Kwatera wojenna II w.św. - Sanniki (pow. gostyniński)

Cmentarze, mogiły, kwatery
Awatar użytkownika
zbibal76
Posty: 161
Rejestracja: sob cze 25, 2011 6:28 pm
Lokalizacja: Gąbin

Kwatera wojenna II w.św. - Sanniki (pow. gostyniński)

Postautor: zbibal76 » sob lis 12, 2016 10:04 pm

W narożniku cmentarza w Sannikach znajduje się mogiła, w której pochowani są żołnierze polegli w Sannikach we wrześniu 1939r. Na dwóch tablicach wymienione są nazwiska 34 żołnierzy. Brak jest informacji, czy są tu również i ilu może tu byc pochowanych żołnierzy NN - na stronie bohaterowie1939.pl podana jest liczba 75 żołnierzy, ale nie podano źródła tej informacji. Spośród wymienionych na tablicach, najwięcej bo aż 28 żołnierzy zginęło w dn. 17 września. Prawdopodobnie polegli w trakcie licznych tego dnia bombardowań. W książce "Luftwaffe nad Polską - cz. 3 Stukaflieger" czytamy m.in.:
"17 września, pułk I/StG 77 - Między godz. 9,10 a 10,25 19 Ju-87B zbombardowało cele w rejonie Osmolin-Luszyn-Anatolin-Sanniki-Krubin... , ..., Relacja pilota - w ramach mojej akcji razem z moją eskadrą miałem zaatakowac kolumny, zbliżające się do wsi Sanicki (Sanniki). W porę rozpoznałem zgłoszone nam kolumny i razem z całą eskadrą zanurkowałem kierując się na skrzyżowanie dróg na rogatkach Sannik, gdzie stłoczyły się kolumny. Zrzucone niezwłocznie bomby trafiały celnie i powodowały wśród maszerujących kolumn niesamowity chaos. Mogłem zatem miec bezwzględną pewnośc, że udało się zatrzymac przemarsz tamtych wojsk na dole."
Na pomniku brak jest jakiejkolwiek informacji, z jakich jednostek pochodzili żołnierze. Na stronie bohaterowie1939.pl udało mi się odnależc kilka danych.
Z grupy poległych 17 września znany jest tylko przydział ppor. Jana Majorkiewicza - 8 batalion saperów przydzielony do Armii Pomorze. 17 września w Sannikach były jeszcze odchodzące od strony Gąbina, Łącka, Gostynina, Żychlina ostatnie oddziały z tej armii (Sanniki zostały zajęte przez Niemców bodajże w dn. 18 września).
Zołnierze polegli 16 września:
sierżant Pawlik - 67pp 4 DP z armii Poznań
kapral Semczyszyn Jan - 29pp 25DP z armii Poznań
Ponadto na stronie tej figuruje żołnierz, którego nie ma na tablicach - Piórkowski . podoficer 11 dak Pomorskiej BK armia Pomorze
żołnierze którzy zginęli-zmarli ? w dn. 24 września:
szeregowy Ślecicki Wiktor z nieznanej jednostki oraz kapral Andrzejewski Jakub z 58pp 4 DP armii Poznań; nie wiadomo, czy zmarli w niewoli w wyniku odniesionych ran, czy tez tego dnia miały może miejsce rozstrzelania?
Załączniki
DSC00377.JPG
DSC00377.JPG (88.75 KiB) Przejrzano 657 razy
DSC00378.JPG
DSC00378.JPG (90.5 KiB) Przejrzano 657 razy
DSC00379.JPG
DSC00379.JPG (93.77 KiB) Przejrzano 657 razy
DSC00383.JPG
DSC00383.JPG (86.42 KiB) Przejrzano 657 razy
DSC00380.JPG
DSC00380.JPG (95.15 KiB) Przejrzano 657 razy
DSC00385.JPG
DSC00385.JPG (81.98 KiB) Przejrzano 657 razy
Ostatnio zmieniony czw gru 29, 2016 2:24 pm przez zbibal76, łącznie zmieniany 2 razy.
fuchsi
Posty: 428
Rejestracja: ndz sie 29, 2010 9:32 am

Re: Kwatera wojenna - Sanniki (pow. gostyniński)

Postautor: fuchsi » pn lis 21, 2016 8:41 pm

Witam.
Piekne pisane i grzebanie w dostepnej? literatury i nagle:

"czy tez tego dnia miały może miejsce rozstrzelania"

Wyssane z palcach czy na to dowody?

pozdro
Auf ferner, fremder Aue, da liegt ein toter Soldat,
ein ungezählter, vergeßner, wie brav er gekämpft auch hat.
Awatar użytkownika
zbibal76
Posty: 161
Rejestracja: sob cze 25, 2011 6:28 pm
Lokalizacja: Gąbin

Re: Kwatera wojenna - Sanniki (pow. gostyniński)

Postautor: zbibal76 » pn lis 21, 2016 10:35 pm

fuchsi pisze:Witam.
Wyssane z palcach czy na to dowody?
pozdro
To tylko moje gdybanie i przypuszczenia, dlatego napisałem "może" i postawiłem na końcu znak zapytania, a na początku zdania było jeszcze " nie wiadomo, czy zmarli w niewoli w wyniku odniesionych ran czy też może..." - po prostu zastanawiam się nad przyczyną śmierci dwóch żołnierzy tego samego dnia, tydzień po zajęciu Sannik, ale masz rację, bez poparcia w literaturze napisałem te słowa trochę na wyrost. Nasunęły mi się skojarzenia z wydarzeniami m.in. w Gąbinie, gdzie kilka dni po przejściu frontu zaprowadzano "porządek" - pod murami szkoły podstawowej w dn. 19-20 września rozstrzelano tu 20 policjantów i kolejarzy z Pomorza, których przewinieniem było to, że wracali do domu... Ta wojna miała różne oblicza, o czym przypomina stojący vis a vis kwatery żołnierskiej pomnik po przeciwleglej stronie cmentarza w Sannikach
DSC00390.JPG
DSC00390.JPG (90.34 KiB) Przejrzano 640 razy
fuchsi
Posty: 428
Rejestracja: ndz sie 29, 2010 9:32 am

Re: Kwatera wojenna - Sanniki (pow. gostyniński)

Postautor: fuchsi » czw lis 24, 2016 10:22 am

Witam serdecznie.
Dziekuje za wyjasnienie. Mnie chodzi przede wszystkim o to, ze wyciagniemy wnioskow z bledow naszych przodkow. I bardzo wazne jest, ze sprawdzami te wydarzenia, ktore nie mozemy juz zmienic. Nigdy nie poruszalem temat zachowywania radziejeckich i polskich zolnierzow w koncowej faze drugi wojny swiatowej, i nie bede poruszac ten temat. Be lepiej jest dla przyslosci ustawic co nas laczy a nie tego, co nas dzieli. I mamy wiecej dobrego wspolnej historii, wiecej przykladow dobrego dlugoletnego sasiadostwa wzajemnego godnego zyczia. Tutaj mowi sie: bylo - minelo. Ale nie minelo w tym sensie ze nie chcemy pamietac o ofiar przemowcy. Przeciwnie: Niech ich tragiczne losy pozostana w naszej pamieci jako wewnetrzy silnik zapobiegac nastepnych.
zycze zdrowia
Auf ferner, fremder Aue, da liegt ein toter Soldat,
ein ungezählter, vergeßner, wie brav er gekämpft auch hat.
Czaro
Posty: 160
Rejestracja: pt kwie 15, 2011 11:02 am
Lokalizacja: Płock

Re: Kwatera wojenna - Sanniki (pow. gostyniński)

Postautor: Czaro » ndz paź 21, 2018 3:48 am

fuchsi pisze:
czw lis 24, 2016 10:22 am
Witam serdecznie.
Dziekuje za wyjasnienie. Mnie chodzi przede wszystkim o to, ze wyciagniemy wnioskow z bledow naszych przodkow. I bardzo wazne jest, ze sprawdzami te wydarzenia, ktore nie mozemy juz zmienic. Nigdy nie poruszalem temat zachowywania radziejeckich i polskich zolnierzow w koncowej faze drugi wojny swiatowej, i nie bede poruszac ten temat. Be lepiej jest dla przyslosci ustawic co nas laczy a nie tego, co nas dzieli. I mamy wiecej dobrego wspolnej historii, wiecej przykladow dobrego dlugoletnego sasiadostwa wzajemnego godnego zyczia. Tutaj mowi sie: bylo - minelo. Ale nie minelo w tym sensie ze nie chcemy pamietac o ofiar przemowcy. Przeciwnie: Niech ich tragiczne losy pozostana w naszej pamieci jako wewnetrzy silnik zapobiegac nastepnych.
zycze zdrowia
fuchsi... Ustalmy pewne fakty. Spokój i dobrosąsiedzkie kontakty Niemcy miały z Polską tylko wtedy, gdy Niemcy były słabsze militarnie od Polski i wtedy faktycznie był spokój i Niemcy zachowywali się przyjaźnie, a my tego nigdy nie wykorzystywaliśmy. Najczęściej wtedy gdy byliśmy silni byliśmy zajęci wojnami na wschodzie, z Imperium Osmańskim, później z Rosją... Jakoś tak nigdy nie atakowaliśmy słabszych, tylko tych, którzy nam realnie zagrażali. Nie mieliśmy długoterminowych planów podbijania np. Niemiec, a już nigdy nie mordowaliśmy celowo, planowo w sposób zorganizowany. Nawet Prusy, które były naszym lennem, poddanymi króla polskiego zostawiliśmy w spokoju (był to duży błąd, ponieważ trzeba było w wieku XVI wziąć księstwo pruskie za mordę, sprowadzić do właściwego poziomu to wtedy może nie byłoby i rozbiorów Polski i późniejszych nieszczęść). Kolego fuchsi bardzo często relatywizujesz historię, jak tylko ktoś wspomina o niemieckich niegodziwościach, próbujesz wykazać jakieś urojone polskie winy, albo w najlepszym przypadku nawołujesz do pojednania i przebaczenia, tak jakby nasze winy względem Was były równe Waszym względem nas... No niestety nie jest tak.
:rower:
Awatar użytkownika
Majsterek
Administrator - Stowarzyszenie
Posty: 651
Rejestracja: pn lis 15, 2010 11:20 pm

Re: Kwatera wojenna II w.św. - Sanniki (pow. gostyniński)

Postautor: Majsterek » ndz paź 21, 2018 8:30 pm

Dorzucę swoje spostrzeżenia:
Nigdy nie poruszalem temat zachowywania radziejeckich i polskich zolnierzow w koncowej faze drugi wojny swiatowej. Be lepiej jest dla przyslosci ustawic co nas laczy a nie tego, co nas dzieli.
A właściwie dla czego? Po mojemu warto jest o tym mówić, ukazywać proporcję polskiego odwetu do zbrodniczych działań Niemców w końcowej fazie wojny. I warto żeby chronologia była tu zachowana. Kolejny warunek to podkreślanie, że działo się to na terytorium polskim, Niemcy byli najeźdźcami, a Polacy walczyli o swój dom, odpowiadali na działania najeźdźców we własnym domu. Wtedy historia jest historią na nie wizją pozbawioną z jakiś powodów ważnych epizodów. Warto jest też mówić o zbrodniach rosyjskich i polskich kolaborantach Rosji radzieckiej z tego okresu, pierwocinach zarazy UB-eckiej, zdrajcach Polski. Wtedy ludzie to czytają, znają kolejność, relacje, i proporcje zdarzeń. Wtedy sami wyciągną wnioski, nie ma się czego bać w imię pozytywnych relacji, jeśli mają być szczerze pozytywne.
Tutaj mowi sie: bylo - minelo.
Nic nie minęło. Niestety tutaj historia się nie skończyła wraz z dniem zwycięstwa. Niemcy w wyniku pozytywnego zakończenia II WŚ znalazły się w niezwykle korzystnym położeniu gospodarczym i geopolitycznym, czerpiąc zasoby, również ludzkie ze zdobyczy II WŚ (mówię tu o zbrodniarzach niemieckich legalnie piastujących urzędy w NRF). Polska tę wojnę sromotnie przegrała, znalazła się pod kolejną okupacją - rosyjską. Niemców którzy dopuszczali się tu haniebnych zbrodni nie spotkała żadna odpowiedzialność, wręcz ochrona pod auspicjami USA. Globalne interesy okazały się ważniejsze niż polski czyn zbrojny i wkład naukowy w militarne "pokonanie" Niemiec. Do dziś zbieramy tego konsekwencje w próbach narzucania władzy w Polsce przez silne dziś Niemcy, ingerencji w wewnętrzne sprawy tego kraju zza Odry. Ten spustoszony kraj jeszcze długo będzie się odbudowywał na warunkach jakie narzucają silne, konkurencyjne gospodarki, w tym niemiecka. Na ile ich przewaga wynika ze zniszczenia naszego państwa i rujnowania gospodarki w nieodległej przeszłości? Tolerancja zaszłych zbrodni nie minęła tylko trwa dalej w najlepsze, bez żadnej odpowiedzialności ze strony Niemiec.

Jako że wypowiedzi uczestników dyskusji zupełnie odbiegają od tematu kwatery w Sannikach, przeniosę je niebawem od oddzielnego tematu.
fuchsi
Posty: 428
Rejestracja: ndz sie 29, 2010 9:32 am

Re: Kwatera wojenna II w.św. - Sanniki (pow. gostyniński)

Postautor: fuchsi » pn paź 22, 2018 8:28 pm

ONR-ski punkt widzenia…..
Auf ferner, fremder Aue, da liegt ein toter Soldat,
ein ungezählter, vergeßner, wie brav er gekämpft auch hat.
Awatar użytkownika
Majsterek
Administrator - Stowarzyszenie
Posty: 651
Rejestracja: pn lis 15, 2010 11:20 pm

Re: Kwatera wojenna II w.św. - Sanniki (pow. gostyniński)

Postautor: Majsterek » pn paź 22, 2018 9:43 pm

Punkt widzenia. Aha, tak, zgadza się czyli odpowiedzialność za zbrodnie zależy od punktu widzenia. Jak mogłem na to nie wpaść.
Poza tym, wszyscy którym leży na sercu jawność i wyciąganie odpowiedzialności są z ONR`u. Ważka teza.
ONR-ski punkt widzenia…..
Wydaje mi się niepotrzebne takie stwierdzenie, mało kulturalne z Twojej strony. Chcesz mnie prowokować, szufladkować w jakiś sposób piętnować - nie ważne że nietrafnie, zwyczajnie niepotrzebnie.
Czaro
Posty: 160
Rejestracja: pt kwie 15, 2011 11:02 am
Lokalizacja: Płock

Re: Kwatera wojenna II w.św. - Sanniki (pow. gostyniński)

Postautor: Czaro » ndz paź 28, 2018 1:01 am

fuchsi pisze:
pn paź 22, 2018 8:28 pm
ONR-ski punkt widzenia…..
NPD-owski punkt widzenia ?
:rower:
Awatar użytkownika
krzymen
Posty: 264
Rejestracja: pn sie 29, 2011 11:30 pm
Lokalizacja: Warszawa

Re: Kwatera wojenna II w.św. - Sanniki (pow. gostyniński)

Postautor: krzymen » ndz paź 28, 2018 1:01 am

zbibal76 pisze:
pn lis 21, 2016 10:35 pm
To tylko moje gdybanie i przypuszczenia, dlatego napisałem "może" i postawiłem na końcu znak zapytania, a na początku zdania było jeszcze " nie wiadomo, czy zmarli w niewoli w wyniku odniesionych ran czy też może..." - po prostu zastanawiam się nad przyczyną śmierci dwóch żołnierzy tego samego dnia, tydzień po zajęciu Sannik, ale masz rację, bez poparcia w literaturze napisałem te słowa trochę na wyrost
Kolega zbibal trochę się zagalopował z tym rozstrzelaniem. Oblicza się, że w niewoli niemieckiej zmarło ok. 10 tyś. rannych polskich jeńców.
Relacja z 23.09.1939 - bitwa pod Tomaszowem Lubelskim.
W chwilę potem kpt. Bychowiec zwrócił się do dowódcy pułku z prośbą o rozkaz, aby ranni Niemcy, których w tej chwili zbierali nasi sanitariusze, byli jak najstaranniej opatrzeni i obandażowani. "Na stanowiskach niemieckich znalazłem naszych rannych; byli doskonale obandażowani. Musimy Niemcom odpłacić tym samym" - motywował swoją prośbę kpt. Bychowiec.”
Zapewne bywało różnie, ale w 1939 roku polscy ranni żołnierze byli z reguły traktowani poprawnie. Niemcy przejęli wiele polskich szpitali polowych, ale np. w Modlinie (po kapitulacji) polscy ranni byli już w złym stanie. W 1939 r. nie używano jeszcze penicyliny. Alianci zaczęli ją stosować dopiero w 1943. Nie wiem czy Niemcy ją stosowali.
zbibal76 pisze:
pn lis 21, 2016 10:35 pm
Ta wojna miała różne oblicza, o czym przypomina stojący vis a vis kwatery żołnierskiej pomnik po przeciwleglej stronie cmentarza w Sannikach
Prawdopodobnie pochowane w Sannikach Genowefa i Jasia Serwach zginęły 15.09.1939 w wyniku bombardowania lub ostrzału. Mało kto pamięta, że cywilnych ofiar było w 1939 r. ponad 50 tyś. Np. na cmentarzach warszawskich jest dużo grobów cywilnych ofiar oblężenia z września 1939 r. Takie groby można spotkać m.in. nad Bzurą i w okolicach Modlina. Niektórzy cywile zginęli niestety w wyniku polskiego ostrzału. Tak także bywa na wojnie ...
Majsterek pisze:
ndz paź 21, 2018 8:30 pm
Dorzucę swoje spostrzeżenia:
Nigdy nie poruszalem temat zachowywania radziejeckich i polskich zolnierzow w koncowej faze drugi wojny swiatowej. Be lepiej jest dla przyslosci ustawic co nas laczy a nie tego, co nas dzieli.
A właściwie dla czego? Po mojemu warto jest o tym mówić, ukazywać proporcję polskiego odwetu do zbrodniczych działań Niemców w końcowej fazie wojny. I warto żeby chronologia była tu zachowana. Kolejny warunek to podkreślanie, że działo się to na terytorium polskim, Niemcy byli najeźdźcami, a Polacy walczyli o swój dom, odpowiadali na działania najeźdźców we własnym domu.
Pragnę zauważyć, że w końcowej fazie wojny tzn. w 1945 r. I Armia walczyła na tzw. Wale Pomorskim i pod Kołobrzegiem, a następnie nad Odrą. 1 DP im. T. Kościuszki to nawet znalazła się w Berlinie, a II Armia, „wspaniale” dowodzona przez gen. Świerczewskiego, poniosła klęskę pod Budziszynem, w Łużycach. Większość tych terenów leżało na zachód od polskiej granicy z 1939 r., a niektóre - jeżeli się nie mylę ;) - nawet teraz nie należą do Polski …
Pozdrawiam
Krzysztof
Ostatnio zmieniony ndz paź 28, 2018 6:21 pm przez krzymen, łącznie zmieniany 1 raz.
Lance do boju, szable w dłoń!
Czaro
Posty: 160
Rejestracja: pt kwie 15, 2011 11:02 am
Lokalizacja: Płock

Re: Kwatera wojenna II w.św. - Sanniki (pow. gostyniński)

Postautor: Czaro » ndz paź 28, 2018 4:40 am

krzymen, ale o czym właściwie Ty piszesz...? Np. ja znam "przypadki", kiedy wieszano Polaków, tylko dlatego, że byli Polakami i działo się to obok Płocka... np. W Słupnie. I robili to Niemcy bo tak chcieli... Wieszali cywili, nie żołnierzy...
:rower:
Awatar użytkownika
krzymen
Posty: 264
Rejestracja: pn sie 29, 2011 11:30 pm
Lokalizacja: Warszawa

Re: Kwatera wojenna II w.św. - Sanniki (pow. gostyniński)

Postautor: krzymen » ndz paź 28, 2018 6:24 pm

Kol. Czaro – ja nie neguję niemieckich zbrodni wojennych z 1939 r., ale nie można z góry zakładać, że każdy żołnierz WP, którego zgon nastąpił na terenach zajętych już przez Niemców (np. w Sannikach), był ofiarą zbrodni. Sądzę (może błędnie), że to miał na myśli Fuchsi. Dlatego podałem przykład z bitwy tomaszowskiej i liczbę rannych zmarłych w niewoli, głównie na początku wojny.
Postawa żołnierzy Wehrmachtu była różna. Jedni mordowali, a w niektórych miejscowościach inni częstowali dzieci cukierkami … i tak ich tam zapamiętano. Zapewne wiele zależało od bezpośrednich dowódców, którzy pozwalali na dokonywanie przestępstw lub pilnowali dyscypliny.
Mit rzekomo rycerskiego Wehrmachtu nie da się obronić. Z 50 tyś. ofiar cywilnych ok. 16-17 tyś. zostało zamordowanych we wrześniu 1939 r.

Majsterek pisze – cytuję – „że działo się to na terytorium polskim, Niemcy byli najeźdźcami, a Polacy walczyli o swój dom, odpowiadali na działania najeźdźców we własnym domu”. Fuchsi chyba jednak miał tu na myśli działania wojenne na terenie ówczesnych Niemiec w końcu 1944 i w 1945 (przynajmniej ja tak zrozumiałem). Czy naprawdę wierzysz, że postawa polskich żołnierzy w stosunku do niemieckiej ludności cywilnej na terenach niemieckich była „rycerska” i wzorowa, a wszystko można usprawiedliwić słusznym odwetem? To, że się walczy w słusznej sprawie wcale nie znaczy, że się nie popełnia zbrodni. Wojna nie uszlachetnia tylko demoralizuje i to wszystkich.
Pozdrawiam
Krzysztof
Lance do boju, szable w dłoń!
Awatar użytkownika
Majsterek
Administrator - Stowarzyszenie
Posty: 651
Rejestracja: pn lis 15, 2010 11:20 pm

Re: Kwatera wojenna II w.św. - Sanniki (pow. gostyniński)

Postautor: Majsterek » ndz paź 28, 2018 6:58 pm

Majsterek pisze – cytuję – „że działo się to na terytorium polskim, Niemcy byli najeźdźcami, a Polacy walczyli o swój dom, odpowiadali na działania najeźdźców we własnym domu”. Fuchsi chyba jednak miał tu na myśli działania wojenne na terenie ówczesnych Niemiec w końcu 1944 i w 1945.
I właśnie o to chodzi. Jeśli mówimy o tym co działo się na terenach ówczesnej, okupowanej Polski, zwracajmy na to uwagę, umieszczajmy w konkretnym kontekście. Jeśli mówimy o działaniach armii Berlinga, też umieszczajmy to w odpowiedniej przestrzeni, miejscu. Ja nie muszę wiedzieć, i nie mam zamiaru analizować, co miał tu na myśli Fuchsi, kiedy generalizuje "zachowywania radziejeckich i polskich zolnierzow w koncowej faze drugi wojny swiatowej". Tu może chodzić nawet o AL`owskich partyzanów przypiętych w tej wypowiedzi z radzieckimi, lub nawet AK`owskich lokalnych obrońców Polskości, traktowanych przecież jako regularne oddziały WP, na co sami Niemcy musieli się zgodzić podczas tajnych spotkań z AK na początku listopada 44, najpierw w Jeżewie, później w Płocku.
Te spotkania to kapitalny temat na nową ciekawą dyskusję. Przytoczę właściwy epizod (wg opracowania Ireny i Jana Nowak):
Na wstępie uczestnicy spotkania oświadczyli, że zanim przystąpią do rozmowy, chcą wiedzieć czy są traktowani jako przedstawiciele jednostki regularnej armii, czy też nie, na co Niemcy odpowiedzieli im twierdząco. Postanowili im wówczas zarzuty dotyczące traktowania żołnierzy Armii Krajowej w śledztwie i więzieniach, niezgodnego z prawem międzynarodowym.
Prawda że ciekawe? Nie pasuje w tym kontekście? To dodam tylko że spotkania te zakładały właśnie próbę oszukania Niemców i wprowadzenia w błąd, bez żadnych ustępstw w stosunku do nich. Polacy grali na czas, obiecując Niemcom informację, których nigdy nie udzielili, udało się wyciągnąć wielu ludzi z Płockiego więzienia, bo Niemcy mieli nuż na gardle, i za wszelką cenę chcieli dostać informację o działaniach AL. Polacy mieli do takiej kombinacji święte prawo, bo bronili się u siebie. Była to więc regularna wojna wywiadów. Mamy więc zestawienie właśnie w końcowej fazie wojny, zbrodni niemieckich w więzieniu w Płocku (bo nie wszystkim pomógł los, wielu skończyło tam swoje życie), i próby walki WP->AK w beznadziejnej sytuacji.

Wróć do „Cmentarze wojenne i wojskowe”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 2 gości