Siemiątkowo, Łaszewo, Sokołowy Kąt ślady po osadnikach

Awatar użytkownika
kotek
Stowarzyszenie
Posty: 118
Rejestracja: sob mar 26, 2011 11:25 am

Siemiątkowo, Łaszewo, Sokołowy Kąt ślady po osadnikach

Postautor: kotek » czw wrz 15, 2011 11:03 pm

Nic chyba na forum jeszcze nie było o tych wsiach, więc dorzucam mój tekst z nadzieją, że ktoś, kiedyś coś do niego dopisze. Postaram się w najbliższym czasie dołączyć trochę zdjęć.

Na terenie obecnej gminy Siemiątkowo (do 2004 roku nazwa urzędowa Siemiątkowo Koziebrodzkie), w powiecie żuromińskim, znajduje się kilka cmentarzy pozostałych po niemieckiej ludności zamieszkującej te tereny do 1945 roku. Znajdują się one w miejscowościach Siemiątkowo, Sokołowy Kąt i Łaszewo. Przedstawiają one obecnie stan opłakany; zarośnięte, zdewastowane, dla mnie są przykładem obojętności i bezmyślności miejscowych włodarzy tych terenów, którzy nie potrafią „skrzyknąć” ludzi i chociaż oczyścić, ogrodzić i oznaczyć tablicami informacyjnymi ich teren lub postawić chociaż jakiś obelisk, który by upamiętniał te miejsca. Przykładem jak należy postępować powinna być podsierpecka Osówka, gdzie taki cmentarz pięknie uprzątnięto i przekazano jako historyczny zabytek dla przyszłych pokoleń. Na terenie rolniczej gminy Siemiątkowo zabytków jest niewiele, więc myślę, że tym bardziej, należy się zająć poniemiecką spuścizną. Rozumiem, że bezpośrednio po wojnie ludzie ze względu na cierpienia zaznane od Niemców nie interesowali się tą spuścizną, lub wręcz świadomie niszczyli ślady niemieckiej obecności, ale dziś, po niemal 70 latach, można nieco zrewidować myślenie o niemieckich sąsiadach i spojrzeć na nich inaczej.
Niemcy byli obecni na tych terenach już od czasów, gdy znalazły się one pod zaborem pruskim.

Z informacji znalezionych w Internecie (UPSTREAM VISTULA) wynika, że w Sokołowym Kącie znaleźli się ok. 1800r. i byli to osadnicy z Pomorza, natomiast do Siemiątkowa i Łaszewa przybyli około 1870 roku i byli to przybysze z nad Wisły (być może z okolic Płocka, który w czasach gdy te tereny były pod zaborem pruskim był kreowany na siedzibę władz pruskich, stolicę regencji Nowych Prus Wschodnich). Mieszkali tu i ciężko pracowali obok swoich polskich sąsiadów, a część na pewno się spolonizowała, chociaż oczywiście mieli swoje świątynie (domy modlitw) i cmentarze. Domy modlitw (tzw. bethaus) były często łączone ze szkołą dla dzieci ewangelickich.

Według danych z 1921 roku w Sierpcu mieszkało 58 ewangelików, w powiecie sierpeckim 2377 osób, natomiast w gminie Gradzanowo do której należały te miejscowości (poza Sokołowym Kątem) 1128 osób, co daje niemal połowę tej ludności w powiecie.

Po świątyni w Sokołowym Kącie nie został ślad, tak samo w Siemiątkowie, dziś na jej miejscu stoi katolicki kościół. Został jedynie budynek świątyni w Łaszewie, a właściwie jego część, jak mówią obecni właściciele tzw. plebanka gdzie mieszkał pastor z rodziną. Połowa budynku została, wraz z drewnianą wieżą rozebrana ok. 1967 roku przez właścicieli - państwa Jaworskich, którzy zakupili ten budynek po swoim ślubie od konsystorza ewangelicko – augsburskiego w Warszawie. Do tego czasu w budynku mieściła się szkoła podstawowa. W czasie gdy była tu świątynia budynek był około 3 metry wyższy niż obecnie. Czasami przyjeżdżają tu potomkowie osadników, żeby obejrzeć pozostałości po swoich przodkach. Kiedyś wg Pana Jaworskiego przyjechali z dokładnymi mapami terenu, stanęli przed jego domem i pytali gdzie była świątynia, jakież było ich zdziwienie gdy okazało się, że właśnie na nią patrzą.

Na początku ewangelicy z tych terenów musieli jeździć na modlitwę i w celu załatwienia swoich spraw do dosyć odległego Sierpca, gdzie parafia ewangelicko-augsburska powstała w roku 1837, później żeby uniknąć kłopotliwych podróży pobudowali swoje świątynie. W Siemiątkowie powstała nawet parafia w 1933r., w której pastorem został Ewald Triebe urodzony 14.12. 1907r., wyświęcony na pastora 08.03.1931r.
Około 200 rodzin (1500 wiernych) oddzieliło się wtedy od parafii sierpeckiej i założyło siemiątkowską. O pastorze Triebe można przeczytać dosyć nieprzychylne informacje, według niektórych przekazów już na klika lat przed wojną nakazywał młodzieży mówić tylko po niemiecku. Pastor niewątpliwie należał do 5 kolumny, która z otwartymi ramionami witała wkraczające wojska niemieckie i zachowywała się antypolsko. W wyniku donosu pastora zginął np.wraz z żoną Ludwik Bomert redaktor „Ziemi Mazowieckiej” (Dzieje Sierpca i ziemi sierpeckiej pod red. Mariana Chudzyńskiego, Sierpc 2003).
Niewątpliwie część Niemców z tych terenów okazała się wiernymi poddanymi Hitlera, byli strażnikami w Działdowie, obozie pracy w Gralewie i Bieżuniu. Według Doroty Giszczak autorki artykułu o Gralewie w czasie okupacji niemieckiej (Gralewo w okresie okupacji hitlerowskiej w: Ziemia Zawkrzeńska nr IV, Mława 2000) wśród strażników w obozie pracy przymusowej w Gralewie, 4 było z Łaszewa; Telker, bracia Kellbertz i Bońkowski oraz Strelau z Siemiątkowa. Byli oni bezwzględnymi katami dla znajdujących się tam więźniów żydowskich i polskich.

Niemcy po wkroczeniu na te tereny z miejscowych ewangelików tworzyli oddziały pomocnicze tzw. Selbstschutz, które rozwiązano w listopadzie 1939r., a chętni mogli przejść do pracy w policji.

Wójtem Bieżunia w latach wojennych był Franciszek Wojdera z Sokołowego Kąta, natomiast wachmanami w obozie pracy w Bieżuniu byli Klepacz i Strejlau również z tej wsi (Wspomnienia wojenne mieszkańców powiatu żuromińskiego 1939-1954, Część I, Tom I, Bieżuń-Żuromin 2004).

W płockim archiwum (Starostwo Powiatowe w Sierpcu 1945-1950, Miesięczne sprawozdania sytuacyjne za rok 1945) znalazłem też taką informację: W dniu 25 września zostali ujęci przez funkcjonariuszy MO posterunek wsi Rogale 2 bandyci niemieccy. 1 – Milke Aleksander b. mieszkaniec wsi Rogale (obok Siemiątkowa), gm. Gradzanowo. SS-owiec, b. komendant obozu koncentracyjno-karnego w Działdowie. 2 – Bottcher Wilhelm, który posiadał sklep spożywczy w Siemiątkowie, należał do SA, zostali oni przekazani do UB.

Według relacji Kazimierza Osmańskiego, który urodził się i mieszkał w Łaszewie Wietrznik szczególnie dwóch Niemców, dało się we znaki miejscowej ludności, jeden z nich to Rollert (nie znam poprawnej pisowni nazwiska), który wyrzucił rodzinę Pana Osmańskiego z gospodarstwa i sam je zajął, to samo spotkało rodzinę Rzadkiewiczów. Rollert był strażnikiem w Działdowie, zginął zabity łopatą przez jednego z więźniów, który nie mógł znieść znęcania się nad nim. Ale byli też według mieszkańców porządni Niemcy, po których, gdy wyjeżdżali z tych terenów ludzie płakali, taką relację mam np. z Sokołowego Kąta, gdzie mieszkała rodzina Belke. Przed wojną i być może w czasie wojny mieli sklep i wiele razy pomagali również swoim polskim sąsiadom, dawali np. towar na kredyt. Porządni Niemcy mieszkali również w Łaszewie. Pan Jaworski opowiedział mi taką historię. Jego teścia Skrockiego, próbował zatrzymać wieczorem, po godzinie policyjnej jeden z Niemców, być może był to Rollert, ten jednak chroniony ciemnością uderzył Niemca z pięści i uciekł. Zrobił to tak mocno, że powybijał palce i zakrwawił dłoń. Skrocki wpadł do domu swojego pracodawcy, Niemca Szmyta i poprosił o ratunek. Szmyt nakazał mu się położyć spać z resztą swoich pracowników i powiedział, że jeśli go będą szukać to on powie, że jego pracownicy śpią i nikogo do nich nie wpuści. Tak się stało, po jakimś czasie wpadli do domu Szmyta żandarmi z pytaniem o pracowników. Ten jednak mimo gróźb nikogo nie wpuścił do domu i obejścia. To uratowało Skrockiemu prawdopodobnie życie. Według Pana Jaworskiego w Łaszewie i jego najbliższych okolicach mieszkało około 80 rodzin Niemieckich i tylko 3 polskie. Stanowili więc dosyć silną i zwartą grupę. Wielu z tych Niemców dobrze wspominają mieszkańcy, którzy u nich w czasie wojny służyli. Czasami mieli u nich lepiej i dostatniej niż w swoich rodzinnych domach.

Oto niektóre nazwiska Niemców mieszkających w Łaszewie jakie zapamiętali z przekazów swoich rodzin i sąsiadów Państwo Jaworscy: Rymer (miał duże gospodarstwo, służyło u niego 5 osób), Szmyt (o którym wspominałem wcześniej), Boomert (w czasie wojny wykopał 3 stawy, które do tej pory są „wizytówką” Łaszewa, stawy kopali polscy pracownicy), Kolem, Deska, Netz. Zapisy tych nazwisk mogą być niepoprawne, jeśli dotrę do księgi meldunkowej to postaram się je poprawić i uzupełnić.


Być może, że na tych terenach obok luteran zamieszkiwali również baptyści, którzy swoją świątynię mieli np. w Kondrajcu, obecnie przejął ją na kaplicę modlitewną kościół katolicki. Według mieszkańców część Niemców modliła się w świątyni w Łaszewie a część jeździła do Siemiątkowa, być może był tam jakiś ośrodek baptystów, którzy uważani byli przez katolików, ale również przez luteran za sektę i niemile widziani.

Jako ciekawostkę dodam, że żyje na tych terenach jeszcze kilka osób, które są potomkami niemieckich osadników.

Na razie to tyle wiadomości, które udało mi się zebrać. Osoby zainteresowane poproszę o wszelkie informacje na ten temat, może wspólnymi siłami uda nam się ocalić od zapomnienia ten kawałek historii tych terenów. Te zaniedbane cmentarze, jakoś nie dają przejść obojętnie obok siebie, mimo strasznych doświadczeń jakie część Niemców zgotowała naszym przodkom. Naprawdę nie wypada, żeby one tak wyglądały, jak wyglądają. Świadczy to niestety źle o kulturze narodu, który pozwala na to, żeby pozostałości po ludziach tworzących historię tych terenów, były w takim stanie.

W Sokołowym Kącie (jak opowiedział mi jeden z moich przewodników) w lesie, obok zniszczonych nagrobków można znaleźć ludzkie kości!!!
fuchsi
Posty: 421
Rejestracja: ndz sie 29, 2010 9:32 am

Re: Siemiątkowo, Łaszewo, Sokołowy Kąt ślady po osadnikach

Postautor: fuchsi » pt wrz 16, 2011 8:48 am

Dzien dobry,
dziekuje "kotkowy" za ten artykul. Solidna, dobra robota.
Niestety nie znam ta okolice, ale moge powiedzic, ze tutaj nie inaczej wyglada. Czas potrzebuje pokoj i wtedy cos sie zmieni. Co rozni czlowieka od pszol?
pozdrawiam serdecznie, zycze sukcesu.
Auf ferner, fremder Aue, da liegt ein toter Soldat,
ein ungezählter, vergeßner, wie brav er gekämpft auch hat.
Awatar użytkownika
kotek
Stowarzyszenie
Posty: 118
Rejestracja: sob mar 26, 2011 11:25 am

Re: Siemiątkowo, Łaszewo, Sokołowy Kąt ślady po osadnikach

Postautor: kotek » czw wrz 22, 2011 9:00 pm

Łaszewo[1]_Adam_Kotkiewicz.jpg
Panowie Jaworski i Osmański, (moi rozmówcy i przewodnicy po tych terenach), przed łaszewską świątynią, która została zakupiona przez rodzinę Jaworskich w 1967 roku i przebudowana na dom mieszkalny. Przed nimi oczywiście przemiła wnuczka Pana Jaworskiego.
Łaszewo[2]_Adam_Kotkiewicz.jpg
Z prawej strony, tak jak biegnie płot, znajdowała się druga część budynku rozebrana w 1967 roku.
Nie masz wymaganych uprawnień, aby zobaczyć pliki załączone do tego posta.
Ostatnio zmieniony pt wrz 23, 2011 1:21 pm przez Thomas, łącznie zmieniany 1 raz.
Powód: Poprawiłem i wstawiłem :)
Awatar użytkownika
kotek
Stowarzyszenie
Posty: 118
Rejestracja: sob mar 26, 2011 11:25 am

Re: Siemiątkowo, Łaszewo, Sokołowy Kąt ślady po osadnikach

Postautor: kotek » pt wrz 23, 2011 9:31 pm

Dzięki za pomoc, ja czasami nie nadążam za światem komputerowym i często się zawieszam :lol:
Mam nadzieję, że kiedyś pojedziemy wspólnie w te tereny i coś podziałamy bo stan tych cmentarzy naprawdę robi przygnębiające wrażenie.
Awatar użytkownika
Thomas
Moderator globalny - Stowarzyszenie
Posty: 1450
Rejestracja: wt gru 01, 2009 8:40 pm
Lokalizacja: Sierpc
Kontakt:

Re: Siemiątkowo, Łaszewo, Sokołowy Kąt ślady po osadnikach

Postautor: Thomas » wt paź 25, 2011 4:43 pm

Mam nieco lepsze zdjęcie dawnej szkoły w Łaszewie.
DSC_2221.JPG
Wedle relacji wspominanego wcześniej przez Adama, Pana Osmańskiego - zaraz po II wojnie w części dawnego Domu Modlitwy, urządzano zabawy taneczne. Podczas jednej z takich zabaw Panowie trafili na ślad sklepionej piwnicy dawnej kaplicy. Zebrali się razem, by sprawdzić wnętrze. Oczom ich [podobno?] ukazało się 6 trumien. Postanowiono zasypać piwnice. Po tym czasie rozebrano budynek.

Wyraziłem Panu Osmańskiemu swoją wątpliwość w fakt pochówków w piwnicy kaplicy, stwierdzając, że jest to zapewne element ludowego przekazu, który z jednej strony miałby tłumaczyć "konieczność" zasypania i rozbiórki budynku, lub choćby coś na zasadzie "miejskiej legendy", która miała wyrażać zdezorientowanie wśród młodszych mieszkańców.

W końcu przyznał mi rację mówiąc, że "chyba te trumny to jednak puste były..."

Tego samego dnia zwiedziłem ponadto cmentarz w Łaszewie - viewtopic.php?f=97&t=3936 Odkryłem jedną czytelną tablicę nagrobkową.
Nie masz wymaganych uprawnień, aby zobaczyć pliki załączone do tego posta.
"Wśród mazowieckich złotych pól
Leży Wacława dzielny gród.
Tu Sierpienicy wody nurt
Wpada w ramiona siostry Skrwy."
Awatar użytkownika
kotek
Stowarzyszenie
Posty: 118
Rejestracja: sob mar 26, 2011 11:25 am

Re: Siemiątkowo, Łaszewo, Sokołowy Kąt ślady po osadnikach

Postautor: kotek » wt paź 25, 2011 9:31 pm

Tomku chyba pomyliłeś nazwiska, jeśli rozmawiałeś z właścicielem budynku to ten Pan nazywa się Jaworski. No i szkoda, że nie dałeś znać, że jedziesz na wycieczkę w moje tereny bo chętnie bym z tobą pozwiedzał.
stzstz
Posty: 66
Rejestracja: wt wrz 14, 2010 11:52 pm
Lokalizacja: Żuromin
Kontakt:

Re: Siemiątkowo, Łaszewo, Sokołowy Kąt ślady po osadnikach

Postautor: stzstz » ndz gru 20, 2015 10:15 pm

Podrzucam artykuł z Kuriera Żuromińskiego o plądowaniu cmentarza w Sokołowym Kącie. Tym anonimowym rozmowcą byłem ja.
http://kurierzurominski.pl/146470,Sokol ... z3tfKgUKjD.

Wróć do „Ślady osadników i kolonistów”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość