67 rocznica wybuchu Powstania Warszawskiego

Awatar użytkownika
Nieostatni
Posty: 646
Rejestracja: pt wrz 24, 2010 10:49 pm
Lokalizacja: W-wa (rzut beretem)

67 rocznica wybuchu Powstania Warszawskiego

Postautor: Nieostatni » ndz lip 31, 2011 8:08 pm

Historyczne miejsce, brzemienna data.
Tablica upamiętniająca podpisanie rozkazu rozpoczęcia Powstania Warszawskiego:
Warszawa ul. Filtrowa 68, konspiracyjna kwatera sztabu dowódcy Okręgu Warszawskiego, 31 lipiec 1944 rok, około godziny 19:00, dowódca płk dypl. Antoni Chruściel, pseudonim "Monter" podpisuje rozkaz rozpoczęcia Powstania w dniu 1.08.1944r. godzina 17:00, kryptonim "W"
Oto inskrypcja wyryta w granicie: Stylizowany symbol Polski Walczącej "kotwica" i napis -
W tym domu około godz. 19.00 31 lipca 1944 roku płk dypl. Antoni Chruściel "Monter" ( 1896 - 1960 ) dowódca Okręgu Warszawskiego Armii Krajowej podpisał w konspiracyjnej kwaterze swego sztabu rozkaz rozpoczęcia Powstania Warszawskiego
IMGP9514.JPG
IMGP9514.JPG (86.79 KiB) Przejrzano 465 razy
Ul. Filtrowa 68, północna pierzeja pl. Gabriela Narutowicza, wis a wis ul. Akademickiej.
IMGP9515.JPG
IMGP9515.JPG (111.72 KiB) Przejrzano 465 razy
Widoczna tablica po lewej stronie bramy i wejścia do budynku.
IMGP9512.JPG
IMGP9512.JPG (170.91 KiB) Przejrzano 465 razy
Historyczny akcent.

Nieostatni
Awatar użytkownika
Nieostatni
Posty: 646
Rejestracja: pt wrz 24, 2010 10:49 pm
Lokalizacja: W-wa (rzut beretem)

Re: 67 rocznica wybuchu Powstania Warszawskiego

Postautor: Nieostatni » pn sie 08, 2011 12:56 pm

Przeglądając przykurzone materiały na rzadko odwiedzanych półkach domowej biblioteczki, odkryłem przypadkowo, irytującą nieścisłość. Złośliwie nazwałem -Trzy źródła - trzy adresy - czyżby trzy prawdy?
Pierwsza prawda - zamieszczona fotorelacja, patrz wyżej.
Druga prawda - Norman Davies Powstanie `44. Wyd. Znak Kraków 2004 s. 314-315
...Decydujące spotkanie odbyło się 31lipca. Była szósta po południu słonecznego letniego poniedziałku. Zebrano się w bezpiecznym mieszkaniu - przy ulicy Pańskiej 16 - w samym centrum Warszawy w spotkaniu uczestniczyli - przebrani w najróżniejsze stroje mające im nadać wygląd zwykłych robotników - komendant Armii Krajowej generał "Bór". Wyznaczony właśnie na jego następcę "Niedźwiadek", zastępca "Bora" -"Grzegorz", oraz komendant Okręgu Warszawskiego AK pułkownik "Monter". Delegat rządu na kraj "Soból" czekał w sąsiednim pokoju. Rzucała się w oczy nieobecność szefa akowskiego wywiadu pułkownika "Hellera": spóźniał się, gdyż Niemcy urządzili blokadę drogi, którą jechał. Ponieważ mosty na Wiśle, chociaż pilnie strzeżone były jeszcze otwarte, "Monter" mógł tego samego popołudnia wziąć rower i wyjechać kilka kilometrów za wschodnie przedmieścia miasta. Opowiadał teraz, że Niemcy już opuścili kilka miejscowości na obrzeżach Warszawy(Radość, Miłosnę, Okuniew, i Radzymin) i że na trasie prowadzącej na Pragę widziano sowieckie czołgi. Raport "Montera" przyjęto. "Bór" oświadczył, że nadszedł czas, aby zacząć działać. Nakazał, aby bezzwłocznie ogłoszono "stan pogotowia"
Potem poproszono generała "Montera" o sporządzenie stosownego rozkazu na piśmie, tak aby można go było przekazać jego podwładnym. Łączniczki czekały w pogotowiu, aby dostarczyć rozkaz podpisany kryptonimem "X") do wszystkich jednostek w stolicy:
Alarm - do rąk własnych! 31 lipca, godz.19:00.
Nakazuję godzinę "W" dnia 1 sierpnia, godz. 17:00. Adres miejsca postoju Okręgu: Jasna 22 m.20, czynny od godziny "W". Otrzymanie rozkazu kwitować. "X"
Na końcu wezwano delegata rządu na kraj, aby udzielił błogosławieństwa. "Soból" zadał kilka pytań, a potem powiedział: "Dobrze. Niech pan zaczyna"...

Trzecia prawda - Władysław Bartoszewski 1859 dni Warszawy wyd. Znak Kraków 1974 s. 573-574.
Tak relacjonuje powyższe zdarzenie:
... Na odprawie sztabowej rozpoczętej o godzinie 17 w domu przy ul. Pańskiej 67 gen. Bór - Komorowski otrzymuje wiadomość, że według meldunków, które napłynęły do płk "Montera" - wojska radzieckie nawiązały styczność bojową z Niemcami w rejonie Wiązowny, Miłosnej, Okuniewa i na zachód od Radzymina, a ostatnie umocnienia niemieckie przed Pragą zostały przełamane w rejonie Otwocka. W obecności i za zgodą Delegata Rządu inż. Jana Stanisława Jankowskiego - gen. "Bór" wydał o godzinie 17:45 pułkownikowi "Monterowi" rozkaz rozpoczęcia akcji zbrojnej w Warszawie następnego dnia tj. we wtorek 1 sierpnia 1944, dokładnie o godzinie 17.
W następstwie płk. "Monter" skierował do podległych sobie dowódców rozkaz na piśmie w następującym brzmieniu: ALARM - do rąk własnych! Dnia 31.7. g.19. Nakazuję "W" dnia 1.8. g. 17:00. Adres m.p. Okręgu: Jasna 22 m 20 czynny od g. "W". Otrzymanie rozkazu natychmiast kwitować (-) "X"

Trzy adresy: Filtrowa 68 (Ochota), Pańska 16 (Śródmieście) i Pańska 67. Dziś nie ma śladu starej zabudowy ul. Pańskiej na odcinku Wielka - Żelazna. Podane numery parzysty i nie parzysty dzieliła odległość około 700m. Niestety, nawet i w tak bezspornych faktach widać brak konsensusu.
Złośliwie dodam od siebie, wszystkie policyjne adresy zawierają cyfrę "6", obie ulice ma ją ten sam kierunek "wschód - zachód"
Nieostatni
Awatar użytkownika
bobola
Stowarzyszenie
Posty: 2476
Rejestracja: sob lis 14, 2009 11:30 am
Lokalizacja: Płock

Re: 67 rocznica wybuchu Powstania Warszawskiego

Postautor: bobola » pn sie 08, 2011 3:07 pm

Ja też pozwolę sobie na złośliwość - historię pisze "ten kto wcześniej wstanie" a tacy jak my, mamy się o co spierać.
Awatar użytkownika
Nieostatni
Posty: 646
Rejestracja: pt wrz 24, 2010 10:49 pm
Lokalizacja: W-wa (rzut beretem)

Re: 67 rocznica wybuchu Powstania Warszawskiego

Postautor: Nieostatni » pn sie 08, 2011 5:34 pm

Chyba masz rację, nie ma już Mysiej 2 (cenzury) Urzędu Kontroli Publikacji i Widowisk. Jednak dodana kropla dziegciu załatwia pracę całej pasieki, bo przecież nie ma róży bez kolców.
Nieostatni
Awatar użytkownika
Nieostatni
Posty: 646
Rejestracja: pt wrz 24, 2010 10:49 pm
Lokalizacja: W-wa (rzut beretem)

Re: 67 rocznica wybuchu Powstania Warszawskiego

Postautor: Nieostatni » pn sie 15, 2011 8:12 pm

Alianci - pomoc walczącemu miastu!
Z tamtych dni w pamięci i świadomości pięciolatka zapisały się fascynujące, groźne i nie zrozumiałe obrazy, kryjące się za hasłem: wojna - Niemiec - śmierć. Urodziłem się i mieszkałem połowę swego życia we Włochach, wtedy małe gminne miasteczko, dziś zachodnia dzielnica Warszawy. Wiele godzin spędziłem wspólnie z jedenastoletnim bratem we włazie dachu, na obserwacji dymów płonącej Warszawy, startujących z Okęcia (5km) i nurkujących Junkers Ju 87 Stuka bombardujących miasto (8km). Wiatr ze wschodu przynosił zapach spalenizny i fragmenty zwęglonych kart książek, z jeszcze bardziej czarnym rojem druku. Noce to przerażająca łuna pożaru i dziesiątki szperających smug reflektorów by odnaleźć kamuflaż bombowców przynoszących pomoc walczącym. Dziś wiem, że panicznie strzelająca obsada motocykla z koszem patrolująca ulicę przed moim domem, dokonała egzekucji pojemnika z bronią wyrzuconego na spadochronie w dniu 18.09.44r., prawie koniec powstania. Był to jedyny dzienny dywanowy rajd 107-miu Latających Fortec - Boeing B-17 Flying Fortress, w osłonie 154 Mustangów P-51 startujący z wschodnich lotnisk Wielkiej Brytanii po wyrażeniu zgody przez Stalina na międzylądowanie. B-17 w Połtawie i Mirogrodzie, a Mustangów w Piriatiniu (około 1000km na wschód od Warszawy), na granicy zasięgu B-17. Stracono w tym rajdzie dwie załogi (20-tu lotników), dużo maszyn zostało trafionych przez obronę p-lot, jednak dotarły do miejsc lądowań. Była to powietrzna armada latających fortec amerykańskiego sojusznika z pomocą walczącej Warszawie. Widok ten, w środku dnia, przy pięknej pogodzie, wywołał niesłychaną radość i entuzjazm mieszkańców i powstańców, gdyż rój spadochronów na niebie odczytano jako zwiastuna desantu słynnej brygady skoczków spadochronowych gen. Stanisława Sosabowskiego. Zrzutu dokonano na wysokości 5000m, przy silnym wietrze. Były to 1284 zasobniki z bronią i amunicją(około 90ton broni i amunicji) Dowództwo AK potwierdziło odbiór 228 szt. 70kg zasobników. Powstańcy Śródmieścia i Czerniakowa otrzymali 16 ton uzbrojenia, w tym szczególnie cenną amunicję niemiecką do zdobycznej broni. Lwia część trafiła w niemieckie ręce, zniesiona wiatrem na tereny opuszczone z powodu braku broni. Nareszcie byli w pełni uzbrojeni, jednak była to właściwie ostatnia faza Powstania.
Głęboko wryły mi się w pamięć rozbite fragmenty wraku samolotu w ciemnym, prawie czarnym kolorze(nocne loty?) leżący przed Fortem V - Włochy (zewnętrzna linia fortów starej carskiej Twierdzy Warszawa). Analizując po latach sytuację, być może załoga trafionej maszyny szukała miejsca i próbowała lądować na dużym, zrytym przez kadłub ściernisku. Ślad, pozycja, części skrzydeł i oderwane silniki wskazywały kierunek zbliżony do południowego, co wskazywało drogę powrotną po wykonaniu zadania. Mowy być nie mogło aby zbliżyć się do wraku, a ja pętałem się jako cień "dorosłego" 11-latka, mego brata. Niestety nie udało mi się rozwikłać tajemnicy tego zdarzenia, myślę jednak, iż był to jeden z niosących pomoc Warszawie samolotów alianckich, nie słyszałem o losach załogi, pewno zginęli.
Po dziesiątkach lat, zmianie ustroju dostępne są wszelkiego rodzaju źródła naświetlające prawdę i heroizm tamtych dni. Powodzenie Powstania zależało od wsparcia aliantów w broń i amunicję, zaś jedyną dostępną drogą zaopatrzenia były zrzuty z powietrza. Zaangażowani lotnicy płacili najwyższą cenę za to braterskie wsparcie, świadczone przez załogi brytyjskie, polskie, południowoafrykańskie startujące z baz we Włoszech.
Loty z pomocą walczącej Warszawie trwały w okresie 4.08.-13.09. 44r. W pierwszej fazie lotów brały udział brytyjskie dywizjony bombowe RAF 148 i 187, południowoafrykańskie dywizjony bombowe SAAF 31 i 34, oraz polska Eskadra 1586 specjalnych zadań. Jasne noce sierpniowe 14 i 15-go, bardzo poważnie zaważyły na decyzji kontynuacji zrzutów. W tych lotach straty załóg i maszyn sięgały prawie 30%. 13 sierpnia 1944 r. z 31 samolotów znad Warszawy nie wróciło aż osiem. Kolejna noc była równie krwawa, ze względu na straty dowództwo brytyjskie zawiesiło loty nad Warszawę. Interwencja polskiego dowództwa odnosi skutek, pozwolono polskim załogom 1586 Eskadry na: "ochotnicze hazardowe loty do Warszawy".
Wyznaczone dwie strefy odbioru zrzutów, Pl. Krasińskich i Pl. Napoleona(dziś Powstańców Warszawy) otoczone morzem ognia i dymu palących się domów, były trudne do zlokalizowania dla maszyn lecących na zerowej wysokości w granicach 80-120m, ze względu na obronę p-lot. i z minimalną prędkością 120-140km/h, ze względu na zrzut zasobników na specjalnych spadochronach. Załogi wykonywały kilka nalotów pod ostrzałem każdej niemieckiej broni, której lufę można było skierować do góry. Maszyny które wracały były postrzelane jak sito, niektóre spadochrony ze względu na przestrzeliny musiały być wymienione, gdyż nie zapewniły bezpieczeństwa, czasza po otwarciu popruła by się. Lot powrotny był pełen niespodzianek w postaci polujących nocnych Meserszmitów, artylerii przeciwlotniczych w rejonie Balatonu i bałkańskiego wybrzeża Adriatyku, żegnających w brzasku dnia wycieńczone załogi i poharatane maszyny. W sumie 2500-2800km i 8-11godzin spędzonych w powietrzu, prawie cały czas pod presją i kontrolą wroga, wymagały kolosalnej odporności psychicznej, fizycznej i doskonałej wiedzy, techniki i kunsztu pilotarzu.
W ostatnią wyprawę 13 września 44r wystartowały z Campo Cassale dwa Liberatory z załogami Stanisława Klejbora - szczęśliwie powrócili, załoga lecąca Liberatorem GR-R KH101 pod dowództwem Lucjana Wojtanowicza została zestrzelona przez obronę p-lot nad Węgrami.
Drogą powietrzną dostarczono walczącej Warszawie 159 ton uzbrojenia, żywności i medykamentów. W operacji wykonano 24 loty w których uczestniczyło 296 bombowców dalekiego zasięgu, zestrzelono 34 maszyny to jest 12% strat. Do rąk powstańców trafiły 693 zasobniki z bronią i 180 z medykamentami i żywnością. Na zrzutowiskach podmiejskich odebrano 260 zasobników z bronią i 167 z medykamentami. Dla porównania: - Z dywanowego zrzutu w dn.18.09.44r. przeprowadzonego przez 107 amerykańskich latających fortec - zrzucono 90 ton broni i amunicji z tego tylko 16 ton trafiło w ręce powstańców. Najpoważniejszym źródłem dostawy środków do walki były zrzuty z powietrza.
W lotach zaopatrujących Powstańczą Warszawę lotnicy złożyli ogromną daninę krwi. Polska Eskadra 1586 straciła 16 załóg, dywizjony brytyjskie i południowoafrykańskie 20 załóg. W tej operacji śmierć poniosło około 200 lotników. Pomoc niesiona tą drogą powstaniu to chlubna karta w historii Polskiego Lotnictwa i Lotników Alianckich.
Dlatego im wszystkim należy się ten symboliczny pomnik w Powstańczej Kwaterze na Wojskowych Powązkach "Gloria Victis - Chwała Zwyciężonym" i trzeba przyznać, iż wdzięczną pamięć warszawiaków widać w każdym miejscu miasta, gdzie przyszło Im ostatni raz wylądować, na tej nieludzkiej ziemi.
Gorąco polecam artykuły zamieszczone w necie na temat świadczonej pomocy przez aliantów, walczącej Warszawie. Materiałów jest bardzo dużo, jednak według mego skromnego zdania, poniższe teksty stanowią kondensat charakterystyczny dla tego tematu:
http://www.polonia.co.za/WarsawFlights/ > wybierz, spis treści, lewa strona: Jan Jaworski ; Andrzej Romanowski; Zygmunt Fudakowski - Tło historyczne, przeżycia, wspomnienia.
http://www.pl.info.pl/artykul/Lotnicza- ... awy/46/790 > Lotnicza pomoc dla Warszawy. Jerzy Wypiórkiewicz
http://www.rafb24.com/index.php?option= ... &Itemid=58 > RAF historia dywizjonu 178, ciekawy udział sowieckiej obrony p-lot. "Incydent" potwierdza pilot - dowódca Van Eyssen SAAF zestrzelonego Liberatora KG939 A-Able, dokonał zrzutu, spadł w Michalinie, patrz relacje wyżej.
http://www.tvnwarszawa.pl/archiwum/2841 ... omosc.html > Latające fortece nad Warszawą. (korzystałem z tych materiałów)
Clement Attlee premier Wielkiej Brytanii w latach 1945-1951, obejmując urząd po Winstonie Churchilu był uprzejmy powiedzieć:
Powstanie Warszawskie było najbardziej bohaterskim epizodem drugiej wojny światowej. Walka toczyła się nie tylko na ulicach Warszawy, ale również w kanałach. Przegrano ją w wyniku haniebnego postępowania Stalina. Historia wojen nie zna przypadku żołnierzy tak opuszczonych w walce o wolność.

Trochę zdjęć z miejsc tragicznych, niezamierzonych lądowań, bohaterskich załóg i wspaniałych maszyn, niosących pomoc Warszawie. Niestety, kamieni, obelisków, pamiątek po tamtych 63 dniach walki.

Warszawa - Praga, Park Skaryszewski.
IMGP9524.JPG
IMGP9524.JPG (186.02 KiB) Przejrzano 413 razy
IMGP9526.JPG
IMGP9526.JPG (145.59 KiB) Przejrzano 413 razy
IMGP9563.JPG
IMGP9563.JPG (96.84 KiB) Przejrzano 413 razy
Inskrypcja na tablicy głównej w języku polskim i angielskim:
W tym miejscu nocą 14 sierpnia 1944roku, niosący pomoc powstańczej Warszawie zginęli śmiercią lotnika członkowie załogi Liberatora EV 961 z 178 Dywizjonu Bombowego Królewskiego Lotnictwa Brytyjskiego. Cześć ich Pamięci.
W obrysie skrzydła, członkowie załogi: F/O G.D. MacRae Rcaf; Lt P.C.Goots SAAF; Sgt J.E. Porter RAF/VR; Sgt R.M.C. Scott RAF/VR; F/S H.V. Mc Lanhan RAF/VR; Sgt A. Sharpe RAF/VR
Warszawa 1988

Pod nią jest mniejsza tabliczka w dwóch językach, o treści: Pomnik ten został odsłonięty w dniu 4 listopada 1988r. przez panią Margaret Thatcher Premiera Wielkiej Brytanii w obecności sierżanta Henry Lloyd Lane jedynego ocalonego z załogi zestrzelonego samolotu.
W 1996 r. miejsce to odwiedziła królowa brytyjska Elżbieta II, składając hołd poległym lotnikom RAF - jej poddanym.
Rondo Zesłańców Syberyjskich - Ochota
IMGP9500.JPG
IMGP9500.JPG (150.71 KiB) Przejrzano 413 razy
Widok od strony Ronda. W głębi świadek wydarzenia, budynek ulica Na Bateryjce (bateria reduty nr.94 Ordona), dziś ulica Bohaterów Września nr.19.
IMGP9493.JPG
IMGP9493.JPG (122.83 KiB) Przejrzano 413 razy
Tu na skarpie Reduty Ordona, przy Rondzie Zesłańców Syberyjskich, u zbiegu Al. Jerozolimskich i ulic Bitwy Warszawskiej 1920r., oraz Bohaterów Września znajduje się niewielki menhir z płytą spiżową, na której symbolicznie pokazano pracujące łopaty śmigła Liberatora. Był to bombowiec RAF( liberator - niosący wolność) z zaopatrzeniem broni, żywności, medykamentów przeznaczonym dla walczącej Warszawy.
IMGP9490.JPG
IMGP9490.JPG (182.73 KiB) Przejrzano 413 razy
Treść zamieszczonej inskrypcji na tle wirującego śmigła.
Tu 15.VIII.1944r. niosąc pomoc powstańczej Warszawie zginęła śmiercią lotnika cała załoga Liberatora EW 264 ze 178 Dywizjonu Bombowego Brytyjskich Królewskich Sił Powietrznych RAF, W/O pil. Baxter Raaf, F/S gt nav. R. W. Robinson, S gt F/E J. Winter, S gt A/B G. W. Joslyn, F/S gt A/G J. V. Lee, S gt A/G W. Praat, F/S gt WO A/G F. J. Barrett. Cześć Ich Pamięci!
Na dole: Odznaka - godło 178 Szwadronu Bombowego RAF motto: IRAE EMISSARII - Emisariusz gniewu
Warszawa 1VIII 1994
ScreenShot236 RAF Squadron 178.jpg
ScreenShot236 RAF Squadron 178.jpg (53.17 KiB) Przejrzano 413 razy

Godło 178 Szwadronu Bombowego RAF - Emisariusz gniewu
Wolska r. ul. Redutowej tuż przed słynną Redutą nr.96 - Wola
IMGP9662.JPG
IMGP9662.JPG (120.74 KiB) Przejrzano 413 razy
Na przedpolu słynnej Wolskiej Reduty nr 96r. z roku 1831. Niewielki ostrosłup w proporcjach zbliżonych do piramid egipskich, wykonany z kamiennego cokołu zniszczonego przez Niemców cokołu warszawskiego Pomnika Lotnika.
IMGP9665.JPG
IMGP9665.JPG (183.94 KiB) Przejrzano 413 razy
Na ścianie południowej, kuta w kamieniu inskrypcja: W 52 rocznicznicę Powstania Warszawskiego lotnikom RAF mieszkańcy Warszawy.
IMGP9660.JPG
IMGP9660.JPG (158.54 KiB) Przejrzano 413 razy
IMGP9658.JPG
IMGP9658.JPG (158.38 KiB) Przejrzano 413 razy
Na ścianie zachodniej dwa spiżowe elementy: u góry rozwinięta czasza spadochronu, a na jej tle nazwiska trzech uratowanych, wziętych do niewoli członków załogi: Przeżyli P/O Maurice L. Casey RAAF; P/Sgt Richard C. Samways RAF; Sgt. Keneth A. Bedford RAF
Poniżej oderwana tylna część kadłuba bombowca Halifax z płatami nośnymi, charakterystycznym podwójnym usterzeniem lotek kierunkowych i baniastą osłoną kabiny strzelca ogonowego. Na tym elemencie inskrypcja: W tym miejscu nocą 15 sierpnia 1944 roku niosąc pomoc powstańczej Warszawie zginęli członkowie załogi Halifaxa MkII JN926 z 148 dywizjonu bombowego królewskiego lotnictwa brytyjskiego. Cześć ich pamięci.
ScreenShot235 RAF Sqadron 148.jpg
ScreenShot235 RAF Sqadron 148.jpg (50.74 KiB) Przejrzano 413 razy
Godło 148 Szwadronu Bombowego RAF - Wierny
Lotnisko im.F. Chopina, skwer. Dzielnica Włochy - Okęcie
IMGP9677.JPG
IMGP9677.JPG (118.79 KiB) Przejrzano 413 razy
IMGP9679.JPG
IMGP9679.JPG (109.04 KiB) Przejrzano 413 razy
IMGP9673.JPG
IMGP9673.JPG (118.93 KiB) Przejrzano 413 razy
Postument to fragment, wycinek1/4 bryły opartej na niskim prostopadłościanie i równie niskim ostrosłupie ustawionym prostopadle do widza krawędzią płaszczyzn bocznych. W krawędzi i połaciach ostrosłupa wycięto prawie poziomą wnękę, a w niej umieszczono brązową płytę, z trzema płaskorzeźbami i napisem. Postument przypomina, nawiązuje do szachownicy znaku, godła używanego w polskim lotnictwie. Jest wyrazem i wkładem braterskiej walki SAAF o Warszawę i Polskę. Element główny, sylwetka samolotu, dwa niepracujące silniki, wysunięte podwozie, kierunek północ – południe, znajdują się tuż za Placem Zamkowym, nad Krakowskim Przedmieściem, pod nimi po prawej ul. Miodowa po lewej dzwonnica i kościół św. Anny, przed nimi widać pomnik A. Mickiewicza i pałac Namiestnikowski. Decyzja o lądowaniu podjęta(podwozie), doskonała, wykuta na pamięć znajomość topografii miasta, choć są przecież z innej półkuli. Dowódca i nawigator pamiętają, stąd najbliżej gdzie można lądować to Pole Mokotowskie (4km), o prawdziwym lotnisku nawet nie marzą (9km). Chyba już i Niemcy nie strzelają do tej kuli ognia. Prawie dociągnęli na osłupiałe lotnisko, byli na kursie, zabrakło im 300-400m, do betonowego pasa. Kto wie może i Luftwaffe nieme im salutowało, biorąc tych bohaterów do niewoli.
Napis na płycie: W nocy z 13/14 sierpnia 1944r. Liberator EW 105 "G" z 31 Dyw. Bombowego SAAF został zestrzelony nad Warszawą podczas wykonywania zrzutu dla powstańców. Płonący samolot wylądował w rejonie lotniska Okęcie. Ranni członkowie załogi dostali się do niewoli niemieckiej. Lt. Pil.R.R. Kleitte, Lt. Pil. A.E. Faul, Lt.naw. B.D. Jones, WO/WO Le. D. Winchester, WO/AG H.R. Upton, WO/AG H..J. Brown(zaginął), WO/AG T.G. Davis RAF
Plac Krasińskich - jedno z wyznaczonych zrzutowisk powstańczych.
IMGP9764.JPG
IMGP9764.JPG (121.66 KiB) Przejrzano 413 razy
Stan obecny, widok z wylotu ul. Miodowej w kierunku północnym
IMGP9738.JPG
IMGP9738.JPG (144.91 KiB) Przejrzano 413 razy
Wschodnia pierzeja placu Krasińskich, krawędź pomnika Powstania Warszawskiego 1944
Na czaszy rozwiniętego spadochronu nazwy alianckich formacji lotniczych niosących pomoc Powstańcom Warszawy.
Italia Brindisi Nieśli pomoc powstańczej Warszawie
148 Dywizjon Bombowy do zadań specjalnych Brytyjskich Królewskich Sił Powietrznych RAF.
178 Dywizjon Bombowy brytyjskich Sił Powietrznych RAF
31 Dywizjon Bombowy Płd. Afrykańskich Sił Powietrznych SAAF
34 Dywizjon Bombowy Płd. Afrykańskich Sił Powietrznych SAAF
1586 Polska Eskadra do zadań specjalnych im. Obrońców Warszawy
3 Dywizja Bombowa 8 Armii Powietrznej Stanów Zjednoczonych USAAF
2 Pułk Nocnych Bombowców "Kraków" 1 Dywizji Lotniczej WP
261 poległo na Polu Chwały
Cześć ich pamięci
Warszawa 1 sierpień 1994r.
IMGP9726.JPG
IMGP9726.JPG (110.11 KiB) Przejrzano 413 razy
Wejście boczne do Katedry Polowej WP pod wezwaniem Najświętszej Maryi Panny Królowej Polski. Przy wejściu śmigło Liberatora.
IMGP9727.JPG
IMGP9727.JPG (105.97 KiB) Przejrzano 413 razy
Lotnikom Poległym za wolną Polskę

cdn.
Ostatnio zmieniony wt sie 16, 2011 8:57 pm przez Nieostatni, łącznie zmieniany 2 razy.
Awatar użytkownika
Nieostatni
Posty: 646
Rejestracja: pt wrz 24, 2010 10:49 pm
Lokalizacja: W-wa (rzut beretem)

Re: 67 rocznica wybuchu Powstania Warszawskiego

Postautor: Nieostatni » wt sie 16, 2011 12:26 pm

Alianci - pomoc walczącemu miastu! - ciąg dalszy:
IMGP9761.JPG
IMGP9761.JPG (116.43 KiB) Przejrzano 403 razy
Miodowa 22/24 elewacja na której roztrzaskał się Liberator KG 836. To dawna wyższa szkoła Collegium Nobilium, obecnie Wyższa Szkoła Teatralna.
IMGP9761 Liberator - Miodowa.jpg
IMGP9761 Liberator - Miodowa.jpg (63.48 KiB) Przejrzano 403 razy
IMGP9672 Sylwetka.jpg
IMGP9672 Sylwetka.jpg (68.57 KiB) Przejrzano 403 razy
Odrobina wyobraźni, zestawienie dwóch obrazów. Zabrakło około 10 sekund i kilkunastu metrów wysokości, aby pokonać450m do skarpy wiślanej, gdzie 30m niżej płynęła Wisła, może liczyli na odrobinę szczęścia by wodować?
IMGP9760.JPG
IMGP9760.JPG (98.25 KiB) Przejrzano 403 razy

"Maska pośmiertna" Załogi i Liberatora . Brązowa tablica memoratywna na ścianie budynku o zarysie i widoku en face dziobu bombowca. Na tle kabiny pilotów - tekst: Tu 15 sierpnia 1944 i niżej w miejscu pancernego przeszklenia stanowiska strzelca dziobowego: - Niosąc pomoc powstańczej Warszawie zginęła śmiercią lotnika cała załoga Liberatora KG 836 z 31 Dyw. Bombowego Płd. Afrykańskich Sił Powietrznych SAAF.
Lt. Pil. G.C. Hooey; Lt.pil. P.H. Andrews; lt. naw. B.A. C. A. Cooke; Lt. WO/AG T.D. O`Keefe; Lt. WO/AG H.A. Male; sgt.BA P.H.G. Lees RAF; Lt.WO G.B.Pitt
Cześć ich pamięci
1 sierpnia 1994
ScreenShot242 Miodowa 22.jpg
ScreenShot242 Miodowa 22.jpg (67.37 KiB) Przejrzano 403 razy
Nie! A jednak było inaczej, znalazłem raport i zdjęcie. Oni lecieli z nad Wisły,po nawrocie ze wschodu. Czyżby sojusznik "czerwony aliant" przywitał ich ogniem p-lot i wrócili na zachodni brzeg Wisły? Uderzyli w dach budynku 22/24 i spadli na ul.Miodową.
Meldunek kpt. Wiktora Dobrzyńskiego "Włada", kierownika Komisji Odbioru Zrzutów do Dowódcy Grupy ",Północ"’ płk Karola Ziemskiego "Wachnowskiego" z dn. 15.08.1944 : -
"Melduję, że dn. 15.VIII.44 g. 2.30 spadł zestrzelony samolot Halifax23, 4-o motorowy na kamienicę Miodowa Nr 24, którą przebiwszy rozpadł się na części, które upadły na ul. Miodową. Pożar, spowodowany materiałami pędnymi i smarami oraz wybuchającą amunicją zrzutową przeniósł się na sąsiednią kamienicę, która doszczętnie spłonęła. […] Ze zgliszcz wyciągnąłem 2 spalonych lotników, których oddałem do pochowania lekarzowi i kapelanowi"
Materiał: Archiwum Akt Nowych, sygn. X/164. W meldunku mowa jest o samolocie Halifax, ale to był Liberator KG-836 C z 31. Dywizjonu SAAF.
http://wpg.alleycat.pl/waypoint.php?wp=2381

Jagiellońska r. Batalionu Platerówek, dawna ul. Pożarowa
IMGP9724.JPG
IMGP9724.JPG (125.18 KiB) Przejrzano 403 razy
IMGP9725.JPG
IMGP9725.JPG (141.08 KiB) Przejrzano 403 razy

Głaz obsadzony kosodrzewiną, polerowana tablica granitowa 100x70. Inskrypcja słabo czytelna w języku polskim i angielskim: W tym miejscu w dniu 15 sierpnia 1944, niosąc pomoc Warszawie, zginęła załoga Liberatora 871 z 31 dywizjonu bombowego południowo-afrykańskich sił powietrznych.
Nazwiska i stopnie poległej załogi:
Cap.pillot N. van Rensburg, Lt. pilot R.A. Lawery, Lt. obs. A.C. Branch-Clark, Wt.Offr.I P.W. Stafford, Wt.Offr.II B.N. Woods, Sgt. B.H. Turner RAF, WT.Offr.II J.A. Meyer.
Cześć ich pamięci
Warszawa - Golędzinów wrzesień 1992r
ScreenShot241 SAAF Dywizjon 31.jpg
ScreenShot241 SAAF Dywizjon 31.jpg (51.61 KiB) Przejrzano 403 razy
Godło 31 Dywizjonu Bombowego SAAF
Góra Lotników Warszawa Praga - Południe. Michalin
IMGP9793.JPG
IMGP9793.JPG (157.45 KiB) Przejrzano 403 razy
IMGP9791.JPG
IMGP9791.JPG (107.12 KiB) Przejrzano 403 razy
Pomnik znajduje się w pięknej scenerii Mazowieckiego Parku Krajobrazowego, na południowym zboczu wydmy, obok skrzyżowania żółtego i zielonego szlaku pieszego.
IMGP9785.JPG
IMGP9785.JPG (123.29 KiB) Przejrzano 403 razy
IMGP9786.JPG
IMGP9786.JPG (115.67 KiB) Przejrzano 403 razy
Tymczasowe tablice informacyjne, umieszczone na parkanie pomnika. Metalowe umieszczone na kamieniu pomnika, niestety padły dwukrotnie łupem hieny złomiarza.
Ciekawa relacja dowódcy Liberatora, otrzymali postrzał w prawą burtę kadłuba lecąc nad Wisłą w kierunku wyznaczonego zrzutowiska Pl. Krasińskich, Pl. Napoleona, strzelał więc sojusznik - aliant. Oni otrzymali zdradzieckie ciosy nocą 14/15 sierpień 44r., Nam ten sam sojusznik wbił nóż w plecy 17 września 39r.
Pierwszym, który zorganizował pomoc rannym lotnikom był patrol AK pod dowództwem Bronisława Kowalskiego(1905 - 1995). Po wojnie, latami i własnym sumptem budował Pomnik Lotników.
Wspomnienie nawigatora i dowódcy:
"14 sierpnia 1994, po odprawie, o godzinie 16 ciężki Liberator opuszcza Foggię we Włoszech z 8-osobową załogą, obciążony 1200 funtami zaopatrzenia i 2000 galonów benzyny. Dowódcą jest kpt. Van Eyssen, ja pełnię funkcję radiooperatora i strzelca pokładowego. Jesteśmy 60 mil od Warszawy. Nawigator: "Jaka jest szybkość, panie kapitanie? Widoczność słabnie. Wiatr niesie od czoła kłęby dymu wprost na nas. Mamy trochę szczęścia". Kapitan: "Tracimy wysokośćdość szybko. Teraz jest 210 mil/godz. Dym będzie nam pomocny, ale niech pan ma otwarte oczy. To światło z prawej rozpala się. Niech pan na nie uważa". Nawigator: "Widzimy je, panie kapitanie".
Wkrótce po tej krótkiej wymianie zdań wlecieliśmy w płonącą Warszawę. Spiekota i żar są wprost przerażające. Dokoła wybuchy, ogniste kratery. Straszliwa zagłada i odór płonącego miasta. Jeszcze 10 minut. Tracimy szybkość... Wisła ukazuje się to z lewej, to znów z prawej strony. Wydaje się krwawa i nieruchoma. Otwarte wyrzutnie dają znać o sobie ziejącym gorącem i zapachem spalenizny. Widoczność została ograniczona; czuliśmy się jak zesłańcy...Ogarnęło nas stęchłe powietrze i odrażające uczucie śmierci. Żar w połączeniu z ulewą i konwulsjami ginącego życia... Zetknęliśmy się oto z doprowadzoną do doskonałości przewrotnością całego planu rosyjskiego: zniszczenia Warszawy niemieckimi rękami.
Hayes, strzelec ogonowy, bardziej od innych narażony na strzały, pierwszy zauważył skurczenie się żebrowania: "Zostaliśmy trafieni!" - to było wszystko, co zdołał jeszcze krzyknąć. Po chwili już nie żył. "Radiooperatorze, zobaczyć ci się stało". "Słucham, panie kapitanie". Było to prawdziwe "kocie przejście". Dostałem się w bezpośredni ogień, ale udało mi się dotrzeć do głównej luki. Zobaczyłem, że Hudson został również zabity. Po powrocie zauważyłem, że dach mojej kabiny już płonie. Resztki oszalowania leżały na ekwipunku radiowym. Jeszcze jedno trafienie - i wszystko dokoła zaczęło się palić. Krzyknąłem: "Ogon i prawe silniki w ogniu! Potężna dziura w prawej ścianie! To ci swołocze, Rosjanie nas dosięgli!"
Byliśmy na wysokości 450 stóp, a nasza szybkość wynosiła 135 mil/godz. Opuszczamy klapy do lądowania. Wciąż jesteśmy intensywnie ostrzeliwani celnym 44-milimetrowym ogniem. Na dole - oślepiające piekło: miasto spowite dymami i płomieniami. Rzeka nie może powstrzymać pożarów. Nie mogą tego również ani ulewny deszcz, ani silny wiatr, który jedynie podnieca gniew ognia i przeobraża miasto w płonące piekło z pasmami granatowo-czarnego żaru...
Czy Chrystus widzi to wszystko? - pytam siebie.
I wciąż owe pchnięcia, jedno po drugim, oślepiające światła reflektorów. Byliśmy otoczeni płomieniami z dołu. Każdy nerw dygotał z bólu... Lecieliśmy już na trzech zaledwie silnikach. Samolot był bezradnym wrakiem. Kapitan miał wątpliwości, czy w ogóle załoga zdoła się uratować. Rury z paliwem dudniły ogniem. Dym płonącej Warszawy łączył się z dymem naszego samolotu i czynił pobyt w nim niemożliwym.
Mój ostatni sygnał brzmiał: "AAA-A-Abel w płomieniach. Opuszczamy samolot". W kabinie narzędzia już nie działały i pozostawały bez odpowiedzi. Ktoś gwizdnął... Nowe trafienie... A potem ostatni rzut oka do przedziałów bombowych.
Oślepiające piekło ognia i paraliżujący ból, i tkliwość, i strach..."
Kapitan Van Eyssen:
"Z odległości 50 mil widzieliśmy dymy nad Warszawą. Niemcy zdobywali ulicę po ulicy i palili wszystko, co się dało. Zniżyliśmy lot nad Wisłą, która dzieli miasto na dwie części. Polacy po stronie wschodniej Wisły "cieszyli się wolnością", a druga część miasta - to walcząca Warszawa. Lecieliśmy nad dachami domów i z niecierpliwością wypatrywaliśmy znaków, które wskazywały, gdzie mamy zrzucić nasze skrzynie. Jak podchodziliśmy do celu, broń przeciwlotnicza (flag) dosięgła nas. Rozkazałem, aby wszyscy z mojej załogi skakali na spadochronach na wschodnią część Warszawy, gdzie już były oddziały rosyjskie. Zorientowałem się, jak nisko lecimy, że spadochrony mogą się nie rozwinąć. Kiedy sam podszedłem do wyjścia, ku mojemu przerażeniu zobaczyłem, że drugi pilot, por. Hamilton czekał na mnie. Kazałem mu natychmiast wyskoczyć z palącego się już samolotu; ja również wyskoczyłem za nim. Spalone zwłoki Hamiltona znaleziono w niedużej odległości od wraku samolotu. Dwaj strzelcy pokładowi, sier. sier. Mayers i Hudson zostali zabici również".

I jeszcze na koniec zacytuję obiektywną chyba ocenę Powstania pisaną z odległej perspektywy przez historyka i znawcę II Wojny Światowej Normana Daviesa, zamieszczoną w przedmowie do polskiego wydania Powstanie`44 wyd. Znak Kraków 2004 s.11
"Dziś powiedziałbym, że Powstanie Warszawskie było wspaniałym zbrojnym zrywem, który przeszedł wszelkie oczekiwania, i że decyzja o jego rozpoczęciu - choć z konieczności ryzykowna – nie była lekkomyślna ani tym bardziej "zbrodnicza". Ponadto chciałbym twierdzić, że chociaż Powstanie upadło, to jednak szczególnych przyczyn i konsekwencji jego upadku nie można było przewidzieć, a niewątpliwych pomyłek i błędnych ocen ze strony przywódców Powstania nie powinno się uważać za czynnik o decydującym znaczeniu. Siły zbrojne Polski z czasu wojny nie walczyły w pełnej izolacji. Tworzyły część potężnej koalicji aliantów, która w roku 1944 stała u progu zwycięstwa. Wszyscy członkowie sojuszu mieli swoje prawa i zobowiązania. Główną odpowiedzialność za funkcjonowanie koalicji ponosiła jednak Wielka Trójka, która uporczywie starała się zatrzymać dla siebie prawo do tworzenia wszystkich strategicznych planów i przeprowadzania wszystkich poważniejszych debat wojskowych i politycznych."Dziękuję za wytrwałość czytających, pozdrawiam wszystkich, którym miłe są słowa Ojczyzna i Wolność.

Nieostatni
Awatar użytkownika
bobola
Stowarzyszenie
Posty: 2476
Rejestracja: sob lis 14, 2009 11:30 am
Lokalizacja: Płock

Re: 67 rocznica wybuchu Powstania Warszawskiego

Postautor: bobola » pt sie 19, 2011 12:18 pm

W albumie "Dzieje Polski w malarstwie i poezji" Janusza Wałka znalazłem obraz "Umierające miasto" autorstwa Mariana Szczerby, korespondujący z tym wątkiem.
Myślę sobie, że Nieostatni jeszcze coś napisze :?: Mam sporo cierpliwości, by czytać powstańcze dzieje. :)
Załączniki
skanuj0032-tr.M.Szczerba.jpg
skanuj0032-tr.M.Szczerba.jpg (70.99 KiB) Przejrzano 389 razy
Awatar użytkownika
Nieostatni
Posty: 646
Rejestracja: pt wrz 24, 2010 10:49 pm
Lokalizacja: W-wa (rzut beretem)

Re: 67 rocznica wybuchu Powstania Warszawskiego

Postautor: Nieostatni » pt sie 19, 2011 9:29 pm

Dziękuje za odwiedziny i pozostawiony ślad. Bardzo możliwe, iż jest to obraz artysty, który pokazał własną wizję bombardowanego miasta, prawdopodobnie Warszawy. Wprawdzie brak jakiegoś charakterystycznego akcentu dla tego miasta, jednak systematyka pokazanych nalotów i całkowita bezkarność wynikająca z braku obrony p-lot, wskazuje na powstańcze niebo nad Warszawą. Nie znałem tego artysty i płótna, muszę poszperać w necie. Miło mi i cieszy Twój wkład do wątku. Nie wykluczone, że dorzucę coś z Kwatery Powstańczej na Powązkach. Teraz rzadko bywam w Warszawie, ulicznych materiałów jest moc ale dyferencjał się sypie, stawy biodrowe do renowacji, zawieszenie - kręgosłup ruina. Coś jednak jeszcze przytargam. Pozdrawiam
Nieostatni
Awatar użytkownika
Z_A
Posty: 274
Rejestracja: pt lut 04, 2011 10:58 pm

Re: 67 rocznica wybuchu Powstania Warszawskiego

Postautor: Z_A » sob wrz 10, 2011 10:06 pm

Można także odrobinę poetycko(zachęcony przez forumowicza "Kotek" w temacie sąsiednim):

Czerwona zaraza

Czekamy ciebie, czerwona zarazo,
byś wybawiła nas od czarnej śmierci,
byś nam kraj przedtem rozdarłszy na ćwierci,
była zbawieniem witanym z odrazą.

Czekamy ciebie, ty potęgo tłumu
zbydlęciałego pod twych rządów knutem,
czekamy ciebie, byś nas zgniotła butem
swego zalewu i haseł poszumu.

Czekamy ciebie, ty odwieczny wrogu,
morderco krwawy tłumu naszych braci,
czekamy ciebie – nie, żeby cię spłacić,
lecz chlebem witać na rodzinnym progu.

Żebyś ty wiedział, nienawistny zbawco,
jakiej ci śmierci życzymy w podzięce
i jak bezsilnie zaciskamy ręce,
pomocy prosząc, podstępny oprawco.

Żebyś ty wiedział, dziadów naszych kacie,
sybirskich więzień ponura legendo,
jak twoją dobroć wszyscy kląć tu będą,
wszyscy Słowianie, wszyscy twoi bracia.

Żebyś ty wiedział, jak to strasznie boli nas,
dzieci Wielkiej, Niepodległej, Świętej,
skuwać w kajdany łaski twej przeklętej,
cuchnącej jarzmem wiekowej niewoli.

Legła twa armia zwycięska, czerwona
u stóp łun jasnych płonącej Warszawy
i ścierwią duszę syci bólem krwawym
garstki szaleńców, co na gruzach kona.

Miesiąc już mija od Powstania chwili,
łudzisz nas czasem dział swoich łomotem,
wiedząc, jak znowu będzie strasznie potem
powiedzieć sobie, że z nas znów zakpili.

Czekamy ciebie – nie dla nas, żołnierzy,
dla naszych rannych – mamy ich tysiące
i dzieci są tu, i matki karmiące,
i po piwnicach zaraza się szerzy.

Czekamy ciebie – ty zwlekasz i zwlekasz,
ty się nas boisz i my wiemy o tym,
chcesz, byśmy wszyscy tu legli pokotem,
naszej zagłady pod Warszawą czekasz.

Nic nam nie zrobisz – masz prawo wybierać.
Możesz nam pomóc, możesz nas wybawić
lub czekać dalej i śmierci zostawić...
śmierć nie jest straszna, umiemy umierać.

ALE WIEDZ O TYM, ŻE Z NASZEJ MOGIŁY
NOWA SIĘ POLSKA, ZWYCIĘSKA ODRODZI,
PO KTÓREJ TY NIE BĘDZIESZ CHODZIŁ,
CZERWONY WŁADCO ROZBESTWIONEJ SIŁY.

1944 r.


Józef Szczepański, ps. "ZIUTEK"
Dzisiaj mija kolejna rocznica śmierci poety, żołnierza-powstańca...
Awatar użytkownika
Nieostatni
Posty: 646
Rejestracja: pt wrz 24, 2010 10:49 pm
Lokalizacja: W-wa (rzut beretem)

Re: 67 rocznica wybuchu Powstania Warszawskiego

Postautor: Nieostatni » ndz wrz 11, 2011 2:43 pm

Zainspirowałeś mnie załączonym wierszem - dziękuję za Twój udział Z_A.
Istnieje w Warszawie na Pradze Pomnik Kościuszkowców Andrzeja Kastena, partyzanta w latach 1943 - 44 zgrupowania AK "Ponury" i "Nurt", artysty rzeźbiarza, absolwenta Warszawskiej Akademii Sztuk Pięknych. Piękny i dramatyczny w swej wymowie pomnik żołnierza, podrywającego się do ataku z pepeszą, w szynelu pod powiewającą pałatką i rogatywką z orzełkiem Janiny Broniewskiej, przez Rosjan szyderczo nazywanym "kuricą", ręką uniesioną w rozpaczliwym geście "trzymajcie się - idziemy z pomocą". Pomnik, monument 12metrowej wysokości postać i wadze 48ton, przez warszawiaków złośliwie nazwany "Obserwator Powstania" jednak ciepło i życzliwie przyjęty ze względu na postać i drogę jaką przyszło Jej przejść. To syn tej umęczonej ziemi, wywieziony do stalinowskich łagrów, teraz żołnierz - ochotnik, tułacz stojący bezczynnie na praskim brzegu Wisły i przyglądający się ginącej Warszawie.
Zorganizowany na rozkaz Stalina pokazowy, nie przygotowany desant na Przyczółek Czerniakowski był diabelskim podszeptem tyrana, skazującym setki polskich żołnierzy na niechybną śmierć. Straty 3DP wyniosły: 8pp - 740 poległych; 9pp - 1013 zabitych. Był to gest skierowany w stronę sojuszników, aliantów by pokazać cenę sowieckiego internacjonalizmu.
Wspaniała, wymowna treść zawarta w tym monumencie, została w lot zrozumiana i doceniona, obiekt cieszy się sympatią mieszkańców, jednak przydomek pozostał, aktualny wówczas sojusznik stojący w odległości wyciągniętej ręki, został prawidłowo nazwany. Był to kolejny cios w plecy jaki otrzymaliśmy od radzieckiego alianta. Skoro jesteśmy na wolnej od hitlerowców Pradze, zerknijmy jaką wolność przywiodło czerwone NKWD. Za chwilę umieszczę w dziale Obozy wątek "Toledo – praskie. Sowiecki zwiastun wolności"
IMGP0518.JPG
IMGP0518.JPG (108.65 KiB) Przejrzano 361 razy
Widok od strony Wisły w kierunku północno wschodnim. Widoczne wieże katedry św. Floriana i św. Michała Archanioła Djecezji Warszawsko - Praskiej.
IMGP0517.JPG
IMGP0517.JPG (97.26 KiB) Przejrzano 361 razy
Na pierwszym planie pełna ekspresji bliska historycznie postać Kościuszkowca, zdająca się wołać "trzymajcie się - idziemy do Was z pomocą". Z tyłu autentyczne ruiny fabryczki, profesji metalurgicznej, własność przedwojennych biznesmenów Ogórkiewicza i Zagórskiego.
IMGP0522.JPG
IMGP0522.JPG (103.86 KiB) Przejrzano 361 razy
Widok w kierunku zachodnim. Za wałem Wybrzeża Szczecińskiego, nadrzeczne wikliny, rzeka Wisła, płonące i bombardowane wówczas Śródmieście.
IMGP0527.JPG
IMGP0527.JPG (96.09 KiB) Przejrzano 361 razy
Ten gest mógł być widziany gołym okiem, drugi brzeg to tylko 800 i aż 800 metrów.

Nieostatni
Awatar użytkownika
Z_A
Posty: 274
Rejestracja: pt lut 04, 2011 10:58 pm

Re: 67 rocznica wybuchu Powstania Warszawskiego

Postautor: Z_A » ndz wrz 11, 2011 10:57 pm

Na różnych forach(tutaj także) wszyscy zastanawiają się nad sensem wybuchu Powstania. Zazwyczaj milczę, ponieważ tak do końca nie znamy faktów.
Jednak odrobinę czuję się wywołany do odpowiedzi...
Historycy i politycy różnych opcji/koncepcji powołują się na "zweryfikowane" dokumenty i wywiady z wydającymi rozkaz o wybuchu Powstania. Każdy przekonuje o swojej jedynej prawdzie ale konteksty dokumentów/wypowiedzi były tak różne, że nigdy nie podjąłbym się analizy takowych.
Nie dywaguję! Powstanie jest faktem i to jest jedyna prawda!
Gdzieś przeczytałem(przepraszam, że nie pamiętam źródła) tak - satelicki PKWN podjął decyzję(lub mu ją nakazano), że w przypadku jeżeli zwycięży Powstanie powoła(PKWN) korpus ekspedycyjny złożony z co najmniej czterech dywizji, z dowódcami m. in. gen. Kieniewiczem, płk Radkiewiczem i korpus ten spacyfikuje powstańczą Warszawę.
Czytając temat Kol. Nieostatni - viewtopic.php?f=81&t=3881 , nabieram pewności, że to jest prawda!

Jeszcze coś ubodło mnie w obecnych elitach politycznych:
- na gruzach Monte Cassino polscy żołnierze zatknęli białoczerwoną,
- na gruzach PAST-y powstańcy warszawscy zatknęli także polską flagę,
- na gruzach Tiergarten w Berlinie, polscy żołnierze też zatknęli białoczerwony sztandar,
...

Czy nadszedł czas aby o tym zapomnieć? Czy może to tylko ignorancja lub - nie daj Boże - kpina z tych "co przelewali za nas krew"?
Europa bez granic i bez pamięci - tylko innym narodom wolno pamiętać...
Piszmy o Powstaniu w duchu chwały!

Zakończę także wierszem, odrobinę wcześniejszym, cytowanego już wcześniej Józefa Szczepańskiego, ps. "ZIUTEK" - bo taki był wtedy duch...

"Chłopcy silni jak stal,
Oczy patrzą się w dal,
Nic nie zrobi nam wojny pożoga.
Hej, sokoli nasz wzrok,
w marszu sprężysty krok
i pogarda dla śmierci i wroga.
Gotuj broń,
Naprzód marsz ku zwycięstwu,
W górę wzrok,
Orzeł nasz lot swój wzbił.
Chłopcy silni jak stal,
Oczy patrzą się w dal,
Hej, do walki nie zbraknie nam sił.
Godłem nam Biały Ptak,
A „Parasol” to znak,
Naszym hasłem piosenka szturmowa.
Pośród bomb, huku dział
Oddział stoi, jak stał,
Choć poległa już chłopców połowa.
Dziś padł on,
Jutro ja, śmierć nie pyta...
Gotuj broń, boju zew,
Gra nam krew.
Chłopcy silni jak stal,
Oczy patrzą się w dal,
A na ustach szturmowy nasz śpiew.
A gdy miną już dni
Walki, szturmów i krwi,
Bratni legion gdy z Anglii powróci,
Pójdzie wiara gromadą
Alejami z paradą
I tę piosnkę szturmową zanuci.
Panien rój,
Kwiatów rój i sztandary,
Jasny wzrok,
Równy krok, bruk aż drży,
Alejami z paradą
Będziem szli defiladą
W wolną Polskę, co wstanie z naszej krwi."
Awatar użytkownika
Nieostatni
Posty: 646
Rejestracja: pt wrz 24, 2010 10:49 pm
Lokalizacja: W-wa (rzut beretem)

Re: 67 rocznica wybuchu Powstania Warszawskiego

Postautor: Nieostatni » czw kwie 26, 2012 9:36 am

Próba wyjaśnienia zarejestrowanych w dziecinnej pamięci zdarzeń i podsumowanie.

Kilka tygodni temu wertując Google trafiłem na wiadomość o rozbiciu się kolosa transportowego Me 323 Gigant w Warszawie w roku 1944. W miarę zagłębiania się w ten temat, zrodziła się myśl, czy nie jest to wypadek zapisany w mej pamięci z przed 68 laty? Po łapczywej lekturze znalezionych materiałów i odgrzebaniu mglistych obrazów, wszystko wskazuje, że wrak widziany oczami, usmarkanego pięcioletniego szczeniaka, był szczątkami Me 323 Gigant, a nie zestrzelonym aliianckim Liberatorem.
Nieostatni pisze:Alianci - pomoc walczącemu miastu!
Nieostatni pisze:Głęboko wryły mi się w pamięć rozbite fragmenty wraku samolotu w ciemnym, prawie czarnym kolorze(nocne loty?) leżący przed Fortem V - Włochy (zewnętrzna linia fortów starej carskiej Twierdzy Warszawa). Analizując po latach sytuację, być może załoga trafionej maszyny szukała miejsca i próbowała lądować na dużym, zrytym przez kadłub ściernisku. Ślad, pozycja, części skrzydeł i oderwane silniki wskazywały kierunek zbliżony do południowego, co wskazywało drogę powrotną po wykonaniu zadania. Mowy być nie mogło aby zbliżyć się do wraku, a ja pętałem się jako cień "dorosłego" 11-latka, mego brata. Niestety nie udało mi się rozwikłać tajemnicy tego zdarzenia, myślę jednak, iż był to jeden z niosących pomoc Warszawie samolotów alianckich, nie słyszałem o losach załogi, pewno zginęli.
Dziś jestem przekonany o tym fakcie w stu procentach. Dziecinne oczy i uszy zarejestrowały łopot i furkot, powiewającego brezentowego poszycia na wręgach kadłuba kolosa. Wtedy moi nastoletni przewodnicy tych nadzwyczajnych wydarzeń, nazwali giganta synonimem "dekawka" co po rozwinięciu znaczyło "dykta - klej - woda", czyli "niemiecki erzatz". Kolos to górnopłat, konstrukcja z rur stalowych, drewna, pokryty płótnem. A DKW - Deutchen Kraftwerke to wiodąca firma, koncern. Nie znana jest liczba osób załogi, którzy polegli (załoga podstawowa dwóch pilotów, dwóch inżynierów pokładowych, jeden mechanik). Tak czy inaczej dopiero teraz rozwikłałem tajemnicę z przed lat. Dziś wiem, że zginęli ludzie, wtedy żałowaliśmy aliantów.
P40_S32_A_WARSZAWA-WOLA miejsce upadku Me 323 Gigant.JPG
P40_S32_A_WARSZAWA-WOLA miejsce upadku Me 323 Gigant.JPG (152.22 KiB) Przejrzano 323 razy
Orientacyjne miejsce upadku, rozbicia Me 323 Gigant w 1944r.
ScreenShot081 Me 323 Gigant, rozbity Wwa Włochy 1944r.jpg
ScreenShot081 Me 323 Gigant, rozbity Wwa Włochy 1944r.jpg (47.03 KiB) Przejrzano 323 razy
Zdjęcie opublikowane w książce: Giganten der Luft. Messerschmit 321/323 H P Dabrowski
Rechst: In Warschau geriet dieser Gigant über die Platzgrenze hin - aus und wurde durch einen Graben "gebremst". Vom Großraumtransporter bleib nur noch ein Schrotthaufen übrig.
W Warszawie Gigant wystartował ale został zahamowany nad fosą. Z wielkiego transportowca została kupa złomu.
Nie zakładam nowego wątku, ale dla zapaleńców tematu podaje parę linków na które trafiłem, może ktoś zainteresowany otworzy:
http://www.forum.spotter.pl/messerschmi ... index.html
http://pl.wikipedia.org/wiki/Messerschm ... 323_Gigant
http://www.lexikon-der-wehrmacht.de/Waf ... 323Ver.htm
http://forum.gazeta.pl/forum/w,539,5372 ... t.html?v=2
Nieostatni
Gdańszczanka
Posty: 125
Rejestracja: czw sty 19, 2012 10:18 pm

Re: 67 rocznica wybuchu Powstania Warszawskiego

Postautor: Gdańszczanka » czw kwie 26, 2012 3:43 pm

Z_A pisze:Na różnych forach(tutaj także) wszyscy zastanawiają się nad sensem wybuchu Powstania. Zazwyczaj milczę, ponieważ tak do końca nie znamy faktów.
[/i]

Jak słyszę krytykę Powstania, co zaczęło pojawiać się stosunkowo niedawno, pytam zawsze takiego "zorientowanego" o co mu chodzi. Czy o to, abym na grobie mojego Dziadka światła nie zapaliła (szef VII Wydziału) ?
Czy, abym zapomniała że jestem wnuczką i córką Powstańców?
Czasami czytam, że młodzież została zmuszona do walk !
Moja Mama- zapytana czy nie chciała iść do Powstania - fuknęła tylko, że oni chcieli walczyć i nikt ich nie musiał namawiać.
Generalnie - krytkę Powstania odbieram jako gest antypatriotyczny.
Gdańszczanka z Gdyni
Gdańszczanka
Posty: 125
Rejestracja: czw sty 19, 2012 10:18 pm

Re: 67 rocznica wybuchu Powstania Warszawskiego

Postautor: Gdańszczanka » czw kwie 26, 2012 3:46 pm

Nieostatni pisze: Trzy adresy: Filtrowa 68 (Ochota), Pańska 16 (Śródmieście) i Pańska 67. Dziś nie ma śladu starej zabudowy ul. Pańskiej na odcinku Wielka - Żelazna. Podane numery parzysty i nie parzysty dzieliła odległość około 700m. Niestety, nawet i w tak bezspornych faktach widać brak konsensusu.
A może wynika to z wielopoziomowej konspiry? I wtym układzie "szóstkowo-zachodnim" jest wskazówka dla uczestników narady?
Gdańszczanka z Gdyni
Awatar użytkownika
Z_A
Posty: 274
Rejestracja: pt lut 04, 2011 10:58 pm

Re: 67 rocznica wybuchu Powstania Warszawskiego

Postautor: Z_A » czw kwie 26, 2012 8:31 pm

Gdańszczanka pisze:Jak słyszę krytykę Powstania, co zaczęło pojawiać się stosunkowo niedawno...
Nieczęsto obecnie tu zaglądam ale ten post zmusił mnie do wyjaśnienia:
Mam nadzieję Gdańszczanko, że mojego wcześniejszego wpisu nie odebrałaś jako krytykanctwo Powstania - jest wręcz przeciwnie!
Oczywiście moje "rodzinne" związki z Powstańcami nie są tak bogate ale zapewniam, że ich nie brak.
W naszym Klubie Sympatyków Rudy Pabianickiej pamiętamy o skromnym udziale Rudzian w tym patriotycznym zrywie:
- harcerzy - http://www.rudapabianicka.fora.pl/ruda- ... 9,123.html
- oraz jedynego(?) uczestnika Powstania, który po wojnie zamieszkał w Rudzie i ostatecznie spoczął na rudzkim cmentarzu, co zaznaczyłem na tym forum - viewtopic.php?f=80&t=3495 i tutaj rozszerzę ten temat o jedną z ostatnich fotografii upamiętniających Bohatera:
Obrazek
Fotografia wykonana 30.03.1012r.

Pozdrawiam
Gdańszczanka
Posty: 125
Rejestracja: czw sty 19, 2012 10:18 pm

Re: 67 rocznica wybuchu Powstania Warszawskiego

Postautor: Gdańszczanka » czw kwie 26, 2012 9:15 pm

Z_A pisze:
Gdańszczanka pisze:Jak słyszę krytykę Powstania, co zaczęło pojawiać się stosunkowo niedawno...
Nieczęsto obecnie tu zaglądam ale ten post zmusił mnie do wyjaśnienia:
Mam nadzieję Gdańszczanko, że mojego wcześniejszego wpisu nie odebrałaś jako krytykanctwo Powstania
A skąd ! Ci co krytykują uzywają zupełnie innego języka ! :)
Gdańszczanka z Gdyni

Wróć do „II wojna światowa”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 0 gości