Miałem to cacko, jedną jedyną sztukę. Przed dwudziestu paru laty, obrobili mi mieszkanie. Oprócz prawie "2kg miedziaków, medalików i zbioru guzików" wybrali właśnie ją, wiedzieli że to coś ciekawego. A zlokalizowałem ją dedektorem w pobliżu polskiego schronu bojowego na odcinku umocnionym Nowogród, przy przeprawie mostowej na Narwi droga 649, vis a vis niejscowości Morgowniki. Wtedy bez internetu, trudno było dojść co to była za perła. Dopiero po stracie dowiedziałem się co to było, a składajacy wizytę byli nieźle zorientowani co brać. No ale w lesie, nie piszesz jak daleko od drogi(60-tka?), żeby polować na przynajmniej "odyńca" klasy Man lub Volkswagen, z Kb-Ur kopiącym niczym bizon lub mustang, to nie typowa zasiadka w "kopanej ambonie"?
Nieostatni
PozdrówkaKb-Ur
- Nieostatni
- Posty: 645
- Rejestracja: pt wrz 24, 2010 10:49 pm
- Lokalizacja: W-wa (rzut beretem)
-
- Posty: 38
- Rejestracja: pn gru 13, 2010 9:28 am
Re: Kb-Ur
Od drogi w głąb lasu ok.100m więc na pewno nie ostrzeliwali drogi. Bo za daleko. Tylko co?
Re: Kb-Ur
Ur nie służył tylko przeciwko czołgom. Samochody pancerne występowały w składach Dyw.Piech. i jednostkach rozpoznawczych. A te operowały w Płocku i okolicach. Ur to także zasięg, znane są przypadki używania przeciwko sile żywej npla.bluemen123 pisze:Też mi się wydaje, że o czymś świadczy tylko do czego strzelali? Z tego co wiem w walkach w lesie łąckim nie brały udziału czołgi.
- gruzin85
- Moderator lokalny
- Posty: 276
- Rejestracja: pt lis 06, 2009 8:57 pm
- Lokalizacja: Łódź
- Kontakt:
Re: Kb-Ur
W którymś z odc. "Było, nie minęło..." Pan red. Sikorski Adam opowiada jak to polscy partyzanci z Ur-a z duużej odległości zastrzelili jakiegoś groźnego oficera hitlerowskiego. Niestety nie pamiętam, który to odcinekWinnicki pisze: Ur to także zasięg, znane są przypadki używania przeciwko sile żywej npla.

Kompanja Brus >>> Kocham Polskę! Kochaj ją i Ty! 

Re: Kb-Ur
Dodam kolejne dwie znalezione w tym miejscu. To już coś, no chyba że żołnierz już wtedy wiedział o wyjątkowości artefaktu i nosił przy sobie od początku wojny.bluemen123 pisze:A 2 łuski na brzegu ziemianki / okopu też o niczym nie świadczą? Hmmm

Swego czasu pokazał się piękny egzemplarz Ur-a na rosyjskiej aukcji ale cena i popieprzona UoBiA stwarzają zaporę.
Stowarzyszenie Rekonstrukcji Historycznej
GRH Weichsel
GRH Weichsel
Re: Kb-Ur
Hej
Sorry ale trochę się poznęcam:
.
Żarty na bok, Schlezwig Holstein to pancernik, stary i dziadowski, ale jednak. Na znacznie większe pociski był obliczony. W czasie bitwy jutlandzkiej oberwał "kuferek" kalibru 305 mm (a może nawet 343 mm) i też się nic wielkiego nie stało, choć miał kilkunastu zabitych i rannych i trochę artylerii średniej stracił (choć to już powiedzmy kwestia szczęścia, jakby po takim pocisku pofrunął jednak, to też by nie było bardzo dziwne).
Przed laty trafiłem gdzieś w necie na taki materiał, wywiad z trzema niemieckimi snajperami, dosyć długi, fragment chyba jakiejś książki. Nie udało mi się jej niestety zidentyfikować i tej strony też już nie odnalazłem. W każdym razie wśród licznych pytań padło i takie, "czy używaliście czasem polskiej rusznicy przeciwpancernej?". Dwaj goście odpowiedzieli że nie, a trzeci że tak, na froncie wschodnim, przeciwko stanowiskom rosyjskich karabinów maszynowych z tarczami ochronnymi. Ale stwierdził, że było to możliwe tylko na odległość do ok. 200-300 metrów, dalej celność była już za słaba i lepiej było strzelać ze zwykłego karabinu.
Co do owej cysterny to przypominam, że po ostrzelaniu przez działko ppanc. zapaliła się ona i eksplodowała. Było to zapewne związane z faktem, że pociski ppanc. z działka zawierały ładunek wybuchowy, który detonował po przebiciu przeszkody (ściślej, były pociski ppanc. z ładunkiem i bez, ale fakt pożaru uprawdopodabnia raczej użycie tych pierwszych; a te drugie były smugowe a więc jakiś tam materiał pirotechniczny i tak jednak zawierały). Pociski z kb. wz. 35 zaś nie zawierały żadnych materiałów wybuchowych ani zapalających i po ich trafieniu w cysternę żadnej eksplozji bym się nie spodziewał, szczególnie biorąc pod uwagę specyfikę ich działania (wybijanie korka z przeszkody).
Sorry ale trochę się poznęcam:
I jak sądzisz, jakie były skutki? Dla ułatwienia dodam, że pomost dowodzenia miał z przodu pancerz grubości 30 cmWinnicki pisze:Cele to były. Świadczy to o wykorzystywaniu boforsów 37 mm do ostrzału pancernika (centrala kierowania ogniem),

Żarty na bok, Schlezwig Holstein to pancernik, stary i dziadowski, ale jednak. Na znacznie większe pociski był obliczony. W czasie bitwy jutlandzkiej oberwał "kuferek" kalibru 305 mm (a może nawet 343 mm) i też się nic wielkiego nie stało, choć miał kilkunastu zabitych i rannych i trochę artylerii średniej stracił (choć to już powiedzmy kwestia szczęścia, jakby po takim pocisku pofrunął jednak, to też by nie było bardzo dziwne).
W roli dalekonośnej snajperki kb. wz. 35 raczej by się nie sprawdzał. Brak regulowanych przyrządów celowniczych, dwójnóg mocowany na lufie, pociski bez tylnego ścięcia, lufa o relatywnie małej żywotności - wszystkie te cechy sugerują, że to niezbyt celna broń na duży dystans.Winnicki pisze:gniazda ckm-ów po drugiej stronie kanału, cysterna itp.
Pozdr.Paweł
Przed laty trafiłem gdzieś w necie na taki materiał, wywiad z trzema niemieckimi snajperami, dosyć długi, fragment chyba jakiejś książki. Nie udało mi się jej niestety zidentyfikować i tej strony też już nie odnalazłem. W każdym razie wśród licznych pytań padło i takie, "czy używaliście czasem polskiej rusznicy przeciwpancernej?". Dwaj goście odpowiedzieli że nie, a trzeci że tak, na froncie wschodnim, przeciwko stanowiskom rosyjskich karabinów maszynowych z tarczami ochronnymi. Ale stwierdził, że było to możliwe tylko na odległość do ok. 200-300 metrów, dalej celność była już za słaba i lepiej było strzelać ze zwykłego karabinu.
Co do owej cysterny to przypominam, że po ostrzelaniu przez działko ppanc. zapaliła się ona i eksplodowała. Było to zapewne związane z faktem, że pociski ppanc. z działka zawierały ładunek wybuchowy, który detonował po przebiciu przeszkody (ściślej, były pociski ppanc. z ładunkiem i bez, ale fakt pożaru uprawdopodabnia raczej użycie tych pierwszych; a te drugie były smugowe a więc jakiś tam materiał pirotechniczny i tak jednak zawierały). Pociski z kb. wz. 35 zaś nie zawierały żadnych materiałów wybuchowych ani zapalających i po ich trafieniu w cysternę żadnej eksplozji bym się nie spodziewał, szczególnie biorąc pod uwagę specyfikę ich działania (wybijanie korka z przeszkody).
- feldkurat-katz
- Posty: 1
- Rejestracja: śr paź 28, 2015 7:33 pm
Re: Kb-Ur
Przy okazji włączam się do dyskusji o karabinie UR .
1/ Niemcy zdobyli kilkaset UR-ów ze składnic wojskowych w 39 roku i część z nich sprzedali Włochom . Te zakupione u Niemców Ur-y w 41 roku odnalazły się w składzie wojskowym w twierdzy Tobruk i trafiły do rąk polskich żołnierzy gen. Kopańskiego w czasie obrony twierdzy przez S.Brygadę Strzelców Karpackich .Historia zatoczyła kolo .UR-y nie były użyte w obronie twierdzy, bo była to obrona pozycji bez użycia broni pancernej . Kilka tych UR-ów trafiło do Egiptu i stąd ten zestrzelony helikopter w Iraku .
2/ Gen. Sikorski jeszcze w 39 roku wysłał z Francji do Polski jednego z oficerów W.P z misją przywiezienia Ur-a do Francji . Oficer ten posiadał UR-a zamelinowanego w swoim domu i przewiózł go do Francji .
3/ informacje j.w zaczerpnąłem z dostępnej literatury na tematy związane z S.B.S.K pisane przez uczestników tych wydarzeń w książkach wydawnych przez wydawnictwo emigracyjne Veritas w Londynie .
feldkurat-katz
1/ Niemcy zdobyli kilkaset UR-ów ze składnic wojskowych w 39 roku i część z nich sprzedali Włochom . Te zakupione u Niemców Ur-y w 41 roku odnalazły się w składzie wojskowym w twierdzy Tobruk i trafiły do rąk polskich żołnierzy gen. Kopańskiego w czasie obrony twierdzy przez S.Brygadę Strzelców Karpackich .Historia zatoczyła kolo .UR-y nie były użyte w obronie twierdzy, bo była to obrona pozycji bez użycia broni pancernej . Kilka tych UR-ów trafiło do Egiptu i stąd ten zestrzelony helikopter w Iraku .
2/ Gen. Sikorski jeszcze w 39 roku wysłał z Francji do Polski jednego z oficerów W.P z misją przywiezienia Ur-a do Francji . Oficer ten posiadał UR-a zamelinowanego w swoim domu i przewiózł go do Francji .
3/ informacje j.w zaczerpnąłem z dostępnej literatury na tematy związane z S.B.S.K pisane przez uczestników tych wydarzeń w książkach wydawnych przez wydawnictwo emigracyjne Veritas w Londynie .
feldkurat-katz
Kto jest online
Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość