniami i w końcu kasatą w 1892. Nastały czasy carskich warsztatów i koszar (1). Gdy rozpętała się pierwsza wojna, zorganizowano w klasztornych murach więzienie. Klasztor musiał być miejscem ludzkiej tragedii, tak czy inaczej, w dziwny, „diabelski” sposób sprzeciwiając się idei fundatorki z XVII w. Funkcje więzienia pozostawiły tu władze podczas dwudziestolecia wolnej Polski międzywojennej.
klasztor.jpg
Fot. 1 - Kościół i klasztor w Sierpcu (1915)
klasztor.jpg (494.5 KiB) Przejrzano 1183 razy
Największa tragedia miała się jednak dopiero rozegrać. Podczas okupacji drugowojennej Niemcy w ramach polityki oczyszczania zdobytej „przestrzeni życiowej” wprowadzili drakońskie kary. Wyroki zapadały wg przepisów wyjątkowych dla Polaków (zupełnie odmiennie do prawa stosowanego dla obywateli niemieckich). Wprowadzono ustawę dla Polaków i Żydów, w myśl której „w sprawach postępowania karnego sąd i prokuratura stosują karę według własnego uznania”. Okupanci tworzyli więc obozy i więzienia, (obozy i więzienia na północnym Mazowszu) dosłownie w każdej większej wiosce, by każdy "winny" bycia Polakiem nie uniknął kary. Więzienie sierpeckie zajęli Niemcy i przetrzymywali w nim Polaków skazywanych tłumnie za najróżniejsze „ciężkie” przewinienia. Najczęstszym z nich były: wymiana towarów obłożonych zakazem (chodzi tu o artykuły pierwszej potrzeby, głównie żywność), nielegalny ubój hodowlanych zwierząt. Przecież zbrodniarze żądali mięsa na swoje potrzeby i przymusowe dostawy dla wojska – na co jedzenie Polakom, tym „podludziom”, którzy i tak mieli tylko Niemcom służyć a później zostać usunięci, aby zapewnić „przestrzeń życiową” dla niemieckich kolonistów. Kolejną zbrodnią było nie zastosowanie się do nakazu wywłaszczenia (tj. wyrzucenia z domu z całą rodziną i tylko drobną częścią wyposażenia). Zarządzenie Landrata z mocy którego pozbawiano Polaków dobytku, na rzecz nowo osadzanych, niemieckich kolonistów, nie pozostawiało złudzeń. Należy zwrócić uwagę, że jest ono sygnowane tytułem własności nowego właściciela - „Państwa Niemieckiego”, a nie żadnego hitlerowskiego, nazistowskiego itp. (nazwy ostatnio modne, zupełnie mylące nieświadomego czytelnika):
W biegu akcji wysiedleńczej zostaje Panu użytkowanie majątku należącego do Państwa Niemieckiego od zaraz odebrane i jest Pan ze swojego majątku i zagrody wysiedlony. Pozwala się Panu zabrać ze sobą tyle przedmiotów, ile można przetransportować ręcznym pakunkiem. Jako miejsce zatrzymania wyznacza się Panu miejscowość Piaski w gminie Białyszewo. Natychmiast po wysiedleniu ma się Pan wraz z rodziną wymeldować u właściwego Komisarza, a po przybyciu na nowe miejsce ponownie zameldować u Komisarza gminy. Niezastosowanie się do mego zarządzenia pociągnie za sobą umieszczenie Pana w przymusowym obozie pracy i pozostawienie rodziny samej sobie (2).
To tylko niektóre przykłady „przewinień”. Na podstawie szerokiej literatury wspomnień, można domniemywać, że trafiali tu Polacy za wiele innych przestępstw wobec władzy stanowiącej uznaniowe prawo – prawo życia albo prawo śmierci. We wspomnieniach ówczesnych mieszkańców przewija się stwierdzenie, że wystarczyło krzywo spojrzeć na przechodniego Niemca, by zostać pobitym i znaleźć się w więzieniu.
tablica.jpg
Fot. 2 - Dawna brama wjazdowa do sierpeckiego więzienia – dziś miejsce pamięci. Napis głosi: Miejsce uświęcone krwią kilkuset Polaków, zamordowanych przez niemieckiego okupanta w latach 1939 – 1945
tablica.jpg (81.27 KiB) Przejrzano 1183 razy
Idąc do kościoła (…) widziałam mężczyznę, który zdjął czapkę przed kościołem, a naprzeciwko szedł naczelnik więzienia, który doszedł do owego mężczyzny, uderzył go w twarz, zrzucił czapkę z głowy i krzyczał: „Kto ważniejszy, ja czy wasz Bóg!? (3)
Pierwszym naczelnikiem więzienia został miejscowy kolonista niemiecki Waldemar Grycner (4), zastąpiony niebawem osadnikiem z Prus Wschodnich, którego nazywano w mieście „Mazur”. Widać tu zaangażowanie lokalnych Niemców w tworzenie opresyjnego aparatu przeciwko Polakom. Wg dokumentów Głównej Komisji Badania Zbrodni Hitlerowskich w Polsce Liczba miejsc 1.02.1941 wynosiła 78 dla mężczyzn i 10 - dla kobiet. W styczniu 1942 w więzieniu utworzono oddział dla Polaków (dorosłych i nieletnich) skazanych na karę obozu karnego (do 6 miesięcy), z okręgów sądowych obwodowych w Mławie i Sierpcu. Po wyroku więźniów wywożono do więzień w Sztumie i Królewcu oraz do obozów koncentracyjnych (5). Niemcy prowadzili wciąż jakąś dziwaczną, niezrozumiałą relokację skazańców pomiędzy różnymi więzieniami. Dokonywano również licznych egzekucji. 42 więźniów, relokowanych do Sierpca z obozu w Działdowie (6) rozstrzelano 30 sierpnia 1940, w przeddzień rocznicy wybuchu wojny. Skazanych przewieziono nad Sierpienicę i tam mordowano. Zwłoki spoczywają w zbiorowej mogile u zbiegu ulic Kościuszki i Rypińskiej. Największa egzekucja odbyła się w połowie września 1942 rozstrzelano na terenie ogrodu przyklasztornego 152 więźniów (byli to uczniowie, dziewczęta chłopcy oraz nauczyciele przywiezieni zjednej ze szkół bydgoskich, po co? za co?) (7). Liczba wszystkich ofiar niemieckich oprawców pozostanie najpewniej nieustalona. Nieznane jest również miejsce ich pochówku. Wiele wskazuje na to, że teren przyległy do klasztoru kryje tajemnice w postaci masowych grobów. Żadnych ekshumacji nie przeprowadzono. Podpowiedzią są jednak wspomnienia Janiny Huras i Janiny Peszyńskiej które zajścia na terenie obozu obserwowała przez okna, swych domów:
Pewnego dnia chyba w 1941 spotkałam na ulicy gromadkę mężczyzn prowadzoną przez żandarmów do więzienia. Wygląd ich był okropny. Byli strasznie wyczerpani, rękoma przykładanymi do ust wskazywali, że są głodni, z ich twarzy wiele można było wyczytać. Niestety, w żaden sposób nie można było pomóc, człowiek był bezradny. Więźniowie prawdopodobnie zostali rozstrzelani. (…) Byłam świadkiem, widziałam to, jak został zamordowany jeden z więźniów, który próbował uciec. Schwytano go a naczelnik więzienia bił go tak długo pękiem kluczy aż go zabił. Cały czas wydobywał się tylko jeden, nieludzki jęk boleści. (…) Więźniów wykorzystywano do pracy, więc podawało się im po kryjomu jedzenie. Trzeba było robić to bardzo ostrożnie, bowiem groziła za to kara śmierci, a więźniowie rozchwytywali jedzenie w jednej chwili. (…) Gestapo rozstrzeliwało więźniów wieczorem i nocą. Szosa i miejsce było oświetlone reflektorami samochodów, Niemcy pilnowali, by nikt tego nie widział i nikt nie próbował uciekać. Strzelanie było słychać nieraz po kilka godzin (8).
Słychać było te strzały u nas, jak strzelali, jak tych ludzi zabijali. Całe transporty wozili z Działdowa, z Rypina, z tych okolic. Tam na tym dziedzińcu, gdzie tych ludzi zabijali, to taki dół był, później siostry po wojnie tam taki krzyż postawiły, gdzie te ciała są tych, co zabijali ich, to ja nie wiem (…) Oni wieczorem, w nocy wywozili tych więźniów chyba, oni chyba tych nieboszczyków to wywozili z tego dołu, tam był wykopany olbrzymi dół kwadratowy. To było w tym miejscu, jak jest od szosy jest brama wjazdowa (9).
Niemniej tragiczny był finał niemieckiej okupacji i zbrodnia jakiej dokonali tu Niemcy 19 stycznia 1945. Grupa 85 skazańców (10), których owa noc zastała w więziennych murach, miała nie dożyć świtu. Nikt miał nie wiedzieć o tym, co działo się tu przez minione lata. Niemcy zrealizowali zamierzenie, ale ich plan do końca się nie powiódł - kilka osób cudem uszło z życiem (11). Jedną z ocalałych była Sabina Kozłowska, później świadek w procesie Ericha Kocha, okupacyjnego nadprezydenta Prus Wschodnich, któremu podlegała Rejencja Ciechanowska, w tym Sierpc (przypomnijmy, że tereny nasze, w przeciwieństwie do Generalnego Gubernatorstwa, włączono w 1939 do Rzeszy i poddano zintensyfikowanej akcji wyniszczania żywiołu polskiego). Warto przytoczyć wspomnienia ocalałej, którymi podzieliła się z Lucjanem Ciarką na początku lat `70, w wieku około 50 lat:
W jednej celi przebywało nas 30 osób. Sala była największa. Prycze były poziome. Każdy miał swoje prycze do spania. (...) W więzienia czekałam do sprawy. W dniu 19 stycznia 1945 r. o godzinie 10 przyszło 3 gestapowców i zawołali po dwie na korytarz. Związali dwie do siebie pasem i kazali iść korytarzem. Na końcu korytarza kazali nam wejść do sali otwartej i strzelali w tył głowy. Ja zobaczyłam, że było już sporo kobiet zabitych, przewróciłyśmy się, a oni do nas strzelali. Po otrzymaniu strzału przytomności nie straciłam. Po mnie przyprowadzili jeszcze trzy pary. Strzelali z tyłu głowy. Jedna z zastrzelonych przewróciła się na mnie. Gestapowiec ją dobijał i mnie ta kula trafiła w obojczyk. Następnie zamknęli salę i odeszli. Przez ścianę słychać było strzały. Tam rozstrzeliwali mężczyzn. Następnie wrócili do nas sprawdzić, czy która z nas żyje. Poleli nas jakimś płynem, rozmawiali po niemiecku, a następnie zamknęli. Słyszałam jak zamykali bramę więzienną. Odwiązałam się od koleżanki, a następnie weszłam na pryczę i wyglądałam okienkiem. Słyszałam głos z zewnątrz i chodzenie po korytarzu i odezwałam się - na głos: „gdzie jesteście, to was wypuszczę”. Nie mogły się do mnie dostać, ponieważ zasłaniała brama. Weszły do kuchni więziennej, wzięły klucze i otworzyły do celi. Były to dwie koleżanki z mojej celi, które nie zostały z pośpiechu zabite przez Niemców. Do nich dołączyła się Pani Jesieniowa, która obecnie mieszka w Warszawie, z zawodu nauczycielka. Jesieniowa zdjęła szal z siebie i okryła mnie, bo ja byłam bardzo zakrwawiona. Przed południem zaprowadziły mnie do szpitala. Doktor Pokutyński, siostra Teofila i Wolska zrobiły mi opatrunek. Po zrobieniu opatrunku w szpitalu była Pani Wolska ze Zglenic. W swoje konie sankami zabrała mnie do siebie do domu. (...) Jak mnie wyprowadzono z więzienia w Sierpcu, byli jeszcze Niemcy i więzienie w tym czasie nie było podpalone. W tej celi, co ja byłam, zostało zabitych 16 kobiet, a mężczyzn, nie wiem dokładnie, ile było, ale słyszałam, że 80 (12).
Wielu ważnych informacji dostarcza dziennik prowadzony przez ks. Ksawerego Ziemieckiego, pełniącego w trakcie okupacji posługę w więzieniu (20.01):
Nagle rano wpadła do nas jakaś przerażona, niemal obłąkana, stara kobieta z krzykiem i płaczem, że Niemcy wczoraj wieczorem w nocy wymordowali wszystkich więźniów, mężczyzn i kobiety. Ona jedna, postrzelona, pod gromadą zabitych udała nieżywą, wyczekała dłuższy czas, całą noc, nie wiedząc, czy Niemcy już odjechali, czy jeszcze gdzieś kręcą się w pobliżu ... Dopiero teraz, z trudem wydostała się spod zwału trupów i przybiegła do nas ... Chcieliśmy zaraz biec do więzienia, zobaczyć pomordowanych, udzielić ewentualnie rozgrzeszenia, ale jakiś mężczyzna zatrzymał nas, że nie wolno tam wchodzić, całe więzienie jest podminowane i lada chwila może wybuchnąć (13).
115.jpg
Fot. 3 - Oględziny ciał ofiar. (Materiał archiwalny w zasobach Pracowni Dokumentacji Dziejów Miasta Sierpc)
115.jpg (233.28 KiB) Przejrzano 1183 razy
114.jpg
Fot. 4 - Ofiary niemieckiego mordu w więzieniu w Sierpcu, w tle brama więzienia, dzisiejsze miejsce pamięci. (Materiał archiwalny w zasobach Pracowni Dokumentacji Dziejów Miasta Sierpc)
114.jpg (204.5 KiB) Przejrzano 1183 razy
Ofiarami padli nie tylko mieszkańcy Sierpca i okolic (patrz. Tabela 1), ale także więźniowie przywiezieni z odległej gminy Czerwińsk nad Wisłą. Do dziś nie ustalono ścisłej liczby oraz personaliów wszystkich ofiar. Zginęli, by wycofujący się oprawcy mogli czuć się bezkarnie zacierając wszelkie ślady swej działalności. Niestety za zbrodnię nie odpowiedział nikt z faktycznych sprawców (zlinczowani zostali za to inni, najczęściej przypadkowi Niemcy, o czym będzie dalej mowa). W pobliskim Skrwilnie, gdzie ostatnie miesiące okupacji upłynęły pod znakiem wykopywania tysięcy Polaków z masowych mogił i palenia zwłok również chodziło o zacieranie śladów. Czy podobny scenariusz miał powtórzyć się w Sierpcu? 20 stycznia, w niewyjaśnionych okolicznościach, budynki klasztoru zapłonęły, wg Ziemieckiego, ok. godziny 22. Pozornie wykluczałoby to możliwość podpalenia przez obsadę więzienia, która wg Kozłowskiej uciekła przed południem już 19 stycznia. Jednak wg niektórych relacji, sterty ciał polewano łatwopalną cieczą i próbowano spalić z premedytacją (14). Ciekawe w tym kontekście są wspomnienia Kozłowskiej, która również wskazuje, że ciała w celi śmierci czymś polewano. Jednak nie wspomina nic o płomieniach, opisując moment opuszczenia więzienia. Kluczowe pytanie, o sprawcę podpalenia miejsca mordu pozostaje otwarte. Sprawa komplikuje się, gdy weźmiemy pod uwagę osobę Lidki Schmidt, którą znaleziono martwą w więzieniu już po niemieckich egzekucjach (15). Co tam robiła? Czy nie należy rozpatrzyć celowego opóźnienia zapłonu dla osiągnięcia jakiegoś zamierzonego zatarcia faktycznych okoliczności zbrodni? Anna Jasińska, mówiąc o ocalałych wspomina:
Wiem też o drugim przypadku (...) kobiety, której nie zabito w więzieniu. Wydostała się z celi i doszła do bramy, a w bramie tkwiły jakieś klucze. Okazuje się, że Niemcy zostawili klucze w bramie nie od wewnątrz, tylko od zewnątrz. Koło więzienia przechodziła pani Helena Szczerba, nauczycielka. Kobieta z więzienia prosiła, żeby otworzyć jej bramę. Pani Szczerbowa to usłyszała i otworzyła. Wtedy ta kobieta opowiedziała Szczerbowej, że po zastrzeleniu więźniów chodziła między nimi Niemka i dobijała kluczami tych, co jeszcze żyli. Niemka ta nazywała się Lidka Schmidt - wysoka, przystojna blondynka z Białas (16).
Problematyczne jest również ustalenie dokładnego czasu mordu i ucieczki oprawców. Wypowiedzi obu ocalałych, w tym zakresie zdają się wzajemnie wykluczać. Ks. Ziemiecki notuje że w sobotę 20.01 rano widział ocalałą kobietę, która twierdziła że mord odbył się wieczorem 19 stycznia. Młodsza z ocalałych przeczy, podając okolice godziny 10 rano. Ks. Ziemiecki notuje w swoim dzienniku, że Niemcy uciekli wieczorem 19 stycznia. Akt zgonu Szczepana Ocickiego również wskazuje ten dzień (godz. 5). Data 19.01 potwierdza się pośrednio jeszcze w jednym przekazie (17):
20 stycznia, (…) w sobotę rano razem z Marianem Zajdzińskim, synem Stanisława, (…) wybraliśmy się do Sierpca. Chcieliśmy się dowiedzieć co stało się z naszymi bliskimi i innymi więźniami. Pytaliśmy się ludzi w Rościszewie, ale jeszcze nikt nic nie wiedział. W Nadolniku powiedziano nam że wszyscy więźniowie zostali zastrzeleni i podpaleni. Kiedy doszliśmy do Sierpca, była już szarówka. (aut. zważając na 20 stycznia, była godzina 15-16) Na terenie klasztoru gdzie było więzienie, unosił się dym. Zwłoki leżały w celach jak popadło. Niektóre były powiązane drutem ręka do ręki. Były czarne, opalone tak że nie było możliwe rozpoznanie nikogo. Postanowiliśmy wrócić do Bieżunia. (…) Z płaczem wróciliśmy do domów. (…) Mord miał miejsce wieczorem z czwartku na piątek z 18 na 19 stycznia (18).
Powyższe informacje wskazują, że w sobotę po południu 20.01 było już po pożarze, lecz jeszcze unosił się dym, co stoi w sprzeczności z dziennikiem Ks. Ziemieckiego w zakresie terminu wybuchu ognia. Potwierdzają jednak hipotezę o opóźnieniu pożaru względem mordu (o kilka bądź kilkanaście godzin), przyczyna pozostaje niewyjaśniona. Ogień nie opanował całości więzienia, a zwłoki, choć częściowo zwęglone, zachowały się. W niedzielę 21 stycznia dokonano oględzin więzienia, z udziałem rosyjskich wojskowych (generalicja sowiecka z majorem Bułakowem), rodzin ofiar, księży pełniących posługę przy więzieniu. Stosowne dokumenty podpisano w sierpeckim magistracie. Trupy wyniesiono na dwór, niestety w stanie często nie możliwym do identyfikacji. Niemniej jednak, część ofiar krewni zabrali na parafialne cmentarze.
103.jpg
Fot. 5 - Więzienie w Sierpcu podczas oględzin z udziałem rosyjskich wojskowych. (Materiał archiwalny w zasobach Pracowni Dokumentacji Dziejów Miasta Sierpc)
103.jpg (153.95 KiB) Przejrzano 1183 razy
Dymiły mury zabudowań klasztornych (wówczas więzienie). Niemcy uciekając, zabili uwięzionych strzelając im w tył głowy i podpalili budynek. Zwłoki leżały w kilku szeregach, gałki oczne wypłynęły od żaru (19).
Wkrótce jednak płomień szczęśliwie osłabł i począł zanikać. My, z ks. Romanem w tym czasie nie wytrzymaliśmy i pobiegliśmy zobaczyć pomordowanych. Widok był wstrząsający: parę sal zapełnionych trupami.. Przy błyskach dogasającego ognia widać pomieszczenia dość obszerne i więźniów, leżących parami, spokojnie, jedni na drugich, że tylko głowy było widać. Niemcy ich tak poukładali i strzelali w tył głowy... W innej sali więźniowie widocznie się bronili, leżeli bezładnie, oparci o ściany, w oknach, z rękami zasłaniającymi głowę - wyraźnie, biedni, bronili się, rozbiegli po całej dużej sali, bezradni w rozpaczy, oszaleli ze strachu, zastygli w konwulsjach i bólu... Pomodliliśmy się, dając pośmiertne rozgrzeszenie, boć to przecież wszyscy Polacy, ochrzczeni, męczennicy. Przyznam się, że w pierwszej chwili, gdy nas uderzył ten makabryczny widok, zapomnieliśmy o modlitwie, o naszym kapłańskim powołani, o jakimś akcie pokutnym i że w ogóle jesteśmy kapłanami. Wróciliśmy już do domu (było rano), przenosząc wszystko z tej ogrodowej piwnicy. Ale już, po takim strasznym widoku, sen był niemożliwy. W kościele odprawiliśmy Mszę św. za pomordowanych i czekaliśmy jakichś wiadomości o konstytuujących się nowych władzach miejskich (20).
Czy winni tego mordu ponieśli odpowiedzialność? Oczywiście nie. Jak tchórze uciekli, a wina rozlała się na innych, często niewinnych Niemców. Ile polskich ofiar pochłonęło to niemieckie więzienie podczas ponad pięciu długich lat okupacji? Ilu ludzi oglądało mury starego klasztoru, jako przystanku w drodze do koncentracyjnego obozu kaźni – tego prawdopodobnie nie dowiemy się nigdy. Michał Weber z Pracowni Dokumentacji Dziejów Miasta Sierpc dotarł za to informacji na temat śledztwa w sprawie mordu w więzieniu (21). Dokumenty w zbiorach IPN przywołują do odpowiedzialności grupę 11 esesmanów, oskarżonych również o inne zbrodnie wojenne. Okazuje się że Główna Komisja Badania Zbrodni Hitlerowskich w Polsce, w roku 1973 przesłała do prokuratury w Gessen (gdzie toczyło się postępowanie karne) wybrane materiały ze swojego śledztwa, w celu wyegzekwowania odpowiedzialności. W 1997 uzupełnione materiały przesłano do Ludwigsburgu. W 2004 (bardzo im się spieszyło) Niemcy poinformowali, że w toku prowadzonego śledztwa ustalono personalia niektórych morderców. Ostatecznie byli to: Friedrich Schulz, Bandow, Berger, Neubauer, Pross, a także inni nieznani z nazwiska funkcjonariusze. Stronie polskiej przekazano listę 50 ofiar. Postępowanie w Gessen umorzono w 1981, z powodu śmierci sprawców. Michał Weber w swoim opracowaniu przytacza historię funkcjonowania w okolicach Sierpca formacji „czyszczącej teren”. Miała się ona kwaterować w leśniczówce w Czumsku Dużym, a mianowała się nazwą „Hirschvogel”. Członkowie tej zbrodniczej organizacji działali do końca wojny, odpowiadają za przynajmniej dwie zbrodnie na pograniczu powiatu sierpeckiego i lipnowskiego (22). Istnieje domniemanie, że to właśnie oni mordowali w więzieniu.

Tabela 1 – Niepełny wykaz Polaków zamordowanych w egzekucji 19.01.1945. Na podstawie opracowania Michała Webera (24), zgodnie z materiałami z niemieckiego śledztwa, prowadzonego po wojnie przez prokuraturę w Gessen:

1 Ablewski Władysław 21 Skazany na podstawie donosu za pomoc w handlu Mogiła zbiorowa, cmentarz Sierpc
2 Adranowicz Stanisława 41 zam. Dąbrówki, areszt. w 1944 zamiast męża, którego żandarmi nie zastali w domu, pochowana na cmentarzu w Bieżuniu
3 Białasow (M) Mogiła zbiorowa, cmentarz Sierpc
4 Bojanowski Stanisław 38 Gm. Czerwińsk nad Wisłą
5 Boguś Antoni 37 Gm. Czerwińsk nad Wisłą
6 Budka/Budek Leon 29 Gm. Czerwińsk nad Wisłą
7 Ciesielska Halina Mogiła zbiorowa, cmentarz Sierpc
8 Dąbrowski Czesław Mogiła zbiorowa, cmentarz Sierpc
9 Dymotteo (Szrejna) Pelagia 60 Bieżuń Areszt. za nielegalny handel pod koniec 1944 Mogiła zbiorowa, cmentarz Sierpc
10 Durda Wojciech 43 Gm. Czerwińsk nad Wisłą
11 Głowiński Franciszek 34 Gm. Czerwińsk nad Wisłą
12 Gołębiewski Franciszek 53 Mogiła zbiorowa, cmentarz Sierpc
13 Grajda Jan 43 Mogiła zbiorowa, cmentarz Sierpc
14 Grześkiewicz Heliodor 23 Bieżuń (s. Władysława) Areszt. ok. 10.01.1945 Cmentarz w Bieżuniu
15 Jędrzejewska (Rakoczy) Stefania 29 Bieżuń Areszt. koniec 1944 za nielegalny handel
16 Kopera Józef 45 Gm. Czerwińsk nad Wisłą
17 Kościelewski Marian Mogiła zbiorowa, cmentarz Sierpc
18 Kozera Ryszard 22 Gm. Czerwińsk nad Wisłą
19 Kracz Eugeniusz 22 Gm. Czerwińsk nad Wisłą
20 Kubiak Kazimierz 31 Gm. Czerwińsk nad Wisłą
21 Kuchciński Jan 30 Mogiła zbiorowa, cmentarz Sierpc
22 Kuczera Władysław 36 Gm. Czerwińsk nad Wisłą
23 Laskowski Wacław
24 Leszczyński Ignacy Mogiła zbiorowa, cmentarz Sierpc
25 Łaski (herbu Korab) Wacław 64 Ziemianin, zarządca majątku Sierakowo, działacz społeczny Cmentarz Raciąż
26 Machała Marianna Mogiła zbiorowa, cmentarz Sierpc
27 Małachowska Eugenia 18 Areszt. koniec listopada 1944 za nielegalny ubój
28 Malinowski Aleksander Mogiła zbiorowa, cmentarz Sierpc
29 Mieczkowska Okolice Raciąża
30 Nadratowski Edward 52 Semborz Areszt. 24.12.1994 za nielegalny ubój i produkcję bimbru Mogiła zbiorowa, cmentarz Sierpc
31 Narszewicz Alfons 26 Gm. Czerwińsk nad Wisłą
32 Ocicki Szczepan 48 Mogiła zbiorowa, cmentarz Sierpc
33 Ocicki Józef Mogiła zbiorowa, cmentarz Sierpc
34 Pajewski Wiktor Mogiła zbiorowa, cmentarz Sierpc
35 Rogowski Czesław Raciąż Cmentarz Raciąż
36 Różańska Katarzyna 38 Borkowo Wielkie Areszt. koniec 1944 na podstawie donosu lokalnego Niemca na jej męża Józefa,
za ubój świni i handel mięsem Cmentarz Borkowo Kościelne
37 Różańska Irena 16 (c. Katarzyny) Areszt. wraz z matką, koniec 1944 Cmentarz Borkowo Kościelne
39 Salwowski Władysław Mogiła zbiorowa, cmentarz Sierpc
40 Sendal Julian
41 Snapczyński Ryszard 22 Gm. Czerwińsk nad Wisłą
42 Szerszeniewski Tadeusz 24 Raciąż Areszt. listopad 1944 na podstawie donosu o nielegalny handel bimbrem (23)
43 Szpetulski Henryk 44 Gm. Czerwińsk nad Wisłą
44 Tomulis Witold 35 Gm. Czerwińsk nad Wisłą
45 Trojanowski Marian Jerzy Mogiła zbiorowa, cmentarz Sierpc
46 Tylicki Bonifacy 29 Władysławowo Krawiec, żołnierz POZ, AK, BCH. Areszt. za nielegalną sprzedaż alkoholu wraz
z E. Nadratowskim i S. Adranowiczem Mogiła zbiorowa, cmentarz Sierpc
47 Włoczewski Julian 58 Gm. Czerwińsk nad Wisłą
48 Zajdziński Jan 27 Bieżuń Areszt. grudzień 1944 za nielegalny handel wódką Cmentarz Bieżuń
49 Zajdziński Stanisław 46 Bieżuń Areszt. 10.01.1945 za nielegalny ubój i sprzedaż wódki Cmentarz Bieżuń
50 Żywiałkowski Józef 54 Gm. Czerwińsk nad Wisłą

20 stycznia miasto zajmowali Rosjanie, żołnierze 65 Armii pod dow. gen. Pawła Batowa - wchodziła ona w skład II Frontu Białoruskiego (25) (dow. Konstanty Rokossowski). W walkach trwających kilka godzin poległo prawie 200 osób. Powszechną radość wywołała informacja o udanym ostrzale ostatniego pociągu z uciekającymi Niemcami. W kolejnych dniach zawiązywały się pod osłoną czerwonego bagnetu nowe miejskie władze. Rosjanie rabowali, niszczyli i pili na umór, nie pozostawiając w spokoju tego co zostało po Niemcach. Rabunek nie ominął również przyklasztornego kościoła. Pośród bezradności, ogólnego załamania i niepewności kolejnych godzin Sierpc pogrążał się w chaosie bezprawia i niewładzy. Rozpoczął się rabunek mieszkań i sklepów poniemieckich. Dały o sobie znać najniższe instynkty, wśród wyniszczonej ludności polskiej poczęła dominować chciwość i rządza odwetu. Samosądy dotknęły osób pochodzenia niemieckiego, które z jakiś powodów odważyły się nie uciekać. Odwetu dokonywali Polacy po społu z Rosjanami:
Jak weszli Rosjanie, nasi ludzie byli strasznie zdenerwowani. Całymi chmarami szli do więzienia, żeby patrzeć na te trupy. Nasi ludzie widzieli, że ciała zabitych zaczynały się psuć, więc wynieśli je z cel na dwór. Tę Lidkę Schmidt złapali i zabili. Pamiętam, jak leżała rozebrana do naga. To dziwne, ale Lidka Schmidt została złapana i zabita na terenie więzienia. W więzieniu już nikogo z Niemców nie było, tylko ta Lidka. Ona po prostu nie zdążyła uciec. Nasi ludzie byli tak oburzeni tym, co Niemcy zrobili w więzieniu, że ścigali Niemców – winien czy niewinien – i oddawali Rosjanom. Ci zabijali Niemców pod ścianą więzienną. Egzekucje były już 20 stycznia i w następnych dniach (26)
.

W poniedziałek 22.01 doszło do następującej zbrodni, zadanej przy udziale polskich rąk:
Wracając z miasta do naszej plebanijki na górze, skręciłem na plac więzienny, gdzie leżeli szeregiem pomordowani więźniowie. I zobaczyłem znowu coś, co mnie obezwładniło. Oto na miejscu pomordowanych Polaków, w ich dawnych celach, leżały teraz trupy kilku mężczyzn, dwóch młodych, zupełnie nagich kobiet i chyba dwojga małych dzieci. Okazało się, że to byli Niemcy, którzy nie zdążyli uciec, przywiezieni tu z podsierpeckiej wsi, ludzie na pewno niewinni, bo inaczej by uciekli, zostali w nadziei, że nic im się nie stanie, bo nie dokuczali, a może nawet bronili Polaków. I oto, tych ludzi pierwsi polscy milicjanci, z białymi opaskami na rękawach, wyciągnęli z ich domów, tu ich wraz z dziećmi przywlekli i, aby było okrutniej, kazali się rozebrać do naga i ... rozstrzelali, porzucając trupy, w wątpliwej wartości odwecie, na miejsce ciał pomordowanych ... Okrucieństwo niektórych ludzi nie zna granic i miary... Tak mi dotąd stoją w oczach te małe dziecięce trupy, zwłaszcza gdy patrzę na bawiące się beztrosko na ulicy nasze dzieci. I tamte bawiły by się podobnie (27).
Kolejne samosądy odbywały się następnego dnia, 23 stycznia:
Milicjanci z białymi opaskami na rękawach, przywożą z terenu, ze wsi podsierpeckich, Niemców, którzy nie chcieli lub nie zdążyli uciec. Stawiają ich pod murem więziennym, od strony naszego ogrodu, naprzeciw naszych okien i strzelają do nich. Pijani, więc trafili czasem, czasem nie, bili kijami. Oto tragiczny dzień rozpasanego terroru, nie było jeszcze nowych praw (poza Bożymi przykazaniami) i władz - samozwańczy milicjanci robili, co im się podobało, byli władzą prawodawczą, sądowniczą i wykonawczą razem. Ale to, co chcę teraz opisać, przechodzi pojęcie zdrowego, normalnego człowieka. Milicjanci postawili pod murem młodą, może 15-16 lat dziewczynę. Szarpali ją, ściągali ubranie, a ona - jakimś cudem - zdołała się wyrwać z ich rąk i z płaczem, krzykiem przerażenia, pobiegała w kierunku plebanii, w odległości może 50 m. Wybiegliśmy z domu, aby ją ratować. Niestety, biegnąc, nie widziała siatki parkanowej, dzielącej teren plebanii od więzienia. Upadła. Dopadli ją oprawcy i mimo naszych protestów, że trzeba poczekać na wyrok sądu, odciągnęli ją pod mur i leżącą zastrzelili. Jeden z tych bandytów gotów był nas usłuchać, ale ten drugi, o wyraźnie zbójeckiej twarzy, warknął coś obrzydliwie i nie zgodził się ... Jak on będzie kiedyś zdychał, czy nie stanie mu w oczach ta na pewno niewinna i bezbronna dziewczyna? Sąsiedztwo z więzieniem jest straszne: słychać ciągłe krzyki, wycia, strzały (28).
Niektóre z opisów przekraczają możliwości interpretacyjne zdrowego człowieka:
Widziałam otyłego Niemca który nazywał się Werner. Leżał jeszcze żywy na wznak z szeroko rozrzuconymi rękami i nogami. Kule karabinowe podziurawiły mu szyję. Jeden z pijanych skakał buciorami po jego brzuchu, a z otworów pozostawionych przez pociski sikała fontannami krew i inna zawartość wnętrzności, w miarę jak skaczący spadał całym ciężarem na tułów trupa. Obok bramy wejściowej na więziennym placu leżała sterta zwłok Niemców zastrzelonych przez Polaków. Było ich dużo, ta sterta miała znacznie większą wysokość niż mój wzrost. Na wierzchu tej kupy trupów znajdowały się rozebrane do naga zwłoki niemieckiej kobiety, przyciskającej do siebie ciało martwego dziecka. Z jej piersi nabrzmiałej pokarmem spływały krople mleka. Spod tej hałdy ludzkich ciał wypływał strumyczek krwi i poprzez bramę wylewał się na ulicę, spływając w dół, w kierunku mostu na Sierpienicy. Trudno mi powiedzieć, miałam wtedy kilkanaście lat, ilu Niemców zamordowano w szale zemsty za zbrodnie popełnione w klasztorze (29).
Kto wydawał wyroki? Czy sprawcy ponieśli jakąkolwiek odpowiedzialność? Zapewne nie. Można przypuszczać że członkowie tej „białej milicji”, współpracujący owocnie z wkraczającymi Rosjanami, stanowili zręby kadr montującego się aparatu bezpieczeństwa pod sowiecką już kuratelą. Szybkość ich zorganizowania zaraz po wkroczeniu Rosjan oraz zarysowana we wspomnieniach niektórych świadków struktura organizacyjna (30), pozwala wnioskować o ich wcześniejszym współdziałaniu z nowym okupantem. Być może później, ci właśnie postępowcy zajmowali się tępieniem i mordowaniem Polaków, byłych AK-owców, żołnierzy podziemia, którzy po tzw. „wyzwoleniu” musieli dalej walczyć, najczęściej o swoje życie. Zgodnie z przytoczonymi wcześniej wspomnieniami, reakcja na zbrodnie odwetu pozostałej części ludności cywilnej rozpina się między rozmyślnym współudziałem, przez zrozumiałą obojętność aż do skrajnego oburzenia i potępienia zbrodni. Dziś, ze względu na wygodę pozycji z której obserwujemy minione zdarzenia, ta ostatnia wydaje się jedyną właściwą. Nie sposób za to oczekiwać od ludzi zmęczonych wyniszczającą działalnością okupanta, by mieli czynnie włączać się w obronę Niemców, tym samym znów prawdopodobnie narażając się kolejnym najeźdźcom. Dla tego obojętność wydaje się najbardziej zrozumiała, gdy przyjmiemy ówczesny punkt widzenia. Na pewno należy potępić czynne poparcie odwetu, choć być może uczestniczyli w nim będący w szoku afektu, członkowie rodzin pomordowanych i spalonych polskich ofiar.
Wojna i okupacja, która trwała 6 lat, przeorała psychikę starszego pokolenia i mogła zachwiać jego zasadami moralnymi. W świadectwach dotyczących wydarzeń z 19/20 stycznia 1945 r. (…) są przykłady to potwierdzające, ale na szczęście nie były to postawy powszechne. Wielu sierpczanom nie odpowiadał krwawy odwet na przypadkowych Niemcach dokonywany na ich oczach, mimo że inni Niemcy dzień wcześniej w tym samym miejscu bestialsko wymordowali 85 polskich więźniów (31).

Ilu Niemców straciło życie w odwecie? Na ile kara wymierzona kolonistom niemieckim przez Polaków i Rosjan była adekwatna do ich okupacyjnych poczynań? Czy nie zapłacili swym życiem za tchórzostwo faktycznych morderców i zbiegów? Jeśli nawet wielu z nich faktycznie zawiniło, to czy śmierć wymierzona w dniach szoku i traumy była wyrokiem uczciwym? Czy możemy ich odpowiedzialność rozpatrywać w ujęciu zbiorowym, za wybitnie zbrodnicze czyny innych Niemców, przeciwko którym nie protestowali? Czy w ogóle możemy cokolwiek na ten temat mówić, skoro nie przeżyliśmy września, bombardowań obiektów cywilnych i sanitarnych, ostrzałów uchodźców w pieszych kolumnach, całej grozy okupacji: głodu, wysiedleń, zsyłek, zbiorowych egzekucji w Sierpcu czy pobliskich lasach, śmierci najbliższych, traktowania jako podludzi, katowania na komendzie gestapo i okolicznych obozach pracy, obojętności lokalnych Niemców? To pytania ważne, ale większość pozostanie bez odpowiedzi. Na pewno po chrześcijańsku, możemy się za ich dusze pomodlić, na pewno tego potrzebują. Klasztor i Sierpc tego potrzebuje, by na dobre uwolnić się od krępujących wspólnotę upiorów przeszłości. Co stało się ze zwłokami poległych Niemców - tego na razie nie wiemy.

29 stycznia 1945, w poniedziałek, ciała niezidentyfikowanych, około 40 Polaków pochowano w trumnach, w zbiorowej mogile na cmentarzu przy ul. Kościuszki. Pogrzeb poprzedziła procesja tłumów ludzi spod więzienia do cmentarnej mogiły. Dziś znajdziemy tam pomnik z niepełną z konieczności listą pochowanych tam ofiar. Uroczystość planowano dzień wcześniej. Obfite opady śniegu uniemożliwiły jednak podjęcie zwłok z placu przed więzieniem. Z ciężką sytuacją i zbrodniami zarówno niemieckimi jak i polskimi został zaznajomiony przybyły na miejsce wojewoda warszawski Stanisław Mazur (32). Trafnie odniósł się do zastanych okoliczności:
Oprowadziliśmy wojewodę po więzieniu, opowiedzieliśmy szczegóły tego masowego mordu - tylko trupy Niemców, cywilów, znajdujące się dotąd w pomieszczeniach więziennych, były widoczne, nie pokryte śniegiem… Wojewoda oglądał wszystko z zainteresowaniem, słuchał o akcji tej samozwańczej milicji, ocenił jako zrozumiałą, ale niedopuszczalną reakcję na zbrodnie niemieckie, za które w odwecie musieli ponieść odpowiedzialność niewinni ludzie (33).
mogila.jpg
Fot. 6 - Mogiła zbiorowa na cmentarzu w Sierpcu.
mogila.jpg (142.9 KiB) Przejrzano 1183 razy
W świetle przedstawionych faktów trudno jest o jednoznaczną ocenę niewątpliwej zbrodni. Odwet w tradycji chrześcijańskiej jest przecież niedopuszczalny, tym bardziej, że ofiarami padają tu osoby w najmniejszym stopniu, jeśli w ogóle winne. Trzeba jednak pamiętać, że Polacy w Sierpcu i okolicach znosili sąsiedztwo często faworyzowanych, szczególnie podczas zaborów, członków mniejszości niemieckiej. Szczególnie w przededniu wybuchu wojny sytuacja stawał się napięta. Wielu kolonistów czynnie działało w organizacjach, które niebawem miały okazać się tak zbrodniczymi w antypolskiej działalności (np. Selbstschutz). Warto przytoczyć tu fragment przemówienia Ludwika Wolfa który do Sierpca przyjechał specjalnie z Łodzi, na specjalne zebranie Deutsche Volksverband. Odbyło się ono 27 stycznia 1939 w mieszkaniu Zygmunta Hoffa, pod przewodnictwem Jana Kleistera. Stwierdził że „cieszy się, że DV pomimo prześladowań ze strony władz polskich, rozwija się pomyślnie, tworząc zwarte kadry mniejszości niemieckiej”. Kleister oświadczył, że za jego przyczyną „co tydzień odbywają się w każdy czwartek wieczornice literackie, na których prowadzona jest nauka języka niemieckiego, odczyty z historii niemieckiej, a głównie o powstaniu osadnictwa niemieckiego na ziemiach polskich (…)” Tego samego dnia, w pobliskich Białasach, w domu Adolfa Rystał, pod okiem instruktora Besselera z lipna, obradowało 60 osób na zjeździe powiatowym. Podobne relacje świadczą o skali i powszechnym zaangażowaniu kolonistów niemieckich do przygotowań „dzieła”, jakiego za kilka miesięcy będą mieli się podjąć (34). Podczas okupacja V kolumna złożona z cywilnych Niemców, doskonale zorientowanych w terenie, była ważnym ogniwem nie tylko wywiadowczej penetracji terenu, ale też narzędziem gwarantującym przy wsparciu Gestapo utrzymanie Polaków w ryzach terroru. Za przykład mogą tu posłużyć Katarzyna (będąca w ciąży) i Irena (jej córka) Różańske, zamordowane 19 stycznia w sierpeckim więzieniu. Aresztowane na podstawie donosu lokalnego Niemca (35).

Strona polska używała sankcji karnych w stosunku do Niemców wrogo działających, zanim jeszcze rozpętało się piekło września. Były one odpowiedzią na przypadki działalności agitacyjnej, wywiadowczej, rekrutacyjnej i przemytniczej, o czym była już mowa (36). Wszystko to musiało być zrozumiale zwalczane przez organy władzy państwowej. Część osadzonych w Sierpeckim więzieniu przed wojną, jeszcze pod Polską jurysdykcją, stanowili właśnie Niemcy, oskarżeni o wrogą działalność. Nigdy jednak Polacy nie dopuścili się aktu zmasowanej agresji, wymierzonej przeciwko trudnym, odrębnym w tradycji, kulturze a często też mowie sąsiadom. Wojna zmieniła ten stan rzeczy. Postępowanie zbrodniczych organizacji okupanta, którego członkowie bardzo często rekrutowali się z lokalnych kolonistów, skutkowało indywidualnymi stratami członków społeczeństwa Polskiego. Doprowadziło to pierwszy raz w historii stosunków sąsiedzkich do sytuacji krytycznej. Niedawni, tolerowani sąsiedzi stali się nagle zachłannymi „przestrzeni życiowej” mordercami. Niemiecki mord w więzieniu przelał czarę goryczy, doszło do cywilnego odwetu, samosądu, linczu. W historii tak bywa, że wydarzenia miewają swe przyczyny i skutki. W ujęciu historycznym, zaakcentować trzeba to następstwo. Bez niemieckich zbrodni i czynnego w nich udziału członków mniejszości niemieckiej nie byłoby odpowiedzi do której Polacy przyłożyli swe ręce.

Ziemia na Lorecie, jak z dawien zwane jest w Sierpcu klasztorne założenie, przesiąknięta jest krwią. W przypadku ofiar polskich była to krew niewinna. Nie nam rozsądzać o winie zamordowanych Niemców, tym bardziej, że odwet spadł na osoby najmniej odpowiednie. Bóg jest sędzią sprawiedliwym, zasądzi odpowiednią karę dla każdego, kto życie odbierał, bez względu na narodowość i motywy. Nam żyjącym, pozostaje modlitwa, za wszystkich poległych, tak jedynie możemy im pomóc.

Uwadze czytelnika polecam lekturę książki Polacy i Żydzi ofiary niemieckiej okupacji Ziemi sierpeckiej w latach 1939 – 1945, ze szczególnym uwzględnieniem wstępu, pióra śp. Zdzisława Dumowskiego, oraz rozdziału Michała Webera poświęconego historii klasztoru i więzienia. Przedstawia on precyzyjnie wiele wspomnień, dokumentów nie przytoczonych tutaj oraz szczegółowo omawia okoliczności obu zbrodni. Panu Weberowi chciałbym również podziękować za rzeczową rozmowę i udostępnienie fotografii dokumentujących mord. W wypadku posiadania przez czytelników jakichkolwiek dokumentów, fotografii, wspomnień czy przedmiotów, związanych z omówioną tu tematyką, prosimy o kontakt. Pracownia Dokumentacji Dziejów Miasta Sierpc mieści się na drugim piętrze budynku sierpeckiej biblioteki, ul. Płocka 30. Jest to najwłaściwsza instytucja do zbierania danych w rzeczonym temacie, również dzięki osobistemu zaangażowaniu dyrektora Webera w sprawę mordu w więzieniu. Niemniej jednak, zapraszam na dostępne dzielenia się swoimi wspomnieniami czy spostrzeżeniami tu, na naszym forum.

Przypisy (podano w tekście w nawiasach):
Spoiler: